"Z Walentynkami jest tak, że albo się je uwielbia, albo nienawidzi. Ja należałam raczej do tej pierwszej grupy osób. Wprawdzie jestem zdania, że miłość powinniśmy okazywać ukochanej osobie nie tylko od święta, ale codziennie, jednak walentynki to taki czas, że można to robić tak... bardziej! Co roku obdarowywaliśmy się z partnerem wyjątkowymi prezentami. Wiem, że w tym roku też ma dla mnie coś, o czym marzyłam. Za to ja, wręczę mu upominek, który zdecydowanie pójdzie mu w pięty. Należy mu się!"
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Zawsze czekałam na Walentynki
Cieszyłam się na nie zwykle jak mała dziewczynka na grudniowe święta. Dla mnie to zawsze była super okazja do spełniania marzeń partnera, a przy okazji on spełniał też moje.
On to potrafi robić prezenty. Przez cały rok sprytnie zbiera ode mnie informacje, a później i tak jestem zaskoczona tym, co od niego dostaję.
Zawsze wtedy też wybieramy się na randkę do jakiejś fajnej restauracji, ja mam okazję ubrać się w małą czarną, a on wyjmuje z szafy garnitur na specjalne okazje.
No i tak było do tej pory.
Ale w tym roku będzie inaczej
Niczego bym się nie domyśliła. Mój partner był dla mnie tak samo czuły. Tak samo opiekuńczy i w zasadzie jego zachowanie wobec mnie wcale się nie zmieniło.
Ale pewnej sobotniej nocy, gdy poszedł się kąpać wyjątkowo bez telefonu, zauważyłam, że wciąż mi wibruje koło łóżka. Podniosłam go i okazało się, że wydzwania do niego jakaś kobieta.
Oczywiście nie zapytałam, kim jest, ale postanowiłam, że przeszukam jego telefon.

Nie chował go przede mną
To było dla mnie zaskoczeniem. Pomyślałam nawet, że może to ktoś z pracy? Ale jednak moja intuicja podpowiadała mi coś innego.
Nie znałam jego kodu dostępu, ale on nie ma pamięci do numerów, więc wiedziałam, że ma ten kod wpisany w etui. Gdy zasnął, przejrzałam cały jego telefon.
No i co? Nie myliłam się! Ewidentnie ma romans z jakąś kobietą, w dodatku najwyraźniej zamężną.
Pobrałam sobie te wszystkie sms-y i zdjęcia, na widok których aż robiło mi się niedobrze. Wydrukowałam i wręcz mu w formie książki. To będzie jego prezent walentynkowy i jestem przekonana, że totalnie się go nie spodziewa.
Ja już przepłakałam swoje. Jestem gotowa na rozstanie. Teraz jeszcze tylko przetrwać tych kilka dni. Jestem przekonana, że będzie bardzo żałował tego, co zrobił. Ale czasu nie cofnie. A ja nie wchodzę dwa razy do tej samej rzeki.
Zawiedziona partnerka