Z życia wzięte - Strona 254

"Lany Poniedziałek był najgorszym dniem w moim życiu. Mój mężczyzna tak mnie oblał"
"Lany Poniedziałek był najgorszym dniem w moim życiu. Mój mężczyzna tak mnie oblał"

"Tegoroczne Święta Wielkanocne spędziłam w gronie rodzinnym. Nie ukrywam, że było naprawdę fajnie i dobrze się dogadywaliśmy. 'Lany Poniedziałek' natomiast miałam spędzać w towarzystwie swojego chłopaka Michała. Mówił, że szykuje dla mnie wspaniałą niespodziankę, więc już wiedziałam, że chodzi o zaręczyny. Nie mogłam się doczekać. Szybko okazało się, że mój chłopak nieźle mnie wyrolował..."

Śr. 3 kwietnia

"Rodzina przyjechała na Święta, bo chciała się najeść. Pokazałam im figę z makiem"
"Rodzina przyjechała na Święta, bo chciała się najeść. Pokazałam im figę z makiem"

"Moja rodzina przyjechała na Święta Wielkanocne. Na początku cieszyłam się, że przyjadą, ale potem, jak usłyszałam i zobaczyłam, w jaki sposób oni wszyscy się zachowują, aż złapałam się za głowę. Nie spodziewałam się, że można tak chcieć starszą kobietę wykorzystywać. Nie ze mną jednak takie numery. Chcieli przyjechać na gotowe, objeść babcię i odjechać. Zachciało im się... No to ja im pokazałam figę z makiem".

Śr. 3 kwietnia

"Mąż spędził 3 godziny na myjni. Tak mi niby pomagał w przygotowaniach do świąt"
"Mąż spędził 3 godziny na myjni. Tak mi niby pomagał w przygotowaniach do świąt"

"Zakomunikowałam mojemu Mirkowi już dwa tygodnie temu, że tym razem ma mi pomóc. Rodzina się rozrasta, gości coraz więcej, a ja z ośmiomiesięcznym synem na rękach. Tak więc postawiłam sprawę jasno, ma mi pomóc i już. Jednak ten w dniu największych prac i obowiązków, przypomniał sobie, że musi na myjnię jechać, bo niby auto brudne. Wcale nie było takie brudne, a on wrócił po trzech godzinach. Jeszcze jakie miał tłumaczenie... Już ja mu pokazałam, co sądzę o wymigiwania się od obowiązków".

Wt. 2 kwietnia

"Zabrał mnie do luksusowej restauracji. Rachunek na 600 zł, a chłop w szoku był i uciekł"
"Zabrał mnie do luksusowej restauracji. Rachunek na 600 zł, a chłop w szoku był i uciekł"

"Paweł zawsze był typem klasycznego bajeranta. Oczy miał piękne, ciało obłędne, a gadka zawsze się kleiła. Gdy zaprosił mnie na randkę, to myślałam, że boga za nogi złapałam! Ależ się pomyliłam, gdy mój kochaś na końcu się obraził i uciekł tylnym wyjściem. Takiej akcji nie napisałby nawet najlepszy reżyser do filmu. Serio!"

Wt. 2 kwietnia

"Teściowa namówiła męża, aby mnie zostawił. Gorszego momentu nie mógł wybrać"
"Teściowa namówiła męża, aby mnie zostawił. Gorszego momentu nie mógł wybrać"

"Od lat staraliśmy się o brzdąca. Marzyłam o dniu, w którym przytulę słodkie dzieciątko do siebie i powiem, że je kocham. Gdy w końcu się udało, ciąża rozwijała się niestety nieprawidłowo... Musiałam leżeć już od 5 miesiąca w domu, a w 7. w szpitalu. Mój mąż wspierał mnie, jak mógł. Niestety, gdy pewnej nocy stało się coś, czego nawet nie uwzględniliśmy w czarnym scenariuszu, mąż mnie zostawił..."

Wt. 2 kwietnia

"Przyjaciel oświadczył mi się pierwszego kwietnia. Myślałem, że to żart, ale po chwili opadła mi kopara"
"Przyjaciel oświadczył mi się pierwszego kwietnia. Myślałem, że to żart, ale po chwili opadła mi kopara"

"Wydawało mi się to tak absurdalne, że nawet nie mogłem uwierzyć, że mój kolega mówi to na serio. Byłem tak zszokowany, że na chwilę zaniemówiłem, a potem wybuchnąłem głośnym śmiechem. Ale gdy minęło kilka chwil, a on nadal patrzył na mnie z taką powagą i blaskiem w oczach, aż mi serce stanęło. Dosłownie opadła mi kopara".

Wt. 2 kwietnia

"Musiałam oddać mamę do domu opieki. Nic jej nie pasowało. Zupa za słona, za ciepło, za zimno"
"Musiałam oddać mamę do domu opieki. Nic jej nie pasowało. Zupa za słona, za ciepło, za zimno"

"Kocham moją mamusię, ale już wysiadałam. Każdy musiał tańczyć, jak mu zagra. Chciałam, żeby z nami zamieszkała, ponieważ zależało mi na tym, aby jej pomóc. Kiedy zaniemogła i wymagała opieki, nie wyobrażałam sobie innego rozwiązania. Teraz oddałam ją do domu opieki. Niestety, nie wytrzymywaliśmy już psychicznie. Nic jej nie pasowało". 

Wt. 2 kwietnia

"Mąż ciągle tylko leży na kanapie. Nie wytrzymałam i ją wyrzuciłam"
"Mąż ciągle tylko leży na kanapie. Nie wytrzymałam i ją wyrzuciłam"

"Mój mąż jest bardzo leniwy. Kiedyś nasze życie wyglądało zupełnie inaczej. Był człowiekiem pełnym energii, który lubił wychodzić do ludzi, sporo się uśmiechał i miał ciekawe zainteresowania. Niestety, to minęło. Teraz, kiedy wraca z pracy, idzie na kanapę i spędza na niej resztę dnia. W końcu powiedziałam: "dość". Nie wiedziałam, jak do niego dotrzeć, więc wyrzuciłam kanapę. Gdybyście tylko zobaczyli jego minę". 

Wt. 2 kwietnia