Z życia wzięte - Strona 726

„Zabraniam dzieciom oglądać telewizor. Teściowa mówi, że zwariowałam”
„Zabraniam dzieciom oglądać telewizor. Teściowa mówi, że zwariowałam”

„Z mężem mamy dwoje dzieci. Córka ma cztery lata, a synek trzy. Zabraniam im oglądać telewizor. Uważam, że w swoim życiu jeszcze zdążą się napatrzeć na ekrany. Moja teściowa to krytykuje, uważa, że ich tym krzywdzę, a poza tym to zwariowałam i przesadzam. Mam dość jej ciągłego gadania”

Pt. 21 kwietnia

"Jedna wizyta u wróżki sprawiła, że boję się wyjść z domu. Jak sobie z tym radzić?"
"Jedna wizyta u wróżki sprawiła, że boję się wyjść z domu. Jak sobie z tym radzić?"

"Nigdy nie wierzyłam w takie rzeczy jak przepowiednie ze szklanej kuli, czytanie z dłoni czy karciane wróżby, ale ten jeden raz dałam się namówić na wizytę u wróżki. Moje przyjaciółki urządziły mi urodziny w klimacie Harrego Pottera i magia pasowała do tego tematu idealnie. Śmiać mi się chciało, jak weszłyśmy do tej wróżki, ale z każdym jej słowem było mi coraz mniej do śmiechu. Skończyło się tym, że ja już później się bawić nie umiałam, a teraz mam taką traumę, że boję się nawet wyjść z domu. Kompletnie nie wiem, jak sobie z tym radzić?"

Pt. 21 kwietnia

"Rodzice powiedzieli wszystkim, że zmarłam przy porodzie. A ja odkryłam prawdę!"
"Rodzice powiedzieli wszystkim, że zmarłam przy porodzie. A ja odkryłam prawdę!"

"To historia jak z filmu. Sama nie mogłam w nią uwierzyć. Na początku myślałam, że coś tylko mi się wydaje. Ale później zbyt wiele faktów wychodziło na jaw, a ja zawsze byłam dobra w łączeniu wszystkiego w jedną całość. Prawda jest bolesna. Ja dalej nie mogę się z nią pogodzić i mam ochotę na zemstę właśnie dlatego, że czuję duży ból. Moja matka, a właściwie moi rodzice, powiedzieli całej rodzinie, że zmarłam przy porodzie. To było 25 lat temu, a ja byłam (jestem) ich szóstym dzieckiem. To, jak sprawy potoczyły się dalej, było dla mnie ogromnym zaskoczeniem i chcę o tym opowiedzieć".

Pt. 21 kwietnia

"Zmarła przyjaciółka zostawiła mi list. Przeczytałam go w dniu jej pogrzebu i zamarłam"
"Zmarła przyjaciółka zostawiła mi list. Przeczytałam go w dniu jej pogrzebu i zamarłam"

"Była mi najdroższą osobą na ziemi. Nigdy w życiu nie miałam nikogo, przy kim czułabym się lepiej. Ufałam jej bezgranicznie i byłam przekonana, że nie ma przede mną żadnych tajemnic. Nawet mój partner nie był mi tak bliski, choć przecież powinien. Karolina była dla mnie jak siostra, matka, kuzynka, jak dobry anioł, który czuwał nade mną w złych i dobrych chwilach. Wierzyła we mnie najmocniej i gdy dowiedziałam się, że umiera, nie mogłam sobie z tym poradzić. Wreszcie przyszedł czas pożegnania. Wiedziałam, że widzę ją tego dnia po raz ostatni. Przyjaciółka, niespodziewanie, wsunęła mi w dłoń list w czerwonej kopercie. Jednak prosiła, bym otworzyła go dopiero w dniu jej pogrzebu. Postanowiłam dotrzymać słowa, bo byłam przekonana, że to ckliwie pożegnanie. Oj! Jakże się myliłam".

Pt. 21 kwietnia

„Narzeczony zagroził, że przeprowadzi się do swojej mamy. Co z naszą dwójką dzieci?”
„Narzeczony zagroził, że przeprowadzi się do swojej mamy. Co z naszą dwójką dzieci?”

„Nie sądziłam, że kiedykolwiek spotka mnie coś takiego. Narzeczony zaczął mnie szantażować. Mamy dwoje dzieci, a on sam zachowuje się jak trzecie. Powiedział, że jeżeli dalej będę się go tak czepiać to przeprowadzi się z powrotem do swojej mamy. A ja się wcale nie czepiam. Oczekuję jedynie, że będzie po sobie sprzątał i pomoże mi przy dzieciach. Cóż, to chyba dla niego zbyt wiele”

Pt. 21 kwietnia

"Zakochałam się w synu mojego męża. Nie mogę przestać o nim myśleć. Co robić???"
"Zakochałam się w synu mojego męża. Nie mogę przestać o nim myśleć. Co robić???"

"Marcina poznałam w pracy. Tak się złożyło, że był moim szefem, ale od razu wpadłam mu w oko. Dzisiaj tworzymy szczęśliwe małżeństwo. To znaczy, byłoby szczęśliwe, gdyby nie Kuba, syn Marcina, który jest jeszcze bardziej przystojny niż jego ojciec..."

Pt. 21 kwietnia

"Teściowa żąda, aby ją regularnie odwiedzać. Dlaczego sama nie może się do nas pofatygować?
"Teściowa żąda, aby ją regularnie odwiedzać. Dlaczego sama nie może się do nas pofatygować?

"Moja teściowa, mimo że niedawno obchodziła 74-te urodziny, to wciąż zachowuje się jak nieporadne dziecko. Często myśli, że świat kręci się wokół niej i ze wszystkiego trzeba ją wyręczać. Ona nawet nie pofatyguje się, żeby odwiedzić własnego syna i wnuki, a z jakiej racji to my mamy tracić czas i benzynę na dojazdy?"

Czw. 20 kwietnia

„Uważam, że męża trzeba sobie wychować. Mój robi w domu absolutnie wszystko”
„Uważam, że męża trzeba sobie wychować. Mój robi w domu absolutnie wszystko”

„Ile to ja już się nasłuchałam w swoim życiu, że to zawsze kobieta powinna brać na swoje barki wszystkie domowe obowiązki. Co gorsza, to nie tylko mężczyźni wygłaszają tak bzdurne i wyssane z palce tezy. Niejednokrotnie słyszałam to również od moich koleżanek, które na własne życzenie zostały kurami domowymi. Uważam, że męża trzeba sobie wychować. Mój robi w domu absolutnie wszystko”.

Czw. 20 kwietnia