"Wszystko miało się tak dobrze układać. Całe życie miałam zaplanowane w głowie. Najpierw skończone studia i staż w wymarzonej kancelarii, potem ślub z Mirkiem i stały etat. Na koniec zakup wymarzonego mieszkania. No i wszystko to się spełniło, wręcz książkowo. Jednak jednego w życiu nie przewidziałam, przeszkody, która stoi na drodze mojego szczęścia. Teraz się zastanawiam, po co mi były te wszystkie plany i spełnione marzenia, skoro obecnie wszystko jest na nic?"
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Patrzyłam przez łzy na test ciążowy i nie mogłam w to uwierzyć
Zawsze byłam perfekcjonistką. Wszystko musiało być dobrze zaplanowane i wykonane na 100%. Życie zwykle mnie rozpieszczało i nie "rzucało mi kłód pod nogi", choć ja wtedy widziałam to inaczej. Nie doceniałam tego, ale powinnam. Dziś się zastanawiam, czy to nie jest kara za arogancję.
Miałam wszystko: skończone wymarzone studia, dobrą pracę, pieniądze, kochanego męża i mieszkanie, które kupiliśmy z niewielkim kredytem. Powinnam być szczęśliwa i spełniona. Nie jestem, wszystko przez to, że w moim życiu brakuje czegoś jeszcze, a dokładniej kogoś. Dziecka.
Z mężem starliśmy się o nie półtora roku, ale nie chciałam wywierać na sobie presji. Na początku robiłam testy ciążowe co miesiąc, tuż przed kolejną miesiączką. Z czasem przestałam i zdałam się na los.
W pewnym momencie zaczęłam się źle czuć. Zamiast normalnego okresu, miałam lekkie krwawienie, nie smakowała mi kawa, co nigdy się nie zdarzało. Postanowiłam więc, że wykonam test ciążowy, będąc przekonana, że jestem w ciąży, że wkrótce zostanę mamą, czego pragnę najbardziej na świecie.

Ściskałam negatywny test ciążowy tak bardzo, że zbielały mi knykcie
Rano przed pobudką męża wykonałam test, który miałam w zanadrzu. Niestety okazał się po kilku minutach negatywny. Do dziś to pamiętam. Ściskałam test ciążowy i płakałam, nie wierząc, że znowu to się dzieje.
Powtarzałam w myślach dlaczego ja? Dlaczego znowu mnie to spotyka? Cieszyłam się, że nie powiedziałam o tym mężowi, nie chciałam najpierw dawać mu radości, a potem odbierać, a w zamian ostatecznie podarować rozczarowanie i smutek, który opanował mnie.
Zanim wyszłam z łazienki opłukałam twarz i schowałam test wraz z ulotką i opakowaniem. Wyrzuciłam go w drodze do pracy, aby Mirek go nie zobaczył. Jednak pustka i żal we mnie pozostały.
Jak długo będziemy się jeszcze starać, co powiedzieć rodzicom, gdy znowu zapytają, kiedy dam im wnuki? Teraz już wiem, życie nie zawsze układa się tak, jak zaplanujemy. Nie wszystko możemy mieć i zaplanować. Żałuję, że musiałam się o tym przekonać tak późno i tak bardzo boleśnie.
Olga