Z życia wzięte - Strona 728
"Nie zdobyłabym się na napisanie takiego maila, gdyby nie ostatnia sytuacja. Obchodziłam 25-te urodziny i z tej okazji wyprawiłam niewielkie przyjęcie dla rodziny i kilku znajomych. Nie liczyłam na nie wiadomo jakie prezenty, chociaż muszę przyznać, że wykosztowałam się podczas organizowania imprezy, a dostałam - jak zawsze - byle co".
Śr. 19 kwietnia
"Po śmierci Romana na jaw wyszły jego skrywane tajemnice. Nagle okazało się, że nic nie wiedziałam o swoim własnym mężu. Zostawił mi masę zobowiązań, ale długi to dopiero początek. Mam wrażenie, że im więcej wiem, tym bardziej nie potrafię pojąć, jak mogłam być tak ślepa. Smutek po jego śmierci miesza się z wściekłością na to, kim tak naprawdę był!"
Śr. 19 kwietnia
„Mąż doprowadza mnie do szału. Wszystko przez tę jedną rzecz, której nie jestem w stanie zaakceptować. Robi to w łóżku, prawie codziennie wieczorem. Ani prośbą, ani groźbą nie jestem w stanie go przekonać, żeby przestał. Najgorsze jest to, że mnie też do tego zachęca. To jest złe i oboje o tym wiemy”
Śr. 19 kwietnia
"To miał być najpiękniejszy dzień w moim życiu, z cudownym mężczyzną u boku. Chciałam, żeby wszystko było idealnie, dlatego zaplanowaliśmy najdrobniejsze szczegóły: wystrój sali, żywe kwiaty, pierwszy taniec, listę gości. Już na rok przed ślubem miałam wybraną i zamówioną wymarzoną suknię ślubną. Byłam zdecydowana na naturalność, suknia miała być śnieżnobiała, zwiewna, szyfonowa. Za nic nie dałabym się wcisnąć w księżniczki i syrenki. Dopełnieniem całości miały być pięknie upięte włosy, romantyczny, dziewczęcy kok ze wplecionymi złotymi łańcuszkami. Jednak po zobaczeniu TEGO w lustrze, omal nie zemdlałam!"
Śr. 19 kwietnia
"Od roku mieszkam w nowym miejscu. Jeszcze nie znam wszystkich sąsiadów, to spory blok, a wiadomo, jak jest w dzisiejszych czasach – ludzie ciągle się spieszą, mijają bez słowa, nie myślą o tym, kto żyje obok nich. Jedyną osobą, która rozpoznawała mnie niemal od początku, była pewna sąsiadka. Też ją szybko zapamiętałem, bo za każdym razem, kiedy mijaliśmy się na korytarzu czy przed blokiem, patrzyła na mnie z takim tajemniczym, lekko figlarnym uśmiechem. Pewnego dnia odkryłem, co jest tego przyczyną".
Śr. 19 kwietnia
"Staraliśmy się z mężem o dziecko od wielu lat. Nie wychodziło nam, ale zrzucaliśmy wszystko na to, że żyjemy w ciągłym stresie. Nie umieliśmy też odpuszczać i wręcz obsesyjnie myśleliśmy o tym, że chcemy tego dziecka. Jednak po 5 latach uznaliśmy, że trzeba się po prostu przebadać. Okazało się, że problem tkwi we mnie. Nie mogłam się z tym pogodzić i wciąż tak samo pragnęłam o dziecku. W grę wchodziła adopcja, ale dokumenty załatwia się tak długo. A ja chciałam być z tym dzieckiem od pierwszych chwil. Dlatego zdecydowałam się na pewien odważny krok. Nikt mnie nie rozumie".
Śr. 19 kwietnia
"Z sąsiadką zbliżyłyśmy się do siebie po śmierci naszych małżonków. Ja swojego straciłam kilka miesięcy temu, a Alicja – rok wcześniej. Biedaczek dostał zawału. Od tego czasu często do siebie wpadamy i pomagamy sobie, jak możemy. W końcu mieszkamy naprzeciwko siebie. Ale to, co ostatnio mi powiedziała po kilku lampkach wina Ala, naprawdę mną wstrząsnęło! Aż język boli od trzymania go za zębami!"
Śr. 19 kwietnia
"W marcu skończyłam 17 lat. Wciąż jestem więc niepełnoletnia i nie mogę się wyprowadzić. Nikt nie wynajmie mi mieszkania. Został mi rok, ale nie wiem, czy dam radę go przetrwać. A wszystko przez moją matkę, która od zawsze traktuje mnie w taki sposób, że przez nią ciężko mi wstać następnego dnia. Kompletnie nie mam życia. Moi rówieśnicy mają piękne wspomnienia z najmłodszych lat, a ja nie mam nic. Bo wszystkie rodzinne chwile natychmiast kasuję z pamięci. Mam dość mojej matki! Z dnia na dzień jest mi coraz trudniej".
Śr. 19 kwietnia
"Nie mogę w to uwierzyć. Jak zwykle moja niewyparzona buzia nie potrafiła się zamknąć. Przecież ja nie chciałam, żeby oni wszyscy zmarli. Nie mogę uwierzyć, że to wszystko dzieje się na moich oczach".
Śr. 19 kwietnia
"Mówiłam, że oddanie córki do przedszkola to wcale nie jest taki dobry pomysł. Ale mąż twierdził, że wreszcie będę miała czas dla siebie. Odpocznę. A jak będę chciała, to i do pracy będę mogła wrócić. Tylko że ja naprawdę wolałabym wciąż być w domu z moją trzylatką i przynajmniej mieć pewność, że dbam o nią odpowiednio i nikt obcy nie ma wpływu na jej poczucie własnej wartości. Rozmawiałam wielokrotnie z nauczycielkami z przedszkola, ale tam wciąż stygmatyzują nasze dzieci. Ja się zwyczajnie na to NIE GODZĘ!"
Śr. 19 kwietnia