Z życia wzięte - Strona 476
"Miałam mieć weselicho, że hej, klękajcie narody. No i miałam weselicho, że hej, ale nie pod takim względem, jaki sobie przewidziałam. Okazało się bowiem, że mój mąż doprowadził się do takiego stanu, że pomylił pokoje i o mały włos mnie nie zdradził. Kilka godzin po tym jak wzięliśmy ślub, nasze małżeństwo wisiało na włosku".
Czw. 9 listopada
"Nie wiem, czy powinnam to pisać, żeby mnie przypadkiem nie rozpoznały... Ale nie mogę, normalnie nie mogę! Moja teściowa wespół z bratową wpadły na błyskotliwy pomysł, żeby zrobić sobie identyczne, pamiątkowe tatuaże. Razem poszły do salonu. Po takiej zapowiedzi spodziewałam się prawdziwego hitu i się nie pomyliłam! Gdy po fakcie wyznały z dumą, jaki wzór wybrały, myślałam, że w duszy popłaczę się ze śmiechu. Jednak mina mi zrzedła, gdy teściowa powiedziała, że mnie też umówiła na to samo..."
Czw. 9 listopada
"Zawsze chodzę na duże zakupy do marketu, który znajduje się na moim osiedlu. Mam siedemdziesiąt lat i kawał drogi do przejścia, a te naładowane siaty sporo ważą. Nie ma lekko, ale jakoś muszę sobie radzić. Ostatnio pomoc zaproponowała mi młoda dziewczyna. Oczywiście się zgodziłam, to było bardzo miłe. Kiedy odprowadziła mnie pod drzwi mojego domu, okazało się, że miała niecny plan. Byłam w szoku".
Czw. 9 listopada
"Synek zachorował. Dość rzadko się to zdarza, bo ma dobrą odporność, ale jak już go dopadnie, to na całego. Nie ma zmiłuj się! Tak jest i tym razem. Przemuś ma gorączkę, dreszcze, kaszel, katar, wszystko go boli. Przez to mamy nieprzespane nocki. Mąż znalazł świetny sposób. Przywiózł do nas teściową, aby pomogła przy wnuku. No jeszcze jej mi tutaj brakowało! Ręce opadają".
Czw. 9 listopada
"Ja naprawdę nie rozumiem, czym on się kierował przy wyborze prezentu, bo na pewno nie mózgiem. Przecież prezenty z okazji rocznicy ślubu powinny nawiązywać do łączącego nas uczucia, miłości i szczęścia. Marzyłam o weekendzie w jakimś pięknym miejscu, wizycie SPA dla dwojga albo chociaż bukiet czerwonych róż. No ale tego, co mi dał, to się w życiu po nim nie spodziewałam. Kto mu to doradził? Jego mamusia? Jedno jest pewne, odpłacę mu się w przyszłym roku tak, że mu aż w pięty pójdzie!"
Śr. 8 listopada
"7 lat po tym, jak odszedł mąż, przeprowadziłam się do domu po mojej mamie. Dobrze mi się tam mieszkało, ale zachowanie sąsiada zaczęło mnie mocno irytować. Zauważyłam, że niemal każdego popołudnia bierze do rąk lornetkę i mnie podgląda! Kiedy w końcu poszłam zrobić mu awanturę, wszystko mi wyjaśnił. Gdy usłyszałam, co powiedział, zamarzyłam o tym, żeby zapaść się pod ziemię!"
Śr. 8 listopada
„Razem z Henrykiem — moim mężem — jesteśmy już dość mocno przyprószeni siwizną i przeżywamy jesień życia. Ostatnio wypiliśmy po lampce wina i zaczęliśmy wspominać tych, których już z nami nie ma. Jakoś naturalnie rozmowa przeniosła się na temat naszej śmierci. Jego słowa bardzo mnie zabolały. Dlaczego on je wypowiedział?”
Śr. 8 listopada
"Po 15 latach związku zostałam sama. Nigdy nie wyszłam za mąż, dzieci też nie mam. Tak wyszło. Mam 49 lat i nawiązałam relację z mężczyzną, którego poznałam w dniu jego 31 urodzin. Spotykamy się od pół roku, wszystko dobrze się klei. Niby taka różnica wieku nie jest przeszkodą, ale ja już nie mogę mieć dzieci. Porozmawiałam z nim o tym szczerze i on przekonuje mnie, że nigdy nie chciał i nie będzie chciał mieć dzieci. A co, jeżeli mu się odwidzi? Co, jeśli w pewnym momencie zapragnie zostać ojcem? Przecież on jeszcze może. Piszę, bo czuję, że się zakochuję i nie wiem, czy brnąć w to dalej. A tak naprawdę, to już trudno byłoby mi zerwać tę relację".
Śr. 8 listopada
"Dziadek odszedł dwa lata temu i zostawił mi jako jedynej wnuczce piękny dom z ogrodem w urokliwej wiosce. Choć mieszkałam wówczas w Warszawie, to postanowiłam się przeprowadzić i chociaż przez chwilę poczuć zew natury, o którym mówił dziadek. Okazało się, że na miejscu został jeszcze młody ogrodnik. To, co się stało później zszokowało mnie!"
Śr. 8 listopada
"Anka mnie denerwuje. Nie pracuje, bo nie musi i wiem, ze jej to pasuje. Ale mogłaby chociaż obiad ugotować, czy posprzątać w mieszkaniu! Ale nie... Ona tylko ciągle przesiaduje u koleżanek i u kosmetyczki. Teraz zrobiła sobie długie paznokcie i mówi, że nie może ich zniszczyć. Zarabiam kasę, niczego jej nie żałuję, a obiadu brak! Co mam jeść? Kebab, bo moja księżniczka zrobiła paznokcie za kilka stówek? Tak dłużej nie będzie!"
Śr. 8 listopada