Z życia wzięte - Strona 247
"Moja siostra wybrała sobie wygodne życie, nie ma dzieci, bo jak twierdzi, nie chce, by ją ograniczały. Pracuje i pnie się po szczeblach korporacji. Jej facet też jest bogaty i mieszkają razem. Nawet zwierzaka nie chcą mieć, bo to dla nich kłopot. Siostra żyje jak pączek w maśle, a ja klepię biedę od lat. Wie, że mam ciężko w życiu, bo zostawił mnie facet i zostałam z trójką dzieci, a ani myśli mi pomóc. To jest rodzeństwo?"
Wt. 9 kwietnia
"Ja to nie wiem, co te teraz młode wymyślają. Przecież można zrobić proste, normalne przyjęcie komunijne w domu, tak jak zawsze było. Było rodzinnie, po bożemu, normalnie. Ale nie, synowa chce wymyślać i wykupić salę w lokalu. Bo podobno tak jest lepiej i wygodniej. Od kiedy? Przecież zawsze się robiło w domu, cała rodzina pomagała, człowiek czuł się potrzebny wspólne przygotowania, wspólne radowanie, a tak? Jeszcze jakie koszta wysokie. Przecież za te same fundusze przygotowalibyśmy dwie imprezy w domu".
Wt. 9 kwietnia
"Rozumiem pomóc, ale nie dawać się wykorzystywać. Mój mąż jednak nie rozumie różnicy, ani tego, co do niego mówię. Ja z kolei mam dosyć. No bo ile można? Od ponad roku to mój mąż utrzymuje swojego chrześniaka, a przecież nie od tego on jest. Próbuję z nim rozmawiać, tłumaczyć, jakby nie patrzeć, to też moje fundusze, bo konto mamy wspólne. Niestety, jak grochem o ścianę. Co robić?"
Wt. 9 kwietnia
"Opieka nad starszą osobą jest bardzo trudna. Zajmowaliśmy się babcią przez kilka lat, początkowo dobrze sobie radziliśmy. Z biegiem czasu, babcia potrzebowała coraz większego zainteresowania i opieki. Nie byliśmy jej w stanie zapewnić tego, co najlepsze. To dlatego tata zdecydował, że oddamy ją do domu opieki. Kiedy odwoziliśmy ją autem, wyszeptała mi te kilka słów. Do końca życia o tym nie zapomnę. Wyznała mi swoją tajemnicę, a ja teraz nie wiem, co z tym zrobić".
Wt. 9 kwietnia
"Mój narzeczony znowu mnie wkurzył. Tydzień temu chciał kiełbasę z ziemniakami na obiad, to mu usmażyłam. Polał obficie musztardą i zjadł ze smakiem. Na koniec talerz odstawił, a słoik schował wiadomo gdzie. Ja znów nie zauważyłam, że zjadł całą musztardę - bo kto chowałby pusty słoik z powrotem do lodówki?! Po co? Tylko mnie w błąd wprowadza. Skoro słoik stał dokładnie tam, gdzie zawsze, przegląd lodówki nie ujawnił braku. To nie kupiłam. Kulminacja nastąpiła w niedzielę, gdy jedliśmy nuggetsy i też zachciał do nich musztardy...".
Wt. 9 kwietnia
"Ma długie paznokcie, a pod nimi czarny brud. Jakby codziennie w ziemi grzebał. Poza tym jego włosy również są długie i często bardzo tłuste. Z jego głowy przez to unosi się taki dość specyficzny zapach. Poza tym jego ubrania już dawno błagały o pralkę. Widać, że nie myje się regularnie, tylko raz na kilka dni, a my mamy dość. Zbliżają się ciepłe miesiące. Jak do tego dojdzie pot, to ja nie wiem, jak my z nim wytrzymamy".
Wt. 9 kwietnia
"Mamy z mężem troje dzieci, czwarte w drodze i jesteśmy razem już, a w zasadzie byliśmy, chociaż ja sama już nie wiem, prawie 10 lat. To były trudne lata. Mąż zawsze był bardzo wymagający, a ja wychowana tak, że mąż zawsze ma rację i to on o wszystkim decyduje. Ja też tak postępowałam. Matka zawsze się ojca słuchała, więc jak ja męża mogłabym się nie słuchać? Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji".
Wt. 9 kwietnia
"Doradźcie mi proszę, bo już kompletnie nie wiem, co mogę zrobić i jak naprawić ten błąd. Mam problem z byłym mężem i z jego sposobem na opiekę nad naszym synem. Nie to miałam na myśli, gdy zgadzałam się na opiekę naprzemienną".
Wt. 9 kwietnia
"W życiu od zawsze ceniłam sobie święty spokój, poczucie bezpieczeństwa i przede wszystkim relacje z rodziną. Problem jednak w tym, że z bratem nigdy nie było mi po drodze. Po latach dowiedziałam się, co było tego powodem i nie mogłam uwierzyć, że latami oddalaliśmy się od siebie przez coś, na co ja bezpośredniego wpływu nie miałam, a wszystko działo się za moimi plecami".
Pon. 8 kwietnia
"To, że Jadwiga nie przyjęła mojego pomysłu z entuzjazmem, to nawet mnie to nie zdziwiło. Ta kobieta nigdy postępowa nie była, za to wierząca, że hej. Jednak myślałam, że mój mąż jest w tym względzie bardziej postępowy. Niestety, gorzko się myliłam. Kiedy opowiedziałam im przy obiedzie o moim pomyśle, to nie przyjęli tego z entuzjazmem, to jeszcze mąż mnie wyśmiał i powiedział, że to pieniądze wydawane na fanaberie. No jak on mógł?"
Pon. 8 kwietnia
Najnowsze