Z życia wzięte - Strona 607
„Ja jednak już czułem pismo nosem od pewnego czasu. W końcu kto normalny gotuje obiad w czerwcu, nucąc pod nosem tę kiczowatą piosenkę świąteczną, którą non stop puszczają w radio, gdy tylko skończy się listopad. U nas „All I want for Christmas is you” w środku upalnego lata to normalka!”
Nd. 6 sierpnia
"Nie ma sensu odmawiać sobie przyjemności tylko dlatego, że jesteśmy nieidealni... Dlatego po latach wiecznego pilnowania i zrzucania wagi w końcu zrzuciłam ją raz na zawsze... z balkonu! Od razu lżej mi się zrobiło na duchu, gdy przestały mnie definiować jakieś cyferki. Mąż odetchnął z ulgą, że w wieku dojrzałym poszłam po rozum do głowy. On zupełnie nie przejmuje się tym, że zamiast kaloryfera... ma z przodu raczej bojler, i to o sporej pojemności. Ja również nie zamierzam się zamartwiać... Życie jest jedno! Co za różnica, ile ważę... Lekka nie jestem, ale przecież nie będę się chować za wydmą ani pływać w swetrze!"
Nd. 6 sierpnia
"Mam takie podejrzenia, że mój były mąż chce wywieźć nasze dzieci za granicę i tam zacząć z nimi i swoją kobietą nowe życie. Co mam robić? Pilnie proszę o radę! Nie wiem, jak poradzić sobie z taką sytuacją. Czuję się bezsilna!"
Nd. 6 sierpnia
"Mój syn skończył 25 lat. Zakończył też oficjalnie etap edukacji, a od początku umawialiśmy się tak, że kiedy to się stanie, przestaję go utrzymywać. Zgodził się na ta warunki i w zasadzie, to nie miał wyboru. Jednak szukanie pracy idzie mu, póki co marnie. Ale próbuje i ja to doceniam. Daję mu czas. Ostatnio poprosił mnie o pieniądze na kurtkę na motor. Chciał ode mnie aż tysiąc złotych, a tych kurtek przeróżnych ma przecież całą szafę. Odmówiłam. Za taką kwotę możemy jeść całą rodziną przez dwa tygodnie. On jednak postanowił zdobyć te pieniądze inaczej. I widziałam, że sobie tę kurtkę kupił, ale myślałam, że naprawdę na nią zarobił. Niestety nie. Nie wybaczę mu tego, co zrobił, żeby ją mieć".
Nd. 6 sierpnia
"Grzesiek jest moim pierwszym i jedynym. Już za miesiąc ślubujemy sobie miłość i wierność na zawsze. Kocham go i nie potrzebuje innego. Niestety moja przyjaciółka tego nie rozumie. Upiera się, że powinnam spróbować innego, żeby kiedyś nie żałować. Aśka twierdzi, że nie chcę, bo boję się, że inny okaże się lepszy!"
Nd. 6 sierpnia
"Mam 25 lat i niedawno zerwałam z narzeczonym. Chciałam chwilę odpocząć od randkowania, ale zainteresował się mną kolega mojego taty. Jest ode mnie sporo starszy, ale bardzo zadbany. Czy wypada mi się z nim spotykać? Tata na pewno będzie miał do mnie pretensje".
Nd. 6 sierpnia
"Moja przyjaciółka Kaśka zawsze mówiła, że macierzyństwo zniszczyłoby jej życie i ona z całą pewnością, nigdy, przenigdy nie będzie mieć dzieci. Twierdziła, że ona została stworzona do wyższych celów, a rodzić powinny tylko zwykłe kobiety. Kiedy jednak zaszła w ciążę, nagle zapomniała o tych teoriach, które wcześniej głosiła. Nie wiem, co mam o tym sądzić? Skąd taka nagła przemiana?"
Nd. 6 sierpnia
„Hubert często odmawia zabawy naszym synkom, tłumacząc, że tatuś jest zmęczony po pracy. Wtedy chłopcy przybiegają do mnie, a ja im ulegam. Stwierdziłam jednak, że skoro rozmowy nie pomagają, przyda się odrobina sprytu, żeby mąż zaczął poświęcać czas naszym szkrabom i wpadłam na GENIALNY pomysł! Teraz mąż nie ma wyboru i musi poświęcać im czas, a ja mogę spokojnie odpocząć po pracy!”
Sob. 5 sierpnia
"Wnuki widuje na Facebooku, dzieci czasem zadzwonią... Mam 76 lat i właśnie zdałam sobie sprawę, że wciąż czekam. Czekam, aż ktoś zadzwoni, zapuka do drzwi, wpadnie choćby na chwilę. Najgorsze są niedziele, sąsiadki goszczą swoje dzieci, wnuki, a ja siedzę przy pustym stole i łudzę się, że któreś przypomni sobie o starej matce i zadzwoni. Zapomniały o mnie własne dzieci".
Sob. 5 sierpnia
"Mam 85 lat, wyglądam na 70, a czuję się na 50! Wychowałam dwoje dzieci i pięcioro wnucząt, a teraz pomagam i przy prawnukach. Choć przyznam, że robię to już tylko okazjonalnie – nie żebym nie miała siły, po prostu ile można! Całe swoje dorosłe życie poświęciłam opiece nad dziećmi, dlatego pora w końcu zrobić coś dla siebie. Na 85. urodziny zafundowałam sobie wycieczkę do Pragi. Było wspaniale, pobyt psuły mi tylko ciągłe telefony moich pociech, które nie mogły uwierzyć, że wszystko jest w porządku, a ja czuję się doskonale. Po moim powrocie córki i syn zapowiedzieli, że to był ostatni raz, że to już nie wiek na takie wojaże. Czyli co? Teraz mam się już położyć na katafalku i czekać?"
Sob. 5 sierpnia