Z życia wzięte - Strona 243
"Moja córka w czerwcu wychodzi za mąż i wpadła na jeden z najgorszych pomysłów, na jakie mogła wpaść. Ja po prostu nie mogę w to uwierzyć, że ona chce iść do ślubu w czarnej sukni i z czarnymi obrączkami. Za moich czasów to by nie przeszło to po pierwsze, a po drugie, to nikomu takie dziwne pomysły do głowy nie przychodziły. Taki wstyd przed całą rodziną, że ja nie wiem".
Pt. 12 kwietnia
"W trakcie spotkań rodziców z księdzem większość postanowiła, że wszystkie dzieci pójdą do pierwszej komunii w albach. Nie kryłam swojego oburzenia i byłam jedną z trzech matek, które otwarcie powiedziały, że chcą zobaczyć swoje córki w pięknych sukienkach. Niestety na nic zdały się nasze argumenty, świątobliwa większość rodziców zadecydowała, że wszystkie dzieci mają iść w nudnych albach. Ani mi się śni. Wymyśliłam sprytny sposób na to, żeby moja córeczka wystąpiła we wspaniałej sukni księżniczki. W nosie mam całą resztę".
Pt. 12 kwietnia
"Moja córka doskonale trafiła! Jej mąż to przystojny człowiek, inteligentny, dobrze zarabia, a nawet w domu sprząta i gotuje. Po prostu ideał. Uwielbiam z nim rozmawiać. Często ich odwiedzam, bo mój mąż nie żyje od lat. On do pięt nie dorastał mojemu zięciowi. Uważam, że moja córka na niego nie zasługuje. Sama zachowuje się jak księżniczka. Kiedyś tego pożałuje. Jak jej to uświadomić? Mam pewien pomysł, ale nie wiem, czy wypali".
Pt. 12 kwietnia
"Dzieci teraz mają ogromne oczekiwania. Dziesięcioletnia córka jest na nas obrażona, że nie organizujemy jej wielkiego przyjęcia komunijnego. Jej koleżanki w szkole chwalą się, że będą miały ogromne imprezy na całe rodziny. A my chcemy zrobić tylko skromny obiad dla najbliższych. Nie stać nas na wynajęcie sali. Czy jesteśmy złymi rodzicami?"
Pt. 12 kwietnia
"Właściwie to nie miałam ojca. Nie interesował się mną gdy byłam dzieckiem, ani później. Mama wychowywała mnie sama. Często musiała pracować na dwa etaty, żeby niczego mi nie brakowało, bo ojciec się praktycznie nie dokładał. Nie pamiętał o mnie nigdy. Nawet gdy zapraszałam go z jakiejś okazji. Później już zapraszać przestałam. I tak niczego to nie zmieniło w jego podejściu. Za to po 30 latach, on nagle sobie mnie przypomniał. Bo teraz jest taki chory i biedny. Nie wiem, jak mam reagować".
Pt. 12 kwietnia
"Jak żyję, czegoś takiego nie widziałam. Mojemu mężowi już coś się z głową autentycznie stało na punkcie tych pieniędzy. Rozumiem, że to jest ważne i wiadomo, że trzeba oszczędzać, ale on grubo przesadza. Ostatnio chciałam sobie kupić bieliznę w sklepie z używaną odzieżą. Jego odpowiedź sprawiła, że aż złapałam się za głowę. Z nim chyba jest już coś nie tak..."
Pt. 12 kwietnia
"Mój syn nie chce pracować, woli mieszkać ze mną. Czasami wydaje mi się, jakby on miał 17 lat, a nie 27. Ja nie jestem już pierwszej młodości, uważam się za dojrzałą kobietę. Mam 52 lata i chciałabym w końcu pożyć! Po ostatniej akcji z umową od pracodawcy powiedziałam: Dość! Nie mam wyboru - nie chce po dobroci opuścić mego mieszkania, to inaczej pogadamy..."
Pt. 12 kwietnia
"Za kilka tygodni moja córka przystąpi do pierwszej komunii świętej. Jak mam pójść na zebranie rodziców przed tym wydarzeniem, to mam gęsią skórkę. Ze spotkania na spotkania matki wymyślają coraz więcej i drożej. Najgorsze jest to, że dzieci to widzą i wiedzą, o co chodzi, a przecież nie powiem córce, że nie zrobię jej takiej imprezy, jak mają mieć inni, bo będzie czuła się gorsza. Z kolei ten festiwal próżności mnie odrzuca. Co robić?"
Czw. 11 kwietnia
"Kilka dni temu w nocy przyleciałam na słoneczną Maderę, przespałam się i rano postanowiłam, że skorzystam ze słońca. Schodzę na przepiękną plażę i patrzę, a tu... parawany poustawianie jak nad Bałtykiem, idę i słyszę polski język. No oczywiście, Madera pełna polskich amatorów smażingu i plażingu. Myślałam, że odpocznę, a tu zapowiada się, że nie znajdę nawet ani jednego wolnego leżaczka. To nie koniec przyjemności, jakie Polacy serwują na ekskluzywnych wakacjach..."
Czw. 11 kwietnia
"Po prostu wycofywał się do swojej skorupy i tam siedział, dopóki mu nie przeszło. Nie umiał poradzić sobie z emocjami (luka w wychowaniu niestety...), więc zamykał się w sobie i czekał, traktując mnie jak powietrze. Ze wszystkimi gadał normalnie, przy mnie też rozmawiał z innymi, ale ja byłam przezroczysta. Możecie sobie wyobrazić, jak się wtedy czułam. Ale w końcu znalazłam na to sposób. Lepiej póżno niż wcale".
Czw. 11 kwietnia