Z życia wzięte - Strona 621
"Moja córka Zosia ma dwie córki w wieku 2 i 3 lat. Z takimi dziećmi jest mnóstwo roboty, a ona uważa, że my jako dziadkowie mamy obowiązek zajmować się jej dziećmi! Pomagam, jak mogę, ale powoli mam już tego dosyć! Ostatnio jednak nasza córka przegięła — mieliśmy z mężem w planach romantyczny wieczór, a córka wparowała do nas z dziećmi bez żadnej zapowiedzi! Jak mam wytłumaczyć własnej córce, że przegina i nas wykorzystuje? Powinna przynajmniej zadzwonić wcześniej i nas uprzedzić! Przecież ja nie jestem chodzącą niańką na telefon i też mam swoje sprawy!"
Śr. 26 lipca
"Podobno, jeśli ktoś chce w Polsce pracować, to zawsze tę pracę znajdzie. Ja nie do końca się z tym zgadzam. Bo wprawdzie, jeśli nie zależy mu na jakimś wyższym stanowisku, to zawsze może sprzątać komuś domy, czy gotować na weekendowe imprezy. Ale jeśli te ambicje są większe, a praca ma być na stałą umowę, a do tego zarobki niemałe, to jest już dużo trudniej. Ja mam 31 lat i jeszcze nigdy nie pracowałam na etat, ale nie dlatego, że nie chcę, a dlatego, że nikt nie chce mnie do tej pracy przyjąć i to z jednego powodu. To aż nieprawdopodobne, że takie rzeczy dzieją się w obecnych czasach".
Śr. 26 lipca
"Jestem mamą nastolatki. Nasza córka Klaudia ma już 12 lat. Na razie uwielbia z nami wyjeżdżać na wakacje, a ja mam tego serdecznie dosyć! Nie mogę się już doczekać momentu, gdy moje dziecko oświadczy, że ma nas szczerze dosyć i nie chce już z nami nigdzie jechać! Marzę o tym, żeby znów być niezależną i nie przejmować się tym, co o mnie pomyśli moje własne dziecko!"
Śr. 26 lipca
Do tragedii mogło dojść w Bieszczadach, gdy harcerze zauważyli samotnie spacerującą po szlaku 10-latkę. Szybko zorientowali się, że dziewczynka jest sama, a jej tata postanowił dalej eksplorować górskie drogi. Dziecko kierowało się do schroniska, do którego miał później dołączyć rodzic.
Śr. 26 lipca
"Marzena zginęła w wypadku samochodowym 15 lat temu i mimo że minęło tyle lat, ja nie mogę pogodzić się z tym, że nie ma jej wśród nas. Myślę o niej każdego dnia i liczę na to, że to wszystko było złym snem, a ona pojawi się w drzwiach".
Śr. 26 lipca
"Moja teściowa to specyficzna kobieta. Zawsze pełniła funkcję kierowniczą i chyba na starość trochę ją ponosi. Nie pała do mnie sympatią i nie chce, żebym zwracała się do niej "mamo". Wymyśliła, że jest "Wielce Szanowną Panią" i w ten sposób mam do niej mówić. Inaczej mnie ignoruje. O co tu chodzi?"
Śr. 26 lipca
"Już mam dość... Przy każdej kolejnej próbie znalezienia sobie faceta okazuje się, że mam wbudowany detektor, który działa wyłącznie na zajętych mężczyzn! Tak się staram, a za każdym razem podobny scenariusz i znajomości bez dalszego ciągu... Czyżbym podświadomie wybierała samych zajętych, a może po czterdziestce wszyscy fajni mężczyźni od dawna mają partnerki? Może w moim wieku już czas się wycofać..."
Śr. 26 lipca
"W ogóle nie rozumiem tej dyskusji: szczupły, gruby, taki, owaki... Każdy jest człowiekiem! Niech każdy nosi to, co chce i co się jemu podoba, a nie udaje kogoś, kim nie jest, żeby zadowolić innych. Przede wszystkim: nikt z nas nie jest chodzącym ideałem! Ludzie są różni, a różnorodność jest piękna. To nie moja sprawa, jak wyglądają inni i dlaczego właśnie tak. Serio, nie mnie to oceniać, a już tym bardziej komentować! Jednak wobec siebie jestem wymagająca i wolę siebie w wersji szczuplejszej. Mam ku temu rozsądne powody..."
Śr. 26 lipca
"Rozstałam się z ojcem mojego syna dwa lata temu. Powodów było wiele, ale jednym z nich było też to, że przestaliśmy się dogadywać. Krzywdziliśmy się przez to nawzajem, a nasz syn na to wszystko patrzył. Nie chciałam dla niego takiego życia i uznałam, że lepiej będzie, jeśli Ojciec się wyprowadzi. Były mąż nie robił problemów i zgodził się na rozwód bez orzekania o winie. Małego zabiera do siebie regularnie i nigdy nie unika widzeń, a syn chętnie tam do niego jeździ, ale od pewnego czasu zawsze po powrocie od ojca robi coś, co mnie martwi. Czy w związku z tym powinnam zabronić byłemu mężowi kontaktów z jego dzieckiem?"
Śr. 26 lipca
"Mój mąż zmarł młodo i niespodziewanie, a kilka godzin później odeszła jego matka. Jednego dnia straciłam dwie bardzo mi bliskie osoby... Lecz zamiast w ciszy przeżywać żałobę, musiałam nagle stawić czoła rodzinie męża, która tłumnie zjawiła się po rzekomo swoje... A wszystko dlatego, że lata temu moja teściowa w darowiźnie przepisała swój dom na mojego męża! Nigdy nie przyszłoby jej do głowy, że syn odejdzie wcześniej, a jemu nie przyszło do głowy spisać testamentu... Teraz nikt nie wie, komu należy się nasz dom... Brat z siostrą żądają ode mnie czegoś, na co nie mogę się zgodzić".
Śr. 26 lipca