Z życia wzięte - Strona 609
„Gdy Paweł pakował swoje ostatnie rzeczy, wykorzystałam chwilę jego nieuwagi, żeby zakraść się do jego telefonu i podebrać numer do jego kochanki. Przez kilka tygodni biłam się z myślami, czy oby na pewno dzwonienie do niej to dobry pomysł. Uznałam jednak, że nie mam nic do stracenia. Mój dwunastoletni związek się rozpadł, więc było mi już wszystko jedno. Z duszą na ramieniu wybrałam jej numer i kiedy tylko odebrała, zaczęłam monolog, nie pozwalając jej dojść do słowa...”
Pt. 4 sierpnia
"Nie jestem przeciwna psom w domu. Uważam, że jeśli ktoś ma warunki i stać go na utrzymanie kolejnego członka rodziny, to nie ma powodu, żeby sobie odmawiał przygarnięcia go. Ale psy są dla ludzi odpowiedzialnych, którzy potrafią przewidzieć różne sytuacje. Sąsiadka ma ogromnego dobermana. Ja się boję koło niego przejść na klatce, a i na zewnątrz unikam jakiegokolwiek kontaktu z nim. Szczerzy tylko na mnie te kły i naprawdę się go boję. A w tamtym domu jest jeszcze roczne dziecko. Dziewczynka. Słodka malutka, która jest też bardzo ruchliwa. Widziałam, jak tego psa pociągnęła raz za ucho czy właziła na niego podczas zabawy na trawie. A ostatnio zauważyłam, że jej matka zostawia ją z tym psem sam na sam. Czy ona oszalała?"
Pt. 4 sierpnia
"Przez całe życie szukałem prawdziwej miłości. Tej bratniej duszy, która mnie zrozumie i z którą będę mógł o wszystkim porozmawiać. Gdy już myślałem, że odnalazłem w życiu swoje szczęście i miłość życia, okazało się, że żona permanentnie zdradza mnie w myślach. W końcu nie wytrzymałem i postąpiłem, tak jak postąpiłem. Wcale nie żałuję. Moja żona sobie na to zasłużyła".
Pt. 4 sierpnia
"Przyznaję, że do tej pory byłam praktykującą katoliczką i co niedzielę stawiałam się w kościele, żeby podziękować za poprzedni tydzień. Nie zapominałam też o wszystkich świętach, a duszpasterzy wspierałam finansowo na miarę moich możliwości. Znali mnie, dobrze wiedzieli, kim jestem. Może nie siedziałam w pierwszej ławce podczas mszy świętej, ale udzielałam się przy każdej możliwej okazji. Nie pomyślałabym nawet, że będzie jakiś problem z moim ślubem. A jednak jest! Bo proboszcz nie dał mi rozgrzeszenia, a to tylko dlatego, że postanowiłam być szczera podczas spowiedzi przedślubnej. On uznał, że za bardzo zgrzeszyłam. Nie wiem, co ja mam teraz zrobić? Przecież wszyscy zaproszeni goście już czekają na ten dzień".
Pt. 4 sierpnia
"Wszyscy mężczyźni, których znam, lubią filmy sensacyjne, horrory czy thrillery, ale mój Wojtuś od lat uwielbia romantyczne, wzruszające komedie, w których para jest szczęśliwa i snuje plany na przyszłość. O ile na początku wydawało mi się to nawet urocze, to teraz wydaje mi się to niepokojące".
Pt. 4 sierpnia
„O teściach nigdy nie mogłam złego słowa powiedzieć. Od samego początku traktowali mnie z ogromnym szacunkiem, ale najbardziej doceniam to, w jaki sposób przyjęli mnie w rodzinie, zanim jeszcze wzięłam ślub z ich synem. Wiele razy stawali również po mojej stronie, gdy między mnie a Markiem dochodziło do kłótni zarówno podczas szukania naszego pierwszego mieszkania, jak i jego remontu. Niestety dopiero teraz widzę, że nie są tacy fajni, jak myślałam”.
Czw. 3 sierpnia
"Wczoraj moja przybrana teściowa odwaliła niezły numer... Jestem zaręczona z Markiem od 6 lat. Wtedy też zamieszkaliśmy razem i po roku urodziła się nasza córeczka, a jej wnuczka. Mama Marka formalnie nie jest moją teściową, ale tak na nią mówię, bo mamy raczej bliski kontakt... Tym bardziej zaskoczyła mnie, kiedy wpadła do nas wczoraj z nowiną, że kuzyn dzwonił, bo weselicho się u niego szykuje... Po czym zapytała mnie o coś, co sprawiło, że stanęłam jak wryta... Mnie by było wstyd o to pytać!"
Czw. 3 sierpnia
"Zawsze wydawało mi się, że mieszkanie w bloku jest lepszą, zdecydowanie wygodniejszą opcją. Myślałam sobie, że nie obchodzą mnie wtedy jakieś tam naprawy na zewnątrz, bo zajmuje się tym spółdzielnia. Nie mam też terenu przed domem, którym muszę się zajmować. No i to prawda. Podtrzymuję to swoje zdanie. Jednak nie wzięłam pod uwagę pewnej rzeczy. Tego, że przestrzeń wspólną dzielę z sąsiadami. Przed zakupem mieszkania oczywiście zrobiłam wywiad z poprzednimi właścicielami i oni twierdzili, że sąsiedzi są w porządku. Ale w ostatnich miesiącach większość z nich się wyprowadziła i zamieszkali z nami inni. To, co oni wyprawiają, jak się zachowują, to jest jakaś masakra. Po prostu są nie do zniesienia".
Czw. 3 sierpnia
"Czy ja jestem skazana na niezbyt ładnych mężczyzn, którzy próbują podrywać mnie dziwnymi sposobami? Momentami to przechodzi ludzkie pojęcie. Jeden z nich wyraźnie przesadził. A mimo to i tak zostałam jego żoną i wcale tego nie żałuję".
Czw. 3 sierpnia
"Jestem zbulwersowana tym, co wydarzyło się podczas naszych wakacji nad morzem! W życiu już tam nie pojadę! Pewnego pochmurnego popołudnia nie dało się plażować, nie było co robić, więc wyszliśmy na spacer. Moje dziecko chciało zjeść lody, ale ja jak na złość zapomniałam portfela, a mój telefon ładował się w pokoju... Poprosiłam więc panią ekspedientkę, żeby ten jeden raz nałożyła synkowi porcję za darmo, a przy następnej wizycie zapłacimy... Od jednej gałki nie zbiednieją! A ta młoda tak nas potraktowała, że do tej pory mnie trzęsie!"
Czw. 3 sierpnia