Teściowa krytykuje, że czytelniczka nie prasuje ubranek córki. Matka pierze je w 60 stopniach

Teściowa krytykuje, że czytelniczka nie prasuje ubranek córki. Matka pierze je w 60 stopniach

Teściowa krytykuje, że czytelniczka nie prasuje ubranek córki. Matka pierze je w 60 stopniach

Canva

"Odkąd urodziłam dziecko, mam na pieńku z teściową... Jestem tą złą matką, bo niczego nigdy nie prasuję, a zwłaszcza dziecięcych ciuszków! Odkąd jest z nami mała Marcelinka, nie ma dnia, żebym nie słyszała marudzenia teściowej o żelazko... Najbardziej leniwa i niefrasobliwa matka ever to ja, bo nawet o podstawowe sprawy zadbać nie potrafię. Tłumaczyłam, wyjaśniałam - jak grochem o ścianę. Ale mam pewien niecny plan, jak wybrnąć z tej matni..."

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Mam swój sposób na pranie... bez prasowania

Mam to nieszczęście mieszkać z teściami w ich domu i na ich zasadach. Nasze się nie liczą i to zupełnie mi się nie podoba, bo miało być inaczej. Zwłaszcza odkąd na świat przyszła Marcelina (ma teraz 4 tygodnie), mama mojego męża wręcz skumulowała wysiłki, by obsypać nas dobrymi radami i wskazówkami, o które nie zawsze prosimy.

Reklama

Swobodnie nie mogę nawet wstawić prania, bo najchętniej poprzestawiałaby programy według swojego widzimisię i do tego sypnęła mi jakieś zapachowe kulki srulki do bębna, bo ona lubi i nie rozumie, czemu ja nie pozwalam.

Wspaniale. Akurat na pranie "dzieciuszków" (tj. dziecięcych ciuszków) i ogólnie na całe nasze pranie mam sprawdzony sposób od lat. Jestem alergiczką i moja córka być może też taka będzie, a poza tym wychodzę z założenia, że nie potrzeba tej młodej skóry bombardować chemią...

Reklama

Piorę więc wszystko na 60 stopni i nie używam żadnych płynów do płukania. A potem absolutnie niczego nie prasuję, bo wiem, że to zbędne. Panująca w pralce temperatura ścinająca białko w zupełności wystarczy. Po co tracić czas na prasowanie.
Teściowa w żółtej piżamie popija popołudniową herbatę w białej filiżance Canva.com

Teściowa wie swoje i każe mi prasować dzieciuszki

Lecz tu zaczynają się schody. Już prania teściowa nie może przeżyć (bo niszczę ubranka tymi 60 stopniami), ale największe marudzenie zaczyna się, gdy zbieram suche dziecięce ciuszki prosto do szuflady.

Reklama

Zdaniem teściowej, to skandal, żeby matka była tak leniwa, że nie wyprasuje dziecku ubranek! Przecież zostają na nich te wszystkie mikroby... Jak mogę ubrać w to potem małe dziecko, skoro niczego nie zdezynfekowałam żelazkiem! Cóż, jej zdaniem prasowanie jest absolutnie niezbędne, aby nazwać kogoś dobrą matką.

Reklama

Tyle razy już jej tłumaczyłam, że kiedyś to było kiedyś, a teraz jest teraz, ludzie więcej wiedzą i dawno już odkryli, że pół godziny w 60 stopniach w zupełności wystarczy, by pozbyć się, czego trzeba. Nawet tetry prasować nie trzeba, a co dopiero zwykłych ubranek.

Reklama

Ale ona swoje... Oczywiście, moje niefrasobliwe podejście zemści się na zdrowiu dziecka, tak twierdzi. Mała będzie chorowała, straszy mnie.

Już widzę, jak w jej wyobraźni te wszystkie formy życia z dziecięcych rampersów dobierają się do skóry mojej córeczki... a po skończeniu 6 miesiąca życia nagle przestają, bo to tylko przez pół roku trzeba prasować. Dobre sobie.

Ale wiecie co, wymyśliłam rozwiązanie... Skoro ja jestem złą matką, to niech teściowa będzie dobrą babcią. Zgadnijcie, co dostanie za tydzień na urodziny od kochającej synowej? Taaak... Jeżeli tak bardzo jej na tym zależy, to będzie miała okazję się wykazać. Dobry pomysł?

Nieprasująca synowa

Olga Frycz przegięła ze stylizacją na wesele! "Naprawdę nie można było czegoś bardziej gustownego założyć?" - ktoś pyta. Zobacz galerię!
Źródło: instagram.com/tojafrycz
Reklama
Reklama