"Kilka dni temu w nocy przyleciałam na słoneczną Maderę, przespałam się i rano postanowiłam, że skorzystam ze słońca. Schodzę na przepiękną plażę i patrzę, a tu... parawany poustawianie jak nad Bałtykiem, idę i słyszę polski język. No oczywiście, Madera pełna polskich amatorów smażingu i plażingu. Myślałam, że odpocznę, a tu zapowiada się, że nie znajdę nawet ani jednego wolnego leżaczka. To nie koniec przyjemności, jakie Polacy serwują na ekskluzywnych wakacjach..."
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Wakacje jak z koszmaru
Wszędzie rozstawione parawany, im wyższy, dłuższy, tym lepszy! Dzieci biegające dookoła, porozrzucane puszki, papierki po lodach i niesamowity gwar! Nie wiem, czemu, ale tylko moi rodacy tak się głośno zachowują...
Nawet jak znalazłam jakikolwiek kąt dla siebie, to szybko się okazało, że przybiegły jakieś dzieci i zaczęły mnie obrzucać normalnie piaskiem, oblewać wodą z pistoletów. Nawet jak zwróciłam komuś uwagę, to słyszałam:
Mama mi pozwala! Pani jest jakaś zrzęda!
Nawet raz porozmawiałam z taką jedną matką, to wiecie co usłyszałam? Skandal!
Dzieci są po to, żeby cieszyć się wakacjami. Pani widzę, że się dobrze nie bawi. Lepiej wracać do Polski i do Zakopanego. Tam to dopiero gwarnie!
Zdenerwowało mnie to, że ktoś mną rozporządza. Przecież zapłaciłam za all inclusive, płacę to wymagam! Chcę mieć porządny urlop, a nie krzyki jak na osiedlowym podwórku.

Lepiej nie urlopować...
Najgorzej było wieczorami. Sąsiedzi w hotelowym pokoju organizowali imprezkę, a obsługa hotelowa nic z tym nie zrobiła. W środku nocy - głośna muzyka, nagle trzask. Okazało się, że jeden z bawidamków aż z tej zabawy upadł w korytarzu. Harce były bardzo nie na miejscu. W końcu ktoś zareagował, ale do rana nie mogłam spać...
Od samego rana słyszałam tylko krzyki, jak nie dzieci, to dorosłych, którzy wręcz błagalnie wołali o coś na kaca! Poprosiłam o zmianę pokoju. Na szczęście - udało się!
Ale i tak jak tylko wrócę do domu, to poszukam jakiejś innej opcji na spokojniejszy urlop...
Tak się nie da odpoczywać. Przykro mi, że tak źle zachowują się głównie nasi rodacy... Jakoś inne kultury raczej ze spokojem podchodzą do wakacyjnego relaksu. Chyba czegoś nam brakuje mocno i musimy zachowywać się tak dziwnie...
Dajcie znać, czy też mieliście takie sytuacje? Coś was denerwuje w zachowaniu mistrzów plażingu?
Anna