Z życia wzięte - Strona 307

Czytelnik o teściowej i żonie: jedna świetnie gotuje, druga nie radzi sobie w kuchni
Czytelnik o teściowej i żonie: jedna świetnie gotuje, druga nie radzi sobie w kuchni

"Szczęśliwie dla mnie, moja teściowa jest prawdziwą mistrzynią w tej dziedzinie. Jej umiejętności są nie do pobicia, a każde podejście do sprawy owocuje doskonałym rezultatem. To, co dla mojej żony jest prawdziwym wyzwaniem, dla niej okazuje się dziecinnie proste. Co tu dużo mówić, taka teściowa to skarb!"

Nd. 18 lutego

"Po 20 latach narzekania Marian w końcu zabrał mnie na wczasy. Wróciłam jeszcze bardziej niezadowolona"
"Po 20 latach narzekania Marian w końcu zabrał mnie na wczasy. Wróciłam jeszcze bardziej niezadowolona"

„Po 20 latach narzekania Marian w końcu zabrał mnie na wczasy. Wróciłam jeszcze bardziej niezadowolona niż przed wyjazdem, a to już wyczyn! Myślałam, że w końcu będę mogła poczuć na własnej skórze morską bryzę i delektować się wykwintnymi obiadami w hotelowej restauracji. Niestety! Wszystko było nie tak...”

Nd. 18 lutego

"Mojej babci odwaliło na starość. Zrobiła się rozrzutna, a pieniądze miały być przecież dla mnie!"
"Mojej babci odwaliło na starość. Zrobiła się rozrzutna, a pieniądze miały być przecież dla mnie!"

"Moja babcia odkładała pieniądze dla mnie na spadek. Aż pewnego razu coś jej odwaliło i stwierdziła, że chce jeszcze przed śmiercią zaszaleć, a do tego będą jej potrzebne wszystkie oszczędności. To nie fair! A co z moim spadkiem?! Czuję się oszukana..."

Nd. 18 lutego

"Ja wychowałam trójkę dzieci, a synowa nie może sobie z jednym poradzić. Co za pokolenie słabych ludzi"
"Ja wychowałam trójkę dzieci, a synowa nie może sobie z jednym poradzić. Co za pokolenie słabych ludzi"

"Kiedyś to były czasy. Pracowałam na dwa etaty, wychowywałam trójkę dzieci, a do tego musiałam zrobić zakupy, posprzątać i nagotować. I nikt się nade mną nie trząsł ani nie litował. A synowa ma do wszystkiego pomoc i tylko jedno dziecko i dalej sobie nie radzi. To chyba choroba dwóch lewych rąk!"

Nd. 18 lutego

"Zdradzam żonę z kim popadnie. A ona jest tak zaślepiona, że nic nie widzi"
"Zdradzam żonę z kim popadnie. A ona jest tak zaślepiona, że nic nie widzi"

"Bawi mnie to, że moja żona niczego się nie domyśla. Wychodzę wieczorami, przychodzę nad ranem, a ona myśli, że ja u kolegi. Akurat... mam ciekawsze rzeczy do roboty. Tak naprawdę to jestem z nią w związku tylko dlatego, że się mnie słucha, gotuje mi obiady i jest na każde skinienie. W innym przypadku już dawno bym ją zostawił. A ona jest ślepo we mnie zakochana i niczego się nie domyśla".

Nd. 18 lutego

"Mam już dość mojego męża. Plus kawał na puentę"
"Mam już dość mojego męża. Plus kawał na puentę"

"Nie da się ukryć, że mój mąż nie potrafi podjąć żadnej decyzji, nie potrafi się niczego domyśleć, ani zrobić, jeśli tego u niego nie wyproszę. Mówić trzeba po piętnaście razy, a on i tak się musi zastanowić. Nic mu nie przeszkadza, w brudzie by siedział 24 godziny na dobę i nawet się nie ruszy. Jego funkcjonowanie doskonale podsumowuje mu pewny kawał - wzięty z forum internetowego. Mam już serdecznie dość".

Nd. 18 lutego

"Moja babcia ma 60 lat i wyjechała do Ameryki. Podróżuje, pracuje dorywczo i wysyła nam selfie"
"Moja babcia ma 60 lat i wyjechała do Ameryki. Podróżuje, pracuje dorywczo i wysyła nam selfie"

"Nie sądziłam, że moja babcia jest taka przebojowa! Dziadek zmarł pięć lat temu, a ona od tego momentu zaczęła odkładać pieniądze na wyjazd. Uzbierała niezłą sumkę, sprzedała większość rzeczy, wynajęła mieszkanie i wyjechała do Ameryki. Teraz tam pracuje dorywczo, podróżuje, zwiedza, poznaje nowych ludzi, a nam wysyła selfie". 

Nd. 18 lutego

"Mamy szóstkę dzieci, a mój mąż dalej imprezuje w weekendy. Tatuś kawaler musi się wyluzować"
"Mamy szóstkę dzieci, a mój mąż dalej imprezuje w weekendy. Tatuś kawaler musi się wyluzować"

"Niedawno urodziło nam się szóste szczęście. Zawsze chciałam mieć dużą rodzinę i nie miałam z tym problem, choć powoli tęskniłam za pracą i tą samodzielnością. Póki co mogę liczyć na to, co przynosi do domu mąż. Niestety, często wyjeżdża w delegacje, więc całe wychowanie i opieka nad maluchami spada na mnie i jego mamusię. Gdy Jasiek przyjeżdża na weekend, to nie spędza czasu z nami, a imprezuje z kolegami. Mówi, że musi się wyluzować, bo ciężko pracuje. Nigdy jednak mnie nie zapytał od lat, czy może ja mam ochotę się wyluzować z koleżankami... Nie widziałam ich od lat!"

Sob. 17 lutego