Z życia wzięte - Strona 171
"Mój kochany mężulek to jest taki sknerus, jakich mało. On myślał, że pójdzie na grilla i naje się na zapas na cały tydzień. Ja wiem, że to festyn rodzinny i najlepiej smakuje kiełbaska z grilla, bo za darmo, ale już bez przesady. Nie miał żadnych ograniczeń w tym jedzeniu i wyraźnie przesadzał, więc nie dziwię się, że skończyło się aż takim zatruciem pokarmowym. Nawet mi go nie szkoda. Chytrzył, to ma za swoje. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu tak właśnie się kończy. Jeszcze pewnie złapał jakąś bakterię".
Czw. 20 czerwca
"Jestem matką 14-letniego chłopca, który od jakiegoś czasu zaczyna się coraz bardziej odsuwać ode mnie i liczyć się wyłącznie z opinią swojego ojca. Wiem, że wiek dojrzewania jest okresem pełnym zmian zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców, ale to, co teraz przeżywam, jest dla mnie trudne".
Czw. 20 czerwca
"W przyszłym roku wydajemy za mąż naszą jedyną pociechę, z czego nie jesteśmy jednak tak do końca zadowoleni. Wszystko byłoby dobrze, gdy nie to, że przyszły zięć nie poprosił nas o rękę córki, co jest niezgodne z naszymi rodzinnymi tradycjami. Gdyby mój mąż tak postąpił, to na musiałby czekać zbyt długo na stanowczą reakcję ze strony moich rodziców. Całe szczęście on potrafił się zachować, ale kiedyś to były inne czasy".
Śr. 19 czerwca
"Mój Mietek wyjechał wiele lat temu do Niemiec w poszukiwaniu lepszego zarobku i perspektyw życiowych. Taka szansa nie mogła zostać zmarnowana. Przez dekady żyliśmy na odległość, ale dobrze nam się układało. Sytuacja zmieniła się, gdy mąż wrócił na stałe, przechodząc na zasłużoną emeryturę. Teraz mamy trudności z porozumieniem się, drażnią nas wzajemnie różnice, co często prowadzi do kłótni. Czasem mam wrażenie, że wrócił do domu jako obcy człowiek, a nie mój dobrze znany mąż".
Śr. 19 czerwca
"Nigdy nie przepadałam za dziećmi, więc decyzja o bezdzietności wydawała się naturalna. Refleksja przyszła dopiero po czasie, ale wtedy było już za późno."
Śr. 19 czerwca
"Na co dzień pracuję w Holandii. Miałam w zasadzie pojechać tylko na rok, może dwa, ale tak się wszystko potoczyło, że dostałam awans i znalazłam miłość życia. Dobrze zarabiam, na nic mi nie brakuje. W ciągu roku przyjeżdżam do Polski, aby odwiedzić rodziców i stare kąty. Najbardziej denerwuje mnie to, że, gdy już jestem w rodzinnej miejscowości, to nagle wszyscy mają do mnie jakąś sprawę. Ale zazwyczaj chodzi, m.in. o to, że ktoś chce przyjechać na weekend i zostać na noc albo potrzebuje kasy. Problem w tym, że potrafią się nie odzywać nawet i cały rok, gdy jestem w Holandii i nikogo nie obchodzę".
Śr. 19 czerwca
"Spędziłam z Romanem blisko 20 lat. Był moją największą i pierwszą miłością. Ceniłam go za to, że był dla mnie dobry, religijny i jak ja marzył o gromadce dzieci. Spędziliśmy ze sobą długie lata. Romek codziennie klęczał w kościele i pozował na kochającego męża. Gdy zmarł, okazało się, że przez dziesięć lat żyłam w okropnym kłamstwie. Do naszego domu zapukała kobieta z córeczką. Okazało się, że dziewczynka była dzieckiem mojego Romka".
Śr. 19 czerwca
"Od kilku miesięcy zauważam, że stary przyjaciel mojego męża, który coraz częściej bywa u nas w domu, zaczął mnie adorować. Gdy powiedziałam o tym mężowi, to przyznał mi rację, ale też zaśmiał się, tłumacząc, że jego kolega po prostu lubi sobie tak pożartować. A ja czuję, że te podrywy, coraz bardziej mi się podobają".
Śr. 19 czerwca
"Kiedy moje dzieci postanowiły wyprowadzić się na drugi koniec Polski, poczułam, jakby świat mi się zawalił. Zamiast radości z ich sukcesów i nowych możliwości, ogarnął mnie smutek i żal. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego zostawili mnie samą w momencie, gdy ich najbardziej potrzebowałam".
Śr. 19 czerwca
"Wiem, że mój mąż nie grzeszy inteligencją. Ale kocham go takim, jaki jest. W towarzystwie zawsze to ja udaję tą mniej rozgarniętą, żeby nie narobić mu wstydu przy znajomych."
Śr. 19 czerwca