Z życia wzięte - Strona 452
"Czy oczekiwałam wdzięczności? Zdecydowanie nie. Nie oczekiwałam tak naprawdę niczego. Zrobiłam wszystko zgodnie ze swoim sumieniem. No i chyba każda siostra by tak postąpiła. Przecież on trafiłby do domu dziecka. Musiałam się nim zaopiekować i chciałam. Był moim malutkim, kochanym braciszkiem. Jakie to było szczęście, że ja już byłam pełnoletnia. Inaczej pewnie by nas rozdzielono i kto wie, może nie mielibyśmy kontaktu? Teraz mój brat jest już dorosły, a role jakby się odwróciły. To ja stałam się osobą potrzebującą, a ponieważ nie mam na tym świecie nikogo poza bratem właśnie, zwróciłam się do niego o pomoc. Nie spodziewałam się, że tak mnie potraktuje".
Wt. 21 listopada
"Wiem, że teściowa mnie nie lubi. Bardzo się starałam, żeby się do mnie przekonała, ale to wszystko spełzło na niczym. Po prostu widziałaby swojego synka u boku innej kobiety. Trudno, takie życie, ja już się z tym pogodziłam. Ona najwyraźniej nie. Ostatnio zjadłam u niej zupę i całą noc spędziłam w toalecie. Ona chyba zrobiła to specjalnie. Chciała mnie otruć? Czy tylko nastraszyć? To niebezpieczna kobieta".
Wt. 21 listopada
„Przejmujesz się tym, co ludzie pomyślą? Przestań i zmień swoje życie, tak jak ja zrobiłam to kilka lat temu. Choć jestem szczęśliwa i teraz czerpię z życia garściami, to mam poczucie, że pewne decyzje mogłam podjąć wcześniej, niż to zrobiłam. No cóż, czasu nie cofnę, ale może moja historia będzie inspiracją dla kogoś, kto tkwi w sytuacji, z której na pierwszy rzut oka nie ma wyjścia lub odwagi na podjęcie odważnych kroków w drodze po szczęście”.
Pon. 20 listopada
"W poniedziałki zawsze chodzę do biura, ale tym razem słabo się czułam i zostałam na home office. Niespodziewanie do drzwi zadzwonił kurier! W pierwszym odruchu pomyślałam, że to pomyłka, ale faktycznie przyniósł jakąś paczkę do mojego męża. Pomyślałam sobie, że Paweł znów zamówił sobie jakieś badziewie, ale ta przesyłka była podejrzana, dolatywał z niej niepokojący zapach... Bez zastanowienia otworzyłam karton, a wtedy moje małżeństwo zawisło na włosku! I jeszcze ten odręczny liścik od nieznanej mi kobiety! Czy on mnie przypadkiem nie zdradza?!"
Pon. 20 listopada
„Pogrzeb mojego pradziadka był... dość przełomowym wydarzeniem dla całej rodziny. Do tej pory myślałam, że takie rzeczy dzieją się tylko na filmach, jednak byłam w ogromnym błędzie. Chociaż prababcia od dawna nie żyła, przy trumnie mojego pradziadka leżał wieniec z dedykacją od kochającej żony. Gdy po chwili poznaliśmy prawdę, wszystkim nam opadły kopary!”
Pon. 20 listopada
„Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby wejść jej do WC bez pukania. Chociaż jesteśmy dopiero kilka miesięcy po ślubie, zobaczyłem coś okrutnego. Od tamtej pory ciągle mam w głowie ten widok. Moja żona ma coś strasznego, a ja nie mogę tego odzobaczyć. Pomocy!”
Pon. 20 listopada
„Piszę ten anonimowy list, bo muszę przed kimś pochwalić się, że robię tę jedną rzecz z moją kochaną żonką. Jednak nigdy w życiu nie przyznam się do tego przy kumplach, bo straciliby do mnie respekt. Wierzę, że tutaj moja tajemnica będzie bezpieczna!”
Pon. 20 listopada
"W życiu czegoś takiego nie widziałam, choć w ostatnich latach byłam na kilku weselach. Choć w sumie pierwszy raz poszłam na takiej imprezie do męskiego WC. Jednak pilnie potrzebowałam skorzystać z toalety, a niestety do damskiej ustawiła się spora kolejka. Stwierdziłam więc, że wejdę do męskiej, do której kolejek praktycznie nie było, szybko zrobię, co trzeba i wyjdę. Jednak gdy byłam już w środku, to stałam zdębiała przez kilka minut. Wszystko przez prezent dla Panów, który stał przy umywalkach. Jak można coś takiego wymyślić?"
Pon. 20 listopada
"Boże Narodzenie to czas, który powinien kojarzyć się każdemu z magią świąt: śnieg, biały puch na ulicach, ciepłe herbaty z miodem i cytryną oraz rozgrzewające atmosferę świeczki. Niestety dla mnie Boże Narodzenie zawsze będzie kojarzyło się z jednym i nie wydaje mi się, aby kiedykolwiek to się mogło zmienić. Chciałabym, żeby ktoś mi odczarował te chwile, ale jest niemożliwe".
Pon. 20 listopada
„Zawsze wydawało mi się, że broda dodaje facetowi tego czegoś, jest taką wisienką na torcie i stanowi kropkę nad i. Sama namawiałam Miłosza, żeby przestał się golić. Początkowo byłam pewna, że to był strzał w dziesiątkę. Jednak z czasem zaobserwowałam, że odkąd broda mojego męża urosła, pojawiła się jedna rzecz, która dosłownie doprowadza mnie do szału. Partnerki brodaczy, też tak macie?”
Pon. 20 listopada