"Koleżanka chce mi sprzedać rzeczy po swojej córce, a wcześniej mówiła, że je wyrzuci"

"Koleżanka chce mi sprzedać rzeczy po swojej córce, a wcześniej mówiła, że je wyrzuci"

"Koleżanka chce mi sprzedać rzeczy po swojej córce, a wcześniej mówiła, że je wyrzuci"

canva.com

"Wydawało mi się, że w naszej paczce wszystkie trzymamy się razem i traktujemy się tak samo, ale okazało się, że Zosia zachowała się w niezbyt elegancki i nie chciałabym więcej się z nią spotykać i kolegować, bo jest dla mnie osobą pazerną i chytrą. Być może nie powinnam tak mówić, ale biorąc pod uwagę fakt, że sporo w życiu przeszłam i dużo widziałam, to nie mam zamiaru udawać, że kogoś lubię".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Dziwna koleżanka

Zawsze od liceum trzymałyśmy się we cztery. Zosia na początku nie wzbudziła mojego zaufania, gdy w szkolnym sklepiku rozliczała się z nami dosłownie za ugryzienie nawet batona, co doprowadzało nas do śmiechu, ale dziś już wiem, że to było tylko preludium do tego, co czeka nas w dorosłym życiu. Zosia wyszła pierwsza za mąż, później była Monika, Kasia i na końcu ja. W sumie to było wszystko w krótkim czasie i można powiedzieć, że w ciągu dwóch lat wszystkie cztery pobrałyśmy się i planowałyśmy rodzinę.

Zosi urodziła się córeczka, a Monice i Kasi chłopcy, dlatego gdy ja zaszłam w ciążę, miałam pewność, że dostanę ubranka po którejś z moich dziewczyn i nie będę musiała tyle wydawać, a nie przelewało nam się, ponieważ mąż stracił pracę gdy zaszłam w ciążę.

kolorowe ubranka dla dziewczynki wiszą na kolorowych wieszakach

Reklama

Koleżanka, która nie jest... koleżanką

W czasie jednych z odwiedzin moich dziewczyn u mnie w domu, cztery tygodnie przed rozwiązaniem, Zosia chwaliła się, że ma przepiękne ubranka po swojej córce i z chęcią by jej oddała, bo mówiła, że i tak je będzie wyrzucała, bo nie planuje drugi raz zajść w ciążę i nie ma nikogo w rodzinie, komu mogłaby oddać te rzeczy, a są naprawdę piękne. Kojarzyłam te ubranka, ponieważ mała Wikusia często przychodziła z Zosią do nas i faktycznie wyglądała jak cukiereczek i cieszyłam się na to, że będę mogła ubrać moją córcię w te ubranka i nie będę musiała dzięki temu wydawać zbytnio pieniędzy na rzeczy, które za chwilę i tak będą za małe.

Jakoś po dwóch dniach od tego spotkania Zosia zadzwoniła do mnie i zagadała o te rzeczy, ale po chwili dodała, że podliczyła i w sumie za tę całą paczkę ubrań chciałaby 400 złotych... ŻE CO PROSZĘ?! Nie będę ukrywać, że byłam w ogromnym szoku, bo na początku była mowa o tym, że ubranka mi odda i gdy usłyszałam jeszcze tę szaloną kwotę, to po prostu mnie zamurowało i pośpiesznie tylko powiedziałam, że zapytam męża czy mamy takie fundusze. Oczywiście, że nie miałam zamiaru pytać Patryka o takie rzeczy, bo by mnie wyśmiał, a było mi wręcz głupio, że muszę udawać przed Zosią. Powinnam powiedzieć jej wprost, co sądzę o tym, że jest to propozycja nie na miejscu.

Żaneta

Okrzykniętą ją najpiękniejszą dziewczynką na świecie. Jak dziś wygląda 14-latka? Zobacz galerię!
Źródło: instagram.com/xxloisegxx
Reklama
Reklama