Z życia wzięte - Strona 500
"Nie miałem szczęścia w miłości. I taka jest prawda. Albo inaczej. Kiedy już to swoje szczęście spotkałem, miałem możliwość z nim żyć jedynie przez 8 lat. Ta kobieta była ode mnie starsza i odeszła w wieku 75 lat. A ja zostałem tu sam jak palec. Wprawdzie z córkami, ale one mają już własne rodziny, a do starego ojca rzadko zaglądają. Boję się samotności. Dlatego myślę o kolejnym ślubie, choć obiecywałem córkom, że więcej się nie ożenię. Teraz mówią, że im za mnie wstyd, a ja stoję przed niełatwym wyborem".
Czw. 26 października
"Miłość jest ślepa, o czym miałem się okazję wielokrotnie przekonać. Związałem się z Karoliną, bo pod każdym kątem była idealna - niebrzydka, miła i uczynna. Niestety była też zupełnym przeciwieństwem swojej matki Edyty. Z Edytą można było konie kraść. W pewnym momencie zbliżyłem się z Edytą. Zbliżyłem tak blisko jak tylko się dało".
Czw. 26 października
"Jestem kobietą, która lubi się dobrze ubrać, pomalować, uczesać. Po prostu o siebie dbam. Lubię świetnie wyglądać i przyznam, że jestem atrakcyjna, więc mężczyźni się za mną oglądają na ulicy. Ja oczywiście jestem wierna mojemu mężowi, ale teściowa cały czas się mnie czepia. Jej zdaniem powinnam być skromna i mam za długie paznokcie".
Czw. 26 października
"Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek coś takiego znajdę. Byłam w szoku! Moja rodzina wydawała mi się taka zwyczajna, a teraz wyszło szydło z wora, a raczej ze skrzyni. W starym, drewnianym pudle w piwnicy mojej zmarłej babci znalazłam listy. Poznałam rodzinną tajemnicę i teraz już wszystko wiem. Nie mogę uwierzyć w to, do czego dziadek się posunął".
Czw. 26 października
„Jeszcze przed wzięciem ślubu byłam przekonana, że znam mojego przyszłego męża na wylot i absolutnie niczym nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Pewnie, że zdarzały się jakieś drobne sprzeczki podyktowane różnicą zdań, ale wszystko potrafiliśmy rozwiązać bez większych problemów. Dziś dziękuję Bogu, że po dwudziestu latach uwolniłam się z małżeństwa, które okazało się wielką pomyłką. Najgorsze jest to, że wiele kobiet tkwi w czymś takim, ale brakuje im odwagi, żeby powiedzieć sobie dość”.
Śr. 25 października
„Postanowiłam, że na dwa tygodnie przed Wszystkich Świętych wybiorę się na drugi koniec Polski na cmentarz, gdzie spoczywa mój świętej pamięci ojciec. Na pomniku postawiłam piękny stroik, który własnoręcznie przygotowałam i zapaliłam kilka zniczy. Tydzień temu zupełnym przypadkiem znów wylądowałam w rodzinnych stronach. Nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam. Gdy odkryłam, kto za tym wszystkim stoi, byłam zdruzgotana”.
Śr. 25 października
"Kiedy wracam pamięcią do przeszłości, widzę samą siebie. Małą, zahukaną, smutną. Nigdy nie mogłam mieć takiego dzieciństwa, jak rówieśnicy. Mój ojciec nie odbierał mnie ze szkoły, nie uczył jeździć na rowerze. Czasem myślę, że nigdy mnie nie kochał. Jednak doskonale pamiętam, jak moi kuzyni dostawali pieniądze, prezenty i czułość od dziadków. Ja nie mogłam liczyć nawet na to ostatnie. Oni też się mnie wstydzili i ukrywali. Mimo że to nie ja zawiniłam, a ich syn".
Śr. 25 października
"Moja żona Ania ma przyjaciółkę, która coraz intensywniej stara się o moje względy. Nie zaprzeczam, jest nieprzeciętnej urody, ale ja kocham swoją żonę i chcę pozostać jej wierny. Niestety wszystko wskazuje na to, że odrzucanie przeze mnie jej zalotów, jeszcze bardziej ją podkręca. Dwukrotnie mówiłem żonie, że jej przyjaciółka mnie podrywa. Ania za pierwszym razem parsknęła śmiechem, a za drugim razem powiedziała, że z Dagmarą znają się od dziecka i to, co wygaduję, jest niemożliwe, że na pewno mi się to tylko wydaje. Dagmara natomiast wymyśliła wspólny wypad w góry. Mamy jechać ja z Anią i Dagmara z kolegą. Obawiam się, że ona coś planuje!"
Śr. 25 października
"Wszystko miało się tak dobrze układać. Całe życie miałam zaplanowane w głowie. Najpierw skończone studia i staż w wymarzonej kancelarii, potem ślub z Mirkiem i stały etat. Na koniec zakup wymarzonego mieszkania. No i wszystko to się spełniło, wręcz książkowo. Jednak jednego w życiu nie przewidziałam, przeszkody, która stoi na drodze mojego szczęścia. Teraz się zastanawiam, po co mi były te wszystkie plany i spełnione marzenia, skoro obecnie wszystko jest na nic?"
Śr. 25 października
"Wiem, że zajmowanie się domem przez wielu postrzegane jest jako przyjemność, a nie ciężka praca, ale muszę was rozczarować i zwierzyć się z tego, że obowiązki, które wykonuję w domu, często mnie przerastają. Chciałabym tak samo jak mój mąż wychodzić do pracy i wracać na gotowe do domu".
Śr. 25 października