Z życia wzięte - Strona 268

Czytelniczka uhonorowała zmarłą mamę na ślubie pustym krzesłem z białą różą i świecą; część gości to skrytykowała
Czytelniczka uhonorowała zmarłą mamę na ślubie pustym krzesłem z białą różą i świecą; część gości to skrytykowała

"W życiu bym nie pomyślała, że taka sytuacja jest w ogóle poddawana do dyskusji. Moja mama zmarła wiele lat temu, ale pamiętam ją i jej nauki wychowawcze też. Kochałam ją i nigdy nie przestałam. Dla mnie to było oczywiste, że choć jej już nie ma z nami, to chcę, aby była pamiętana na moim ślubie. Nie tylko żyjący teście, czy mój tato, ale ona też. Właśnie dlatego specjalnie uhonorowałam ją na moim ślubie. Niestety, ludzie o mało co mnie za to nie zjedli".

Śr. 20 marca

Czytelniczka odkryła, że Mateusz oceniał punktami jej umiejętności w rozmowie z kolegą i porównywał je z notami dla byłej
Czytelniczka odkryła, że Mateusz oceniał punktami jej umiejętności w rozmowie z kolegą i porównywał je z notami dla byłej

„Gdy zaczęłam się spotykać z Matim, to myślałam, że frunę pięć metrów nad ziemią. Ale związek z nim szybko okazał się jednym wielkim rozczarowaniem, bo mój cudowny facet na każdym kroku porównywał mnie do swojej byłej. Pewnego dnia odkryłam, że rozmawiał o różnych moich umiejętnościach z kolegą i... nadawał mi punkty, a potem porównywał je z notami, które dawał swojej ex. Byłam w szoku!"

Śr. 20 marca

"Zaprosiliśmy panią Jadzię na święta. Jej córka rozpowiada na osiedlu, że czyhamy na jej majątek"
"Zaprosiliśmy panią Jadzię na święta. Jej córka rozpowiada na osiedlu, że czyhamy na jej majątek"

"Wraz z mężem postanowiliśmy odwiedzić schorowaną i samotną sąsiadkę, i zaprosić ją na niedzielę wielkanocną. Taki mały gest, ale żeby poczuła, czym są prawdziwe święta. Ona od lat tego nie czuje, bo jej córka, zamiast się nią opiekować, to woli szukać kolejnych adoratorów. Ach, taka właśnie jest wdzięczność za wychowanie! Problem w tym, że gdy córeczka się dowiedziała, że jej matka będzie miała normalne święta, to od razu zaczęła opowiadać jakieś niestworzone bajki o nas, gdzie tylko się dało!"

Śr. 20 marca

"Zaprosiłam siostrę na wesele. Zamiast się cieszyć, że wybawi się bez dzieci, to ta marudzi"
"Zaprosiłam siostrę na wesele. Zamiast się cieszyć, że wybawi się bez dzieci, to ta marudzi"

"Moje wesele, moje zasady. Nie rozumiem, czego siostra chce ode mnie? Rozsądnie i zgodnie stwierdziliśmy z narzeczonym, że lepiej będzie, jeśli imprezę zorganizujemy bez dzieci. Zabawa będzie do białego rana, wujkowie na dwóch gazach, kelnerki z gorącymi daniami, hałas... Moim zdaniem nie miejsce dla kręcących się pod nogami maluchów. Pomyśleliśmy, że rodzice jeden wieczór z przyjemnością pobawią się bez dzieci, ale moja siostra miała na ten temat inne zdanie".

Śr. 20 marca

"Marysia ma wyższe wykształcenie, a ja jestem po zawodówce. Nikt nie dawał nam szans"
"Marysia ma wyższe wykształcenie, a ja jestem po zawodówce. Nikt nie dawał nam szans"

"Gdy zaczęliśmy się spotykać, nikt nie dawał nam szans. Moi znajomi wmawiali mi, że Marysia na pewno zaraz mnie rzuci! Że co ona — panna po studiach — widzi niby we mnie, zwykłym chłopaku po zawodówce. A jednak udowodniliśmy wszystkim, że się mylą! Apeluję do młodych dam — nie oceniajcie książek po okładce".

Śr. 20 marca

"Nie mogę uwierzyć, że ksiądz tak się zachował podczas chrzcin mojej córeczki"
"Nie mogę uwierzyć, że ksiądz tak się zachował podczas chrzcin mojej córeczki"

"Już złożyłam na niego oficjalną skargę, ale chciałabym, by to wydarzenie nie przeszło bez echa... W trakcie ceremonii chrztu mojej ukochanej córeczki ksiądz, zamiast skupić się na znaczeniu tego sakramentu i wesprzeć nas w tym ważnym momencie, dokonał czegoś absolutnie nieodpowiedniego, zachowując się w sposób sprzeczny z fundamentalnymi wartościami kościoła katolickiego".

Śr. 20 marca

"Miałam zostać matką chrzestną, ale odmówiłam. Pół rodziny ze mną nie rozmawia, ale nie mogłam postąpić inaczej"
"Miałam zostać matką chrzestną, ale odmówiłam. Pół rodziny ze mną nie rozmawia, ale nie mogłam postąpić inaczej"

"Już ja się nasłuchałam o byciu matką chrzestną. Najczęściej rodzice dzieci robią sobie z nich bankomaty. Ja całkiem dobrze zarabiam, ale nie zamierzam łożyć na cudze dziecko. Sama mam dużo wydatków i swoją rodzinę. To dlatego, kiedy siostra poprosiła mnie o to, żebym została matką chrzestną jej córki, odmówiłam bez większego zastanowienia. Teraz nie odzywa się do mnie pół rodziny. Wielka obraza majestatu. O co im wszystkim chodzi? Przecież miałam prawo się nie zgodzić". 

Śr. 20 marca

Czytelniczka przyjechała do teściowej na obiad bez zapowiedzi; ta zamiast radości zapytała: „Ale co my będziemy jeść?”
Czytelniczka przyjechała do teściowej na obiad bez zapowiedzi; ta zamiast radości zapytała: „Ale co my będziemy jeść?”

"Myślałam, że zrobimy jej miłą niespodziankę, bo tyle razy już mówiła, żeby ich odwiedzić, przyjechać na obiad. Wprawdzie prosiła, żeby ją uprzedzić, ale niespodzianki polegają na tym, że się przecież o nich wcześniej nie mówi. Spakowałam więc rodzinkę i wyruszyliśmy wcześnie rano, żeby dotrzeć do teściów akurat w porze obiadowej. Mamy do nich ponad 250 kilometrów. Spodziewałam się, że się ucieszą, ale teściowa tak nas przywitała, że moja noga więcej w jej domu nie postanie".

Śr. 20 marca