Z życia wzięte - Strona 540
„Ostatnio gdzieś przeczytałam, że życie jest za krótkie na noszenie brzydkich ubrań. Przyznam szczerze, że te słowa dały mi mocno do myślenia. Mam 56 lat i zawsze ładne ciuszki zostawiałam na jakieś szczególne okazje, a po domu chodziłam w starych, zniszczonych dresach lub rozciągniętych swetrach. Kiedy przestałam, mąż ma do mnie pretensje...”
Pon. 2 października
„W zeszłym tygodniu usłyszałam przerażającą diagnozę. Lekarze nie mają wątpliwości, że został mi jakiś miesiąc życia. Zamiast płakać w poduszkę, zamierzam wycisnąć z niego, ile się da. Dopiero teraz poczułam, że żyję! Szkoda, że tak późno, ale obiecałam sobie, że nie stracę tego czasu na użalanie się nad swoim losem...”
Pon. 2 października
"Wyprawiłam przyjęcie urodzinowe mojemu trzyletniemu synkowi. Imprezę zrobiłam w domu, był obiad, tort, ciasta. Bardzo się postaraliśmy, żeby wszystkich dobrze ugościć. A moja siostra przyszła z pustymi rękami! Jak ona mogła zrobić to małemu dziecku? Po tej akcji już nie jest u nas mile widziana".
Pon. 2 października
"Wszyscy mówili, że zakocham się w swoim dziecku od pierwszego wejrzenia. Niestety, mylili się. Minęło kilka miesięcy od porodu, a ja nadal nie czuję kompletnie nic. Najgorsze jest to, że są momenty, w których nie mogę patrzeć na moją pociechę. Córka nie wygląda jak niemowlęta z reklam. Daleko jej do modelki i jej wygląd pozostawia wiele do życzenia".
Pon. 2 października
"Dla jednych dzień Wszystkich Świętych jest tylko chwilą zadumy i okazją do tego, żeby odwiedzić groby bliskich. Takich ludzi cenię najbardziej. Nie jadą na cmentarz się czymś chwalić, czy porozmawiać z kimś dawnoniewidzianym. Im zależy na spokoju i celebrowaniu chwil otulonych wspomnieniami o zmarłych. Ale ja niestety mam inne doświadczenia. Wystarczy, że rok po roku założyłam ten sam płaszczyk i już mnie obgadywano do kolejnego, pierwszego listopada. Od tamtego czasu sama stroję się na tę rewię mody na cmentarzu, choć uważam to za głupotę, ale nie mogę znieść tego gadania".
Pon. 2 października
"Do świąt jeszcze trzy miesiąca, ale ja już muszę o nich myśleć, bo teściowa kolejny rok z rzędu zaprosiła nas do siebie na Wigilię. Miałam nadzieję, że w tym roku spędzimy ten wolny czas tylko z naszymi dziećmi. Mogłabym wtedy pozwolić sobie na wymarzone prezenty dla nich, a tak? Muszę okupić całą rodzinę mojego męża, bo oni tam mają taki zwyczaj. Do tego paliwo i cały świąteczny budżet się wyczerpie. Chciałabym w końcu spędzić ten czas tak, jak marzę, a nie tak, jak jest w zwyczaju bliskich mojego męża".
Pon. 2 października
"Mamy z koleżankami taki fajny zespół. Jesteśmy kobietami z wyższych sfer, które nie przyjmują do swojego zespołu byle kogo. Ostatnio jednak Karolina przyprowadziła do nas taką Wiolettę i nie mogę w to uwierzyć, że taka osoba się wśród nas pojawiła. Ona do nas nie pasuje — jest wulgarna, śmieje się jak kobieta ze wsi, a jeszcze na dodatek nosi znacznie gorsze ubrania. Ale to jeszcze nie wszystko..."
Pon. 2 października
"Całe życie funkcjonujemy w taki sposób, że pędzimy w nieznanym celu. Chcemy, żeby wszystko było idealne. Chcemy osiągnąć na sukces zawodowy i sukces w życiu. Tak często też pędzimy za pieniędzmi. Chcemy mieć ich jak najwięcej i gdy jesteśmy na szczycie, nagle wszystko się zmienia. Wtedy przychodzi choroba. Ja właśnie w takim miejscu się znalazłem. Mam 55 lat i jestem chory na raka. Moje dni są policzone, a koniec bliski. Zasłużyłem na to, co mnie spotkało, ale odejdę z tego świata z uśmiechem na ustach. Boże, dziękuję Ci za to wszystko, co mi dałeś".
Pon. 2 października
"Mój syn poszedł w tym roku do szkoły... Nie ogarniam tego, jak wydawałoby się świadomi i zaangażowani rodzice, którzy na naszym klasowym komunikatorze wystukują po 50 wiadomości dziennie na każdy temat związany ze szkołą i klasą, nagle tracą rozum i pakują dzieciom takie rzeczy do plecaka co rano! Dopiero miesiąc, a ja już mam dość codziennych spięć z synem właśnie o to, że inne dzieci przynoszą, a on nie. Na coś takiego powinien być zakaz. Z pewnością poruszę ten temat na zebraniu..."
Nd. 1 października
"Pewnie wydawało jej się, że nie mam w sobie żalu. Ale on zbierał się we mnie przez te wszystkie lata i narastał. Nie zastanawiała się przecież, jak ja się czuję wtedy, kiedy tak zadecydowała. Nie myślała o tym, jak ja to przeżyję. Liczyła się tylko ona. I co sobie myślała? Że odwiedzi mnie po wielu latach, jak gdyby nigdy nic? Że będę miała dla niej te same uczucia? Grubo się pomyliła".
Nd. 1 października