"Zawsze robiłam wszystko z myślą o mężu i dzieciach. Jeśli udało mi się odłożyć jakieś pieniądze, i tak wydawałam je na nich. Albo na ich potrzeby, albo na przyjemności. Ten jeden raz postanowiłam zrobić coś dla siebie. I ja wiem, że to były duże pieniądze, ale zarobiłam je sama. Nikt nawet o nich nie wiedział. A to, co zrobiłam, miało poprawić moje poczucie własnej wartości, które w ostatnich latach mocno podupadło. Tak się cieszyłam. Nareszcie szczerze się do siebie uśmiechałam. Ale mój mąż zepsuł mi całą tę radość i zwyczajnie wypomniał mi stracone pieniądze".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Nigdy nie robiłam nic dla siebie
Jestem mamą trójki dzieci, która całkowicie oddała się opiece nad nimi. Poświęciłam się rodzicielstwu, zostawiając ukochaną pracę i zamykając się poniekąd w domu. W sumie nawet dosłownie.
Ale mi to nie przeszkadzało. Moje dzieci są dla mnie najważniejsze, a i o męża lubię dbać.
On całkiem nieźle zarabia, ale gdy pracuje sam, i tak zdarza nam się liczyć każdy grosz.
Staram się dobrze gospodarować domowym budżetem i chyba nieźle mi to wychodzi.
Jakiś czas temu odnalazłam w sobie pasję do szydełkowania. Robię kolorowe maskotki, które cieszą się sporym zainteresowaniem.
Mąż denerwował się, że gdy dzieci zasypiają, ja siadam z szydełkiem w fotelu, więc pokazałam mu, że na tym też można zarobić.
Od razu inaczej na to patrzył
A moje maskotki stawały się coraz bardziej popularne i robiłam je już tylko na zamówienie.
Odkładałam sobie trochę grosza, ale i tak wydawałam wszytko na męża i dzieci. Na jakieś ich potrzeby, albo zachcianki.
Sprawiało mi to radość, ale ja też miałam swoje potrzeby i zdecydowałam, że na nie zapracuję.
Zajęło mi to 5 lat. Codziennie szydełkowałam po to, żeby odkładać jak najwięcej. Część pieniędzy przekazywałam mężowi, większą część składowałam na koncie, o którym nie wiedział nawet mój mąż. Oczywiście odprowadzałam podatki, wszytko robiłam w stu procentach legalnie.
Po tych 5 latach zakomunikowałam mężowi, że wyjeżdżam na dwa dni z koleżanką. Odpocząć. Zgodził się. Powiedział, że bez problemu zostanie z dziećmi. A ja byłam o krok bliżej od moich marzeń.

I spełniłam je!
Ciąża, różne leki, stres i wiele innych czynników sprawiło, że moje zęby nie były w najlepszym stanie. A ja zawsze miałam taki piękny uśmiech. Tęskniłam za nim.
Wszystkie ząbki miałam wyleczone, więc postanowiłam zrobić sobie korony. Pojechałam do sprawdzonego miejsca, gdzie spełniają marzenia nie tylko sprawnie, ale i profesjonalnie i za dobre pieniądze.
Do domu wróciłam odmieniona. Z tak szczerym i pięknym uśmiechem, jakiego chyba sama u siebie nigdy nie widziałam. Od razu pobiegłam pochwalić się mężowi, ale on tylko spojrzał na mnie i zapytał, skąd miałam pieniądze. Gdy mu powiedziałam, stwierdził, że wydanie takich pieniędzy bez konsultacji z nim jest bardzo egoistyczne.
Od tamtego dnia się do mnie nie odzywa. A ja czuję, jak bym zrobiła coś bardzo złego. A przecież nikomu tych pieniędzy nie ukradłam. A chciałam tylko zrobić coś dla siebie. Bo zawsze o sobie zapominałam.
Moja cała radość uleciała i obawiam się, że już nie wróci.
Kleo