Z życia wzięte - Strona 320
"Mój wnuk to dziecko z piekła rodem. Jest mi przykro to mówić, ale po prostu się za niego wstydzę. Ma pięć lat, a kompletnie nie potrafi się zachować w miejscu publicznym. Kopie, gryzie, tupie, nawet nie można z nim iść na zakupy. Najgorsze jest to, że moja synowa nie widzi w tym kompletnie niczego złego. Jej zdaniem Rafałek to dobry chłopiec, tylko musi się wyszumieć. Nawet mu uwagi nie zwraca. Ja już mam tego dość, to tak dłużej nie może wyglądać".
Śr. 7 lutego
"Z Walentynkami jest tak, że albo się je uwielbia, albo nienawidzi. Ja należałam raczej do tej pierwszej grupy osób. Wprawdzie jestem zdania, że miłość powinniśmy okazywać ukochanej osobie nie tylko od święta, ale codziennie, jednak walentynki to taki czas, że można to robić tak... bardziej! Co roku obdarowywaliśmy się z partnerem wyjątkowymi prezentami. Wiem, że w tym roku też ma dla mnie coś, o czym marzyłam. Za to ja, wręczę mu upominek, który zdecydowanie pójdzie mu w pięty. Należy mu się!"
Śr. 7 lutego
"Pierwsza z brzegu piekarnia i tyle za jednego pączka?! One są rzeźbione dłutem Michała Anioła? Jeżeli ten drogocenny pączek, najwyraźniej godzien królewskich Obiadów Czwartkowych, nie będzie obsypany złotym pyłem i lukrem tkanym z czarodziejskiej nici, a po skosztowaniu kęsa nie usłyszę perlistego śmiechu dzieci, nie zobaczę rajskich plaż nad Pacyfikiem i nie poczuję woni różanego ogrodu... Oj, reklamacja gwarantowana!"
Śr. 7 lutego
"Moja teściowa to super kobieta. Trafiłem naprawdę wspaniale, choć wiem, że wielu panów może mi tego pozazdrościć. Przecież tyle tych kawałów o teściowych, a one nie powstają z przypadku. Natomiast moja teściowa to anioł. Jest bardzo wspierająca, gościnna, ciepła, a do tego też to po prosu piękna kobieta. Przypomina mi bardzo moją Julkę i gdy na nią patrzę, to mam wrażenie, że to właśnie ona, tylko 20 lat później. Postanowiłem, że skoro Walentynki to takie święto, kiedy wyrażamy sympatię i uznanie (a nie tylko miłość romantyczną) wobec innych osób, to kupię coś również teściowej. Nie wiem tylko, czy nie przegiąłem z tym prezentem?"
Śr. 7 lutego
"Skończyłam studia i pracowałam w zawodzie przez kilka miesięcy, ale w ogóle się w tym nie odnajduję. Codzienne wstawanie rano, osiem godzin przy biurku, nie mogłam tego znieść. Zdecydowanie lepiej czuję się w domu, kiedy na spokojnie mogę posprzątać i ugotować obiad. Lubię dbać o ciepło domowego ogniska i mojego narzeczonego. To dlatego rzuciłam pracę i chciałabym pozostać bezrobotna. Nie wiem tylko, jak przekonać do tego narzeczonego".
Śr. 7 lutego
"Nie mam szczęścia w miłości. Niestety, za każdym razem, gdy poznaję jakiegoś kolejnego fajnego mężczyznę i on mi się podoba, to potem to wszystko kończy się w taki sposób, że on chce tylko jednego. A jak już to dostanie, to relacja się kończy. Za każdym razem jest tak samo. Zawsze zależy im tylko i wyłącznie na jednym".
Śr. 7 lutego
"Mój mąż mnie zdradził i stało się to pod wpływem różnych używek. Wiem, że takie rzeczy w przypadku wielu związków prowadzą do tego, że to już jest koniec. W moim przypadku było jednak inaczej. Mój mąż mnie zdradził, a ja mu wybaczyłam. To była decyzja, która scaliła nasze małżeństwo. Dzisiaj jesteśmy szczęśliwi, bo daliśmy sobie kolejną szansę".
Śr. 7 lutego
„Teściowej się nie wybiera, przez co wiele kobiet nie ma łatwego życia, jeśli chodzi o relacje z mamusią swojego małżonka. Ja naiwnie wierzyłam, że ze swoją nie będę miała żadnych problemów, bo przed ślubem nie zauważyłam nic niepokojącego w jej zachowaniu, ale z każdym rokiem jest coraz gorzej. Teściowa przekracza granice, a mój mąż udaje, że wszystko jest w jak najlepszym porządku”.
Wt. 6 lutego
"Ja i Bartuś mieszkamy daleko od moich rodziców. Przyjeżdżamy do nich raz na miesiąc albo dwa. Moi rodzice tak rzadko mają okazję zająć się wnukiem i spędzić z nim czas, a nie korzystają z tego. Ja muszę wstawać rano i zrobić Bartkowi śniadanie, bo dziadek i babcia się do tego nie poczuwają... Chrapią w najlepsze! Nie rozumiem ich podejścia. Przecież ja jestem w gościach, a oni mówili, że będą rozpieszczać wnusia..."
Wt. 6 lutego
"Pan Wiesiek to najgorszy sąsiad z możliwych. Hałasuje, nie liczy się z sąsiadami, że mają dzieci i rano powinny spać, a nie budzić się z przerażeniem, bo ktoś odpala swojego starego Dodge'a i majstruje przy nim. Na szczęście mój mąż postanowił, że zrobi z nim porządek, i raz na zawsze pokazał mu, jak słabo się zachowuje..."
Wt. 6 lutego