Z życia wzięte - Strona 539
"Moja teściowa mieszka w USA. Odkąd podczas rozmowy online zobaczyła, jak noszę moje 2-tygodniowe dziecko zawiązane w chustę i słodko śpiące, podczas gdy ja zbieram pranie... Wprost czułam, że ona coś kombinuje, bo na widok bawełnianej szmaty minę miała ciekawą. Dobrze się domyśliłam! Po 3 tygodniach przyszła do nas paczka z modnym, usztywnianym nosidłem z opcją przodem do świata, które nadaje się do wszystkiego oprócz noszenia dzieci! Powiedziałam mężowi, żeby pod żadnym pozorem nie ważył się wsadzać w to naszego syna, i jasno mu wyłożyłam przyczyny. Cóż, on bezmyślnie jej wypaplał, a ona się obraziła... Dobrze, że powtórzył jej tylko część rozmowy..."
Wt. 3 października
"Małżeństwo z moim mężem było dla mnie w gruncie rzeczy nieprzyjemnym doświadczeniem i nie chciałabym tego powtarzać i z biegiem czasu uzmysławiam sobie coraz częściej, że byłam osobą, która nie potrafiła się postawić, ale i tak mimo wszystko ciągle tęsknię za Rafałem, co uważam, że jest moja osobista klęską. Byłam zdradzana i oszukiwana, a myślę o człowieku, który powinien przestać być dla mnie istotny".
Wt. 3 października
"Wczoraj to jednak przesadzili, bo dali niezły koncert! Szczerze mówiąc, teraz to mnie jest głupio, że ich słyszałam, bo podejrzewam, że oni żyją w kompletnej nieświadomości, że ściana pomiędzy naszymi mieszkaniami jest aż tak cienka! To dosyć młoda para, wyglądali na porządnych ludzi i oceniając ich jedynie po wyglądzie, nie spodziewałam się, że dadzą taki spektakl! A tu zaskoczenie! Jak delikatnie dać im to do zrozumienia, ale tak, żebym nie wyszła na wścibską sąsiadkę?"
Pon. 2 października
"Córeczki już od kilku lat prosiły mnie, żebym pozwoliła im wraz z koleżankami odwiedzać domy i prosić o słodkości w Halloween. W ubiegłym roku jeszcze się na to nie zdecydowałam, bo zwyczajnie się o nie bałam, ale teraz są już na tyle odpowiedzialne, że jestem w stanie im zaufać. Kupiłyśmy już stroje, a dziewczynki od razu się w nie ubrały i pobiegły pochwalić się nimi babci. Po chwili teściowa przyszła do mnie i dosłownie zrównała mnie z błotem".
Pon. 2 października
"Jestem typem kobiety, która nigdy nie miała problemu w tym, żeby poderwać mężczyznę. Nie ukrywam też, że miałam bardzo wielu partnerów, którzy mnie ubóstwiali, bo ja jestem największą królową. Żaden z nich jednak nie potrafił zdobyć mnie na dłużej. Obecnie, jestem w wolnych związkach z trzema mężczyznami i chociaż każdy się stara, to jednak nie jest w stanie dogodzić królowej".
Pon. 2 października
"Nie chciałam się wtrącać w sprawy moich dorosłych dzieci... Ale po tym, co ostatnio usłyszałam, nie wytrzymałam! Mój syn wielką miłością darzy motocykle. Nie zważa na to, że jego ojciec przypłacił tę miłość własnym życiem. Póki Jacek nie miał skończonych 18 lat, nie pozwalałam mu na tę pasję, ale teraz nie pyta mnie o zdanie, tylko jeździ. Trudno... Jakoś to przełknęłam, dopóki nie stwierdził, że moja 8-letnia wnusia, a jego jedyna córka, też złapała bakcyla i chce z nim jeździć jako pasażerka! Na urodziny dostała kurtkę, kask i jakieś tam szelki, a mi ręce opadły".
Pon. 2 października
"Pies to członek rodziny. I tak go traktujemy. To nasz wymarzony psiak, na którego odkładaliśmy przez wiele miesięcy. Często musieliśmy sobie przez to czegoś odmawiać. Ale nie wzięliśmy pod uwagę jednego. Tego, że zakup psa to nie jest jedyny koszt z nim związany. Weterynarz, jakieś akcesoria, jedzenie, to wszystko kosztuje. Codziennie teraz zaciskamy pasa i zdarza się, że nasz Frodo je lepiej, niż my".
Pon. 2 października
"Myślałam, że jak wrócę do Polski, w końcu będę mogła bezpiecznie wyjść z domu o każdej porze doby i nie bać się o moje dzieci na podwórku pod blokiem... A tu taka historia! Mamy bardzo fajne, zadbane osiedle, a jedna rzecz spędza mi i mojej rodzinie sen z powiek, podobnie jak moim sąsiadom, zwłaszcza tym z małymi dziećmi, bo nie mogą nawet spokojnie w piaskownicy posiedzieć. A wszystko przez jedną drobną staruszkę, którą dwa, trzy razy dziennie wyprowadza na spacer ogromny dog! Jak żyję, czegoś takiego nie widziałam... Jak ten problem rozwiązać?"
Pon. 2 października
"Najpierw wciąż przychodziła do nas z workami słodyczy. Ja nie mówię, że moje dzieci nie mogą jeść takich rarytasów no ale przecież nie daję im tego kilogramami. Teściowa twierdziła, że przecież raz na dwa miesiące mogą sobie pozwolić na słodką ucztę. Upomniałam ją i poprosiłam, żeby przynosiła dzieciom bardziej kreatywne prezenty, jeśli już tak bardzo czuje potrzebę dawania im czegokolwiek. Pożałowałam tych słów. W ostatnim roku była u nas 6 razy i za każdym razem przyniosła dzieciom nowe zwierzątko".
Pon. 2 października
"Wiem, że osobom starszym należy się szacunek, ale już nie przesadzajmy. Moja babcia ma też inne wnuki, a oczekuje, że to właśnie ja będę ją odwiedzać co weekend. Ja mam własne życie! Przez nią nie mogę sobie nic zaplanować, nawet żadnego wypadu, bo ona co chwilę do mnie dzwoni i pyta, kiedy przyjadę".
Pon. 2 października