Z życia wzięte - Strona 159
"Moja żona i ja nie jesteśmy najbogatszą rodziną. Raczej jest tak, że cały rok oszczędzamy, żeby potem pojechać z dziećmi do ich ulubionego miasta nad morzem. W gronie tych ulubionych są: Sopot, Gdynia lub Świnoujście. Niestety, z roku na rok jest coraz gorzej, bo nad tym morzem cyrki się dzieją, jeśli chodzi o ceny. Gdyby ludzie się zbuntowali, powiedzieli, że nie chcą, nie zapłacą, może to wszystko wyglądałoby inaczej, a tak trzeba zapłacić 15 złotych za toaletę i to jest normalna kpina z ludzi".
Sob. 29 czerwca
"Niedawno zostałam singielką i postanowiłam spróbować swojego szczęścia na aplikacjach randkowych. Jednak po kilku nieudanych randkach wszystko mi opadło. Prawdziwych mężczyzn już nie ma".
Sob. 29 czerwca
"Wakacje dla dzieci są czasem odpoczynku od szkoły, ale nikt nie powiedział, że te całe przeszło dwa miesiące muszą być zmarnowane na nicnierobieniu. Z własnego doświadczenia wiem, że można to jakoś sensownie rozplanować zarówno na odpoczynek, jak i zarobienie trochę grosza na swoje potrzeby. Niestety moje dzieci nie mają ochoty na pracę sezonową, więc ja nie mam ochoty na płacenie kieszonkowego. Ja tak dobrze nie miałam, a teraz to duże wymagania, ale zero zaangażowania".
Pt. 28 czerwca
"Tylko że ja chcę to dziecko, które miałam. Takie, jakie ono było, nie zamieniłabym je na żadne inne. Nie rozumiem, jak ludzie mogą mówić takie rzeczy kobiecie, która właśnie utraciła swoje długo wyczekiwane i ukochane dziecko. Nawet jeśli nie rozumieją, powinni milczeć, a nie dawać rady, które są nic niewarte i ranią mnie jeszcze bardziej. Tych słów nigdy nie zapomnę, podobnie jak widoku twarzyczki mojego utraconego dzieciątka".
Pt. 28 czerwca
"Moja dziewczyna za bardzo mnie kontroluje, jest zazdrosna i ciągle mówi o ślubie. A ja jeszcze chcę korzystać z wolności, bo przecież dopiero niedawno skończyliśmy po 30 lat".
Pt. 28 czerwca
"Moja teściowa uznała, że była to rodzinna przysługa i że ani grosza nie musi mi oddawać. Ani za paliwo, za które w dwie strony zapłaciłem fortunę, ani za mój cenny czas, ani też za amortyzację samochodu. Każda dziura w drodze, podobnie jak każdy kilometr, który musiałem pokonać, by dostarczyć ją tam i z powrotem, wyrządziła deficyt w moim portfelu. Bilans tej przysługi przedstawiał się następująco: mnóstwo wydanych pieniędzy, zero zwrotu kosztów od teściowej i nawet "dziękuję" nie usłyszałem".
Pt. 28 czerwca
"Nie znoszę zbiorkomu, ale póki mój wóz stoi w warsztacie, nie miałam wyboru i musiałam jechać pociągiem. Żeby mieć święty spokój podczas podróży, wykupiłam sobie wszystkie sześć miejsc w przedziale".
Pt. 28 czerwca
"Mój mąż bardzo dużo pracuje. To fakt, że dzięki temu możemy prowadzić dostatnie życie, ale on w ogóle nie ma dla mnie czasu. Mówiłam mu wiele razy, że jestem samotna, ale on mnie zbywał. W końcu nie wytrzymałam, bo ile można siedzieć samej w domu. Zaczęłam wychodzić do ludzi i poznałam Rafała. To moja bratnia dusza i spotykam się z nim nawet kilka razy w tygodniu. Teraz wszyscy jesteśmy zadowoleni. Mąż ma pracę, ja towarzystwo".
Pt. 28 czerwca
"Niedaleko pada jabłko od jabłoni. W życiu bym nie pomyślał, że ja i mój syn mamy podobny gust, jeśli chodzi o kobiety. Po tym, jak żona mnie zostawiła, długo byłem sam i sam wychowywałem Marcina. Gdy syn wyfrunął z domu, postanowiłem rozejrzeć się za jakąś miłą osobą. Nie chciałem być dłużej samotny. Traf chciał, że poznałem Ewelinę i z miejsca się zakochałem. Po 2 latach wzięliśmy ślub".
Pt. 28 czerwca
"Staram się być naprawdę dobrą babcią. Robię wszystko, co w mojej mocy, aby wspomóc syna oraz synową w opiece nad dziećmi. Często ich odwiedzam, jestem tak naprawdę na każde ich zawołanie. Kiedy dzieci są chore, ja się nimi zajmuję, żeby synowa mogła iść do pracy. W zamian słyszę ciągłe pretensje. Jest mi przykro, bo synowej nic nie pasuje, a ja tak bardzo się staram".
Pt. 28 czerwca