Z życia wzięte - Strona 534
"Zauważyliście, że na sklepowych półkach jest już bardziej Boże Narodzenie, niż jesienne klimaty? Kiedyś dopiero po jednej okazji, zajmowano się następną. Teraz w zasadzie nikt nie zwraca uwagi na to, co wypada. Ustalono jakieś nowe reguły, co sprawia, że ja mam dosyć grudnia, zanim on nadejdzie. Dzień Zmarłych to już dla mnie też nie to samo, co przed laty. Dlatego ja od pewnego czasu nie uczestniczę w tej szopce. Nie chodzę wraz z rodziną na cmentarz, bez rodziny też. Rodzice mają do mnie pretensje, ale ja mam swoje powody".
Czw. 5 października
„W moim domu od zawsze byłam tylko ja, moja mama i trzy młodsze siostry. Totalny babiniec, różowe sukieneczki, czułe słówka. Gdy byłam nastolatką i zaczęłam odkrywać pierwiastek męski w swoim otoczeniu, to zrozumiałam, że nawet nie bardzo wiem, jak miałabym się zachowywać, gdybym miała pierwszego chłopaka. Dziś mam 25 lat i właśnie zaliczyłam kolejną klapę w związku. Dlaczego? Podobno nie rozumiem potrzeby wolności facetów! Co jest ze mną nie tak?”
Czw. 5 października
"Między moim blokiem a kilkoma innymi jest osiedlowy plac zabaw otoczony metalowym ogrodzeniem. Są huśtawki, karuzela, domek i schowana w cieniu drzew piaskownica, którą moja córka wprost uwielbia. Mogłaby tam siedzieć godzinami! Chętnie bym jej na to pozwoliła, gdyby nie sytuacja, której świadkiem byłam ostatnio... Ta sąsiadka ma chyba nierówno pod kopułą, że świadomie pozwala na coś takiego! Przecież to jest miejsce zabaw dla dzieci, a nie..."
Czw. 5 października
„Halloween to jakieś pogańskie święto! A moja synowa kupiła już maski z kościotrupem, dynie, świeczki i jakiś przerażający strój dla mojej wnuczki Malwinki. Ona ma tylko 5 lat! Po co jej świętować takie dziwne wydarzenie prosto z Ameryki? Jestem totalnie na nie, a synowa mówi, że przesadzam!”
Czw. 5 października
„Gdyby ktoś kiedyś mi powiedział, że bez pracy da się żyć na takim poziomie, pomyślałbym, że to zwykły, podły złodziej. Jednak znalazłem swój sposób na to, żeby nie kraść, a przy tym zarobić i wcale się nie narobić! Albo inaczej — jedyne, czego trzeba było narobić, to dzieci. Ale to żaden problem, dla mnie to czysta przyjemność, więc jestem w tym po prostu dobry”.
Czw. 5 października
„Dopiero zaczęła się szkoła, a mój Tymek już mi powiedział, że znowu klasa jedzie na wycieczkę. I to jaką! Składka po 150 zł! Nigdy nie odmawiam mojemu dziecku, bo wiem, że wycieczki klasowe uczą integracji, ale to już trzeci wyjazd w ciągu półtora miesiąca. Skąd ja mam na to wszystko brać kasę. Powinnam się zapożyczać, czy odmówić synowi?”
Czw. 5 października
"Niby przypadek, ale chyba nie do końca. Bo nie wiem, czy warto wierzyć w przypadki, skoro jedno wydarzenie odmieniło zupełnie moje życie. Kompletnie się tego nie spodziewałam. Miałam naprawdę gorszy czas i wydawało mi się, że tak już będzie wyglądało to moje życie. Praca, dom, ewentualnie jakiś serial wieczorem i to wszystko. Taka codzienna rutyna, która wprawiał mnie w stan smutku. A dziś uśmiecham się szeroko już od samego rana i naprawdę jestem szczęśliwa. Więc przypadek, czy przeznaczenie?"
Czw. 5 października
„Wydaje mi się, że na pewnym etapie życia KAŻDY facet o tym marzy. Nie będę ukrywał, że i dla mnie było to wielkim marzeniem, którego spełnienia raczej nie zakładałem nawet w najpiękniejszych snach. Ale stało się!”
Czw. 5 października
„Rada rodziców zdecydowała się zorganizować zbiórkę na zakup zegarka dla wychowawczyni naszych dzieci. Miło, że ktoś pamięta o Dniu Nauczyciela, ale nie ukrywam oburzyło mnie to. Czy nie jest to nieco dziwne, że wszyscy musimy składać się na drogocenny zegarek wedle widzimisię bogatej przewodniczącej rady? Nie każdy ma tyle pieniędzy!”
Czw. 5 października
"Moja teściowa przechodzi samą siebie. W ostatnim czasie w ogóle nie interesuje się swoim wnukiem, a codziennie przyjeżdża do nas na kawę. Jest mi przykro, bo wszystko spoczywa na mojej głowie i jeszcze muszę jej usługiwać. Gdyby zajęła się Rafałkiem, to ja w tym czasie mogłabym, np. ugotować obiad. Dlaczego ona się tak zachowuje?"
Czw. 5 października