"Wszyscy mówili, że zakocham się w swoim dziecku od pierwszego wejrzenia. Niestety, mylili się. Minęło kilka miesięcy od porodu, a ja nadal nie czuję kompletnie nic. Najgorsze jest to, że są momenty, w których nie mogę patrzeć na moją pociechę. Córka nie wygląda jak niemowlęta z reklam. Daleko jej do modelki i jej wygląd pozostawia wiele do życzenia".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Macierzyństwo mnie przerasta
Zawsze chciałam zostać mamą, ale rzeczywiście obawiałam się, że nie pokocham swojego dziecka. Takie myśli nachodziły mnie już przed ciążą. To był podświadomy głos. Zwierzałam się z moich obaw bliskim osobom. Wszyscy jednak to lekceważyli i mówili, że gadam głupoty. Wielokrotnie powtarzali, że nie da się nie pokochać swojego dziecka i na pewno już od pierwszego wejrzenia będę uwielbiać tę małą istotkę.
Cóż... Jakoś ta miłość nie przyszła nawet z biegiem czasu. Córka ma już kilka miesięcy i jest bardzo wymagająca. Muszę jej poświęcać każdą wolną chwilę. Czasami to wprost niemożliwe, przecież ja też jestem człowiekiem i należy mi się moment dla siebie. Jestem wykończona i przyznam szczerze, że macierzyństwo mnie przerasta.

Nie mogę patrzeć na moje dziecko
Najgorsze jest jednak to, że nie mogę patrzeć na moje dziecko. Ona mi się kompletnie nie podoba. Nie jest podobna ani do mnie, ani do męża. Nie wiem, kogo przypomina, ale nie należy do urodziwych. To przykre, bo zarówno ja, jak i mój partner jesteśmy bardzo ładni.
Mojej córeczce daleko do niemowląt z reklam i to jest bardzo przykre. Wyobrażałam sobie, że będzie wspaniale wyglądać, a ja nie będę mogła się na nią napatrzeć. Nic bardziej mylnego.
Czy to kiedyś się zmieni?
Zastanawiam się nad tym, czy moje podejście do córki się kiedyś zmieni. Przecież nie może być tak, że przez całe życie nie będę mogła na nią patrzeć. Może nie będzie zbyt urodziwa, ale jakoś z biegiem lat przyzwyczaję się do jej wyglądu? Mam głęboką nadzieję, że tak właśnie będzie, bo teraz jest mi niezwykle ciężko to wszystko zaakceptować. Dzieci moich koleżanek są takie słodkie i urocze. A ja moja jest przy kości, a jej rysy twarzy nie są zbyt ładne.
Zmartwiona Matka