Z życia wzięte - Strona 623
„Marta chciała jechać na większe zakupy do centrum handlowego we Wrocku, więc zaproponowałem jej, że się z nią zabiorę i przy okazji spotkam z kolegami z dawnych lat. Było super! Wspominaliśmy stare dobre czasy przy zimnym piwku i amerykańskiej pizzy. Nagle pod drzwi lokalu podjechał samochód i usłyszeliśmy porządne trzaśnięcie drzwiami. Patrząc przez okno, już wiedziałem, co się święci. Nie miałem wątpliwości, że zaraz będzie afera, a ja najem się wstydu przy dawnych znajomych”.
Wt. 25 lipca
"Mój mąż zawsze twierdził, że tzw. siedzenie w domu z dziećmi to łatwizna. On by to zrobił z palcem w...! Wychodził rano, wracał późnym popołudniem i wymagał, żeby wszystko było ogarnięte, ugotowane, a żona chętna i w dobrym humorze. Kompletnie nie zdawał sobie sprawy, ile obowiązków wiąże się z dziećmi... że to nie jest jakiś tam spacerek po parku i siedzenie przy piaskownicy z nosem w telefonie. Nieustannie się o to sprzeczaliśmy, a jakoś nie widziałam sposobu, żeby zostawić go samego z całym tym codziennym bałaganem i krzątaniną... Aż w końcu nadarzyła się okazja, żeby przeprowadzić mały eksperyment z zamianą domowych ról... Cóż, finał tej zamiany nie do końca wypadł po jego myśli..."
Wt. 25 lipca
Matka Stiflera to przy tym wzór cnót! Gdy Kamylla dorastała, jej matka wciąż z nią konkurowała... Ale nic nie przygotowało kobiety na to, co nastąpiło później! W wyniku powikłań po operacji 32-letnia Brazylijka spędziła 78 dni na intensywnej terapii, pogrążona w śpiączce. Jej matka zjawiła się w ich domu, aby pomóc mężczyźnie w opiece nad wnukiem, jednak dość opacznie zrozumiała swoją rolę. Gdy Kamylla obudziła się, nie mogła uwierzyć w to, co stało się z jej życiem...
Wt. 25 lipca
"Mam trzydzieści lat i dobrą pracę, własne mieszkanie, czas i pieniądze na podróże. Nie mam za to męża, ani dzieci. Mało tego - wcale mi tego nie brakuje. Największy problem ma z tym moja mama. Jej zdaniem życie singielki musi być straszne, a ja bardzo cierpię. Cały czas szuka mi odpowiedniego kandydata na męża".
Wt. 25 lipca
"Żyłam jak w bajce. Mam wspaniały dom, zdrowe dzieci, dobrą pracę. Myślałam też, że mam kochającego męża, ale prawda okazała się zupełnie inna. To, czego się o nim dowiedziałam, złamało mi serce. Mój świat się po prostu zawalił. Jak on mógł mi to zrobić?"
Wt. 25 lipca
"Po wyprawieniu synowi osiemnastych urodzin uznałam, że to jednak dobrze, że mamy tylko jedno dziecko, choć kiedyś marzyliśmy o całej gromadce. Przecież to są tak ogromne koszta! Już się boję, co to będzie przy organizacji wesela. No ale mam nadzieję, że to jeszcze tak szybko nie nastąpi. W każdym razie wyprawienie przyjęcia wymagało od nas sporych zasobów finansowych, a syn jeszcze zażyczył sobie taki prezent, że aż usiadłam, gdy to usłyszałam. Mało tego, to był prezent dwuetapowy. Ja zgodziłam się tylko na ten pierwszy, i tak kosztowny. I byłam w szoku, że teraz młodzi ludzie mają takie wymagania. Ale syn powiedział, że koledzy w jego wieku również prosili rodziców o takie prezenty i je otrzymali. Cóż więc było robić. Kupiliśmy".
Wt. 25 lipca
„Teściowa otworzyła nam drzwi i zaprosiła do środka. Kiedy zobaczyłam moje dziecko, złapałam się za głowę! Siedział w piżamie na kanapie z batonikiem w ręku i z ogromnym zainteresowaniem spoglądał w ekran telewizora, na którym wyświetlała się kolorowa, głośna kreskówka. Okazało się, że niedawno wstał, bo poprzedniej nocy oglądał bajki do 22. Nigdy więcej nie oddam dziecka w ręce tej kobiety! Czy ona oszalała?!”
Wt. 25 lipca
"Chciałam zrobić córeczce prezent ma Komunię Świętą i podążając za obowiązującą modą, postanowiłam zafundować jej operację plastyczną. Niestety, coś poszło nie tak, bo moja córeczka już od ponad miesiąca płacze z bólu. Co ja najlepszego narobiłam. Tak bardzo żałuję, że poszłam za obowiązującą modą. Nie jestem dobrą matką".
Wt. 25 lipca
"Jacek kompletnie nie stanął na wysokości zadania. A ja tak bardzo czekałam na ten moment. Wszystkie moje koleżanki były nim mocno podekscytowane, ale ich partnerzy odwalili kawał dobrej roboty. Ja też chciałam poczuć się przez męża doceniona. Chciałam moment powrotu do domu zapamiętać na zawsze i przede wszystkim liczyłam też na to, że za wydanie córki na świat otrzymam jakiś konkretny prezent, który zawsze będzie mi o tym wydarzeniu przypominał. Przecież Jacek mógł odkładać przez całe 9 miesięcy. A tymczasem on kupił mi jakiś badziew i jeszcze wręczył mi go w taki sposób, że się dosłownie rozpłakałam. I nie były to łzy szczęścia".
Wt. 25 lipca
"Gdy zostawił mnie chłopak dwa lata temu, postanowiłam, że już więcej się nie zakocham, a będę traktowała mężczyzn z wzajemnością, czyli w sposób przedmiotowy i taki, który pokaże im, gdzie jest ich miejsce. Nigdy więcej już nikomu nie zaufam, a będę jedynie wykorzystywała facetów, bo uważam, że tylko do tego są potrzebni".
Wt. 25 lipca