Z życia wzięte - Strona 492
„Od kilku miesięcy zamartwiam się, co mogę jeszcze zrobić, aby moja córka miała szczęśliwe życie, ale wygląda na to, że mam całkowicie związane ręce. Problemem jest mój przyszły zięć i ojciec mojego nienarodzonego jeszcze wnuczka. Dziecko w drodze, a on cięgle gra w gry. Mówiłam córce, żeby dała sobie spokój z tym obibokiem, gdy był jeszcze na to czas. Teraz będzie się z nim męczyć”.
Pon. 30 października
"Zdaję sobie sprawę z tego, że nastolatki próbują inspirować się sobą nawzajem i często zdarza się, że jedna od drugiej łapie jakiś złe zachowania, ale nie myślałam, że to kiedykolwiek spotka naszą córkę. Wiktoria ma 13 lat, a zachowuje się tak jakby chodziła do liceum, a przy tym jest bardzo wulgarna".
Pon. 30 października
„Nie jestem z siebie dumna. W przeszłości popełniłam kilka błędów, których gorzko żałuję. Szczerze powiedziawszy, jedyną osobą, która zna całą prawdę o mnie, jest mój ksiądz spowiednik. Okazał mi ogromne wsparcie. Zastanawiam się jednak, czy powinnam powiedzieć o tym dzieciom... Boję się, że w ten sposób zrujnuję im wizję rodziny, której nie zrozumieją i oddalimy się od siebie”.
Pon. 30 października
„Dopiero miesiąc temu wyszłam ze szpitala. Po rozległym udarze mózgu lekarze nie dawali mi szczególnych szans na dalsze, normalne życie. Jednak zdarzył się cud! Stanęłam na nogi i znów jestem wśród żywych. W międzyczasie postanowiłam odwiedzić grób chrześniaka, który tragiczne zginął, gdy byłam w szpitalu. Kiedy poznałam prawdę, prawie zawału dostałam...”
Pon. 30 października
„Nie mam pojęcia z kim ta moja córcia się ohajtała. Przecież ten jej mąż to jakiś furiat i leń. Od samego początku ciężko mi znaleźć z nim wspólny język. Jednak ostatnio już wybitnie wyprowadził mnie z równowagi. Wyobraźcie sobie, że mój niewdzięczny zięć nie zamierza zawieźć mnie na cmentarz. Powiedział, że nie jest moim szoferem”.
Pon. 30 października
"Znajomi zawsze mówili, że jestem świruską. Nic dziwnego, lubiłam spontaniczność i tego samego oczekiwałam od partnera z którym chciałam iść przez życie. Niestety, mało który facet potrafił być tak szalony jak ja. Pewnego wieczoru poznałam Pawła. Był ode mnie starszy o 6 lat, przystojny i miał to coś. Wystarczył drink, kilka zdań, a ja już czułam, że przepadłam".
Pon. 30 października
"W sobotę usłyszałam pukanie do drzwi. Myślałam, że to Zdzisek wcześniej wrócił z działki, przez to nie spojrzałam przez wizjer, tylko otwarłam drzwi. Wystraszyłam się okropnie! Przede mną stały obce dzieci poprzebierane za straszydła, krzyczały, śmiały się i żądały słodyczy. Tak się zdenerwowałam, że przegnałam tę hałastrę przebierańców. To, co mnie spotkało za chwilę, to normalnie pomyślałam, że zejdę z tego świata!"
Pon. 30 października
"Babcia Leokadia była bardzo schorowana i potrzebowała pomocy drugiej osoby przez blisko 10 lat. Mieszkała w pięknym, starym domu nad rozlewiskiem - niczym z serialu. Cała rodzina się od niej odwróciła lata temu, gdy po śmierci dziadka znalazła sobie nowego mężczyznę. Ten również zostawił ją, gdy zachorowała i straciła możliwość poruszania się. Zamieszkałam z nią zaraz po studiach i opiekowałam się każdego dnia. Po śmierci zostawiła mi bajeczny majątek i... zazdrosną rodzinkę w spadku".
Pon. 30 października
„W tym roku podczas Wszystkich Świętych przemieniam się w cmentarnego Grincha. Mam gdzieś te katolickie obrządki i 1 listopada zupełnie nie mam zamiaru przyjeżdżać na grób rodziców. W tym roku zginęli w wypadku samochodowym. Fakt, złamało to moje serce, ale nie jest żadną tajemnicą, że jestem ateistką. Nie będę uczestniczyć w tym cyrku, bo tego dnia wypada akurat jakieś chrześcijańskie święto”.
Pon. 30 października
"Moja rodzina do dziś jest w szoku i nie akceptuje mojej decyzji. Po blisko 7 latach związku z Antkiem, tuż przed złożeniem przysięgi małżeńskiej, zrobiłam największy numer swojego życia. Tak, uciekłam sprzed ołtarza i kompletnie tego nie żałuję! Antek był świetnym facetem, ale nie nadawał się na męża... Decyzja o rozstaniu zaczęła się wtedy, gdy powiedział, że dzieci są obrzydliwe".
Pon. 30 października