Z życia wzięte - Strona 629
"Kiedy poznałem Malwinę, była dość szczupła, ale już wtedy miała bardzo kobiecą budowę ciała. Zaokrąglone bioderka, dość masywne uda. To właśnie lubię u kobiet. Nie jadła też samej sałaty i pomidorów więc raczej nie dbała przesadnie o swoją wagę i utrzymywanie jej we wskazanych normach. Chodziliśmy do knajp. Jedliśmy w nocy w łóżku, wszędzie jeździliśmy taksówką, żeby nie palić zbyt wielu kalorii. W pewnym momencie Malwina uznała, że wszystkie jej ubrania są za ciasne. Była smutna. Ale ja kupiłem jej nowe, większe, i robiłem tak kilka razy, aż doszła do 100 kilogramów. Ja jeszcze nie powiedziałem STOP. Chciałbym, żeby ważyła około 130 kilo. Wtedy naprawdę byłaby moim ideałem".
Czw. 20 lipca
"Kocham swoje córeczki i zawsze je kochałem. Byłem zrozpaczony, gdy była żona zadecydowała o rozstaniu. Nie robiłem problemów z rozwodem, bo nie jestem człowiekiem, który chciałby robić komuś pod górkę. Ustaliliśmy też alimenty w wysokości 2000 zł miesięcznie, ale chciałem, żeby moim córkom niczego nie brakowało. Zgodziłem się na tę kwotę bez słowa. Jednak pół roku temu uległem wypadkowi i aktualnie nie mogę pracować. Nie miałem umowy na stałe, więc obecnie żyję z oszczędności, które wykorzystuję głównie na rehabilitację. Nie stać mnie chwilowo na płacenie alimentów, a żona zakazała mi w związku z tym kontaktu z małoletnimi córeczkami. Nie widziałem ich od pięciu miesięcy i bardzo za nimi tęsknię".
Czw. 20 lipca
"Marian był miłością mojego życia. Zawsze myślałam, że jeśli los nie będzie dla mnie łaskawy i zabierze mi go wcześniej, niż ja odejdę, to sobie z tym nie poradzę. A raczej nie poradzę sobie bez niego. Ale mój mąż miał dla mnie pewną niespodziankę, którą postanowił mi wyznać dopiero na łożu śmierci. Zastanawiam się teraz, czy nie wolałabym o niczym nie wiedzieć, ale już za późno. Moje serce krwawi, choć chyba nie tak bardzo ze względu na stratę życiowego partnera. Boli mnie bardziej to, co mi powiedział i niestety zmieniłam przez to zdanie o nim. Mam co mu wybaczyć. Chyba liczył na to, że w tak trudnym dla mnie momencie, to wybaczenie przyjdzie mi z łatwością, jednak tak nie było i póki co nie potrafię nawet przywoływać pozytywnych wspomnień o nim".
Czw. 20 lipca
„Siostrę mam jedną i nigdy nie pozwoliłabym, żeby stało się jej cokolwiek złego. Magda zawsze i wszędzie może liczyć na moją pomoc i już niejednokrotnie pomagałam jej, gdy była taka konieczność. Ja również mogę zwrócić się do niej w potrzebie o każdej porze dnia i nocy, co jeszcze bardziej pieczętuje naszą siostrzaną więź. Niestety ostatnio w jej małżeństwie dzieją się złe rzeczy, ale ona udaje, że problemu nie ma, albo nie chce go widzieć”.
Śr. 19 lipca
"Nawet nie wiem, po co to piszę. Chyba jestem już tak zrezygnowana i zmęczona, że chcę to z siebie wyrzucić. W ostatnich latach sporo przytyłam. Mam nadwagę, nie jakąś dużą, ale zawsze byłam bardzo szczupła, więc różnica jest zauważalna. Początkowo starałam się tym nie przejmować, waga nie jest dana raz na zawsze, różne czynniki sprawiają, że tyjemy czy chudniemy. Jednak mój mąż skutecznie dał mi odczuć, że moje nadprogramowe kilogramy to problem. Wymyślił sobie osobliwą metodę, która według niego ma zachęcić mnie do odchudzania: porównuje mnie z innymi kobietami. Tłumaczyłam mu, że to nie jest motywujące, że mnie to frustruje... Skończyło się to tym, że Patryk postawił mi ultimatum!"
Śr. 19 lipca
Brazylijczyk Júnior Beviláqua na zabiegi medycyny estetycznej, które miały upodobnić go do Kena, wydał już – w przeliczeniu – około 320 000 złotych. Efekt, jaki udało mu się do tej pory osiągnąć, robi wrażenie, ale mężczyzna nie zamierza spocząć na laurach. Zaplanowaną ma już kolejną operację, jednak ta, wyjątkowo, nie ma upodobnić go do kultowej lalki. Júnior Beviláqua chce powiększyć przyrodzenie!
Śr. 19 lipca
"Słuchajcie, ale mam wnerwa! Mój synek kilka dni temu miał czwarte urodziny. To jeszcze małe dziecko, które nie chodzi nigdzie samo. Babcia z tej okazji kupiła mu taki prezent, że opadły nam witki. Z przekąsem mówiąc, to dość zaskakująca inspiracja prezentowa dla osób, które kochają sprawować kontrolę nad wszystkim i wszystkimi. Oczywiście, babcia miała na ten pomysł gładkie i pozornie naturalne wytłumaczenie, żeby zamaskować prawdziwy cel tej zagrywki... No i szach mat. 1:0 dla Jamesa Bonda w spódnicy. Nie wiem, co mam z tym teraz zrobić..."
Śr. 19 lipca
"Mój mąż niedawno skończył 50 lat. Wygląda nieźle jak na swój wiek, ćwiczy, więc sylwetkę ma całkiem w porządku. Ale nie da się ukryć, że nie jest już młodzieniaszkiem – włosy są rzadsze niż kiedyś i już konkretnie posiwiałe, cera straciła jędrność. Bielszy odcień zębów też z pewnością odjąłby mu kilka lat! Od dawna namawiam go, żeby zajął się swoim wyglądem. W końcu jak cię widzą, tak cię piszą, a my z mężem osiągnęliśmy już pewną pozycję, jesteśmy nieźle sytuowani, mamy prestiżowe stanowiska. W naszym środowisku minimalna dbałość o siebie to mus! Mężczyźni i tak mają łatwiej, kobiety to dopiero muszą się narobić, żeby nie odstawać od koleżanek. Niestety mój Sebastian zdaje się tego nie rozumieć. Uparcie odmawia nawet zatuszowania siwizny..."
Śr. 19 lipca
„Człowiek kupuje swoje wymarzone mieszkanie lub buduje dom z myślą, iż będzie to dla niego najcudowniejsze miejsce na świecie i w moim przypadku tak właśnie było, ale do czasu. Mieszkam tu od czterech lat i dopiero robiąc remont, poznałam prawdę o moich sąsiadach. Takich zachowań się nie spodziewałam i jestem w szok, jak pozornie normalni ludzie mogą uprzykrzać życie innym normalnie żyjącym ludziom”.
Śr. 19 lipca
"Mam teściów z Ameryki. Myślałam, że będą spoko, ale praktycznie w ogóle nas nie odwiedzają i nie dają żadnych prezentów. Jednak, gdy urodziłam swoją pierwszą córkę, a ich wnuczkę, myślałam, że będzie inaczej. Niestety teściowa bardzo mocno mnie zawiodła. Nie przywiozła żadnego prezentu dla wnuczki! To jakaś kpina!"
Śr. 19 lipca