Z życia wzięte - Strona 156
"Moja teściowa Bożenka to kobieta, która potrafi zjeżyć włosy na głowie. To elegancka pani po sześćdziesiątce, która zawsze wsadza nos w nieswoje sprawy. W dniu ślubu podarowała nam klucze do mieszkania, które dla nas kupiła ze swoich sporych oszczędności. Wiem, że powinnam być szczęśliwa, wniebowzięta. Ale kompletnie się nie cieszę. Doskonale wiem, że Bożena będzie ciągle u mnie przesiadywać na kawie i obserwować na każdym kroku, co robię. Prosiłam męża, abyśmy oddali klucze, ale on uważa, że nie wypada".
Wt. 2 lipca
"Mój taras mógłby być prawdziwym rajem na ziemi, gdyby nie mój sąsiad. Gdy w pełnym słońcu termometr wskazuje 30 stopni, ja jestem zmuszona do przebywania tam w swetrze i grubych skarpetach. Wszystkiemu winne są tuje mojego sąsiada, które rzucają cień godny amazońskiej dżungli. Nie wydaje mi się, że to przypadek, że posadził je w taki sposób, żeby zacienić cały mój taras. Sąsiad codziennie uśmiecha się do mnie pod wąsem, sprawiając wrażenie, że czerpie radość z mojego chłodu. Mam tego serdecznie dość i niedługo złożę na niego skargę na policję. Moim zdaniem to poważne wykroczenie, za które powinien zostać ukarany.".
Wt. 2 lipca
"Po rozwodzie zostałam sama z dzieckiem, na lodzie. Nie byłam w stanie związać końca z końcem, wróciłam więc do rodziców. O pracę było tutaj ciężko, nie mogłam spełniać się w swoim zawodzie. Schowałam więc dumę do kieszeni, dyplom do szafy i poszłam na zmywak. Po kilku latach mam nieco lepszą pracę, ale wciąż nie stanęłam na nogi. Jakbym dreptała cały czas w kółko. Postanowiłam w końcu to zmienić. Mam 36 lat i właśnie wyprowadzam się z synem z domu rodziców".
Wt. 2 lipca
"Mam 25 lat i już odkładam na emeryturę. Wiem, że to brzmi trochę surrealistycznie. W końcu młoda kobieta wchodząca w dorosłe życie powinna myśleć raczej o podróżach, imprezach i nowych ciuchach, a nie o przyszłości, która wydaje się tak odległa. Ale patrząc na moich dziadków, boję się o to, co mnie czeka".
Wt. 2 lipca
"Spotyka mnie to praktycznie przy każdych zakupach. Kasjerki zawsze pytają, czy mogą zostawić sobie grosik, bo podobno nie mają, żeby wydać. Zastanawiam się wtedy, jakim cudem, skoro proszą o ten grosik co drugiego klienta. A byłam nawet świadkiem, że każdą osobę z kolejki. W końcu postanowiłam, że się nie zgodzę. Faktycznie został mi grosz do wydania, ale poprosiłam o podanie mi reszty. Wtedy kasjerka odmówiła wydania towaru".
Wt. 2 lipca
"Wybudowałem ogromny dom. To było nie tylko moje marzenie. Zawsze cisnęliśmy się w piątkę na małym metrażu, w mieszkaniu. Dzieciaki chciały mieć swoje pokoje, żona ogród, podjąłem więc wyzwanie. Bardzo dużo pracowałem, by mieć za co finansować budowę. No i po kilku latach stanął też nasz wymarzony dom. Ogromny, piętrowy, bo plany były takie, że dzieciaki z nami zostaną i wprowadzą się do nas ze swoimi przyszłymi rodzinami. Teraz ja zostałem z tym wielkim domem tylko z żoną, która już nawet nie ma siły o niego dbać. Opłaty są wysokie, a dzieci mają swoje życie i zamieszkały w różnych częściach Polski".
Wt. 2 lipca
"Zamarzyło mi się lepsze życie. Gdybym wtedy wiedziała, że za własne marzenia zapłacę tak wysoką cenę, nie śmiałabym nawet marzyć. Dla dobra dzieci kupiliśmy dom. Chcieliśmy, żeby każde miało swój pokój. Niestety nasze małżeństwo tego nie przetrwało. Zostałam w dużym i smutnym domu z dziećmi. Mąż buduje szczęście z inną".
Wt. 2 lipca
"Ależ ten czas szybko leci. Dopiero co marzyłam o zostaniu mamą, a od kilku lat jestem już teściową, choć nie do końca jestem z tego faktu zadowolona. Zupełnie inaczej sobie to wszystko wyobrażałam. Mam trzy synowe i żadna nie mówi do mnie mamo. Jest mi przykro z tego powodu, bo dla mnie to powinno być czymś normalnym, ale żadnej nie przechodzi to przez gardło. Teraz widocznie takie czasy".
Pon. 1 lipca
"Moja teściowa od razu po moim ślubie zaczęła mówić o wnukach. Teraz, po pięciu latach, mam trzyletnie bliźniaki, które ona nazywa swoimi skarbami. Często mieszała się w ich wychowanie. Kiedy zaproponowała, że zajmie się nimi przez pierwsze dwa tygodnie wakacji, byłam zachwycona, bo nie miałam planów na ten czas. Jednak po tygodniu zadzwoniła, mówiąc, że nie daje rady i mam je odebrać natychmiast. Teraz muszę szybko znaleźć opiekę na kolejne pięć dni. Ironiczne, że wcześniej ciągle mnie pouczała, twierdząc, że wie najlepiej, jak zajmować się dziećmi".
Pon. 1 lipca
"Gośka zawsze coś wymyśli. Mieliśmy w tym roku wyjechać na wakacje, na jakąś słoneczną wyspę, a ona jak zwykle zmieniła w ostatniej chwili zdanie. Nie dość, że straciliśmy zaliczkę, to jeszcze zorganizowała mi całe dwa miesiące. Wielki remont domu oraz budowę basenu w ogrodzie zażyczyła sobie moja księżniczka. Złoszczę się, bo chciałem trochę odpocząć, a nie smażyć się w słońcu w robocie. Moja żona tego nie rozumie i uważa, że szkoda kasy na dwutygodniowe wakacje. Szykują nam się ciche dni".
Pon. 1 lipca