"Już mam dość... Przy każdej kolejnej próbie znalezienia sobie faceta okazuje się, że mam wbudowany detektor, który działa wyłącznie na zajętych mężczyzn! Tak się staram, a za każdym razem podobny scenariusz i znajomości bez dalszego ciągu... Czyżbym podświadomie wybierała samych zajętych, a może po czterdziestce wszyscy fajni mężczyźni od dawna mają partnerki? Może w moim wieku już czas się wycofać..."
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Co kogoś poznam, okazuje się, że jest zajęty
Znów trafiłam na faceta, na którego w domu czeka żona... I tak jest za każdym razem. Poznaję kogoś interesującego. Nieistotne gdzie: na osiedlu, podczas zakupów, na szkoleniu, na imprezie...
On wpada mi w oko, nawiązuje rozmowę... I prędzej czy później okazuje się, że każdy z tych mężczyzn jest zajęty. Z dwojga złego, wolę, jak to wyjdzie od razu, zanim się zaangażuję. Ale niektórzy potrafią zrobić mnie w bambuko i dopiero po kilku spotkaniach albo zupełnie po fakcie powiedzieć, że mają żonę lub dziewczynę.
Nie jestem typem kobiety, która podkrada cudzych mężów, więc siłą rzeczy te znajomości nie mają dalszego ciągu. Gdy już wiem, że facet kogoś ma, to zrywam kontakt. On przestaje mnie interesować, więc chociaż tyle dobrego.

Przykro mi, że nie umiem trafić na wolnego mężczyznę. Czyżby żaden się nie uchował?
Przykro mi jednak, że jeszcze żaden z tych mężczyzn nie okazał się wolny. Nie marzyło mi się życie w pojedynkę, po prostu tak wyszło, dwa moje związki nie przetrwały próby czasu, a teraz mimo usilnych starań ciągle zderzam się za ścianą, próbując kogoś poznać...
Może powinnam w końcu założyć konto na portalu randkowym? Ale to z kolei boję się trafić na osoby, które szukają tylko przygód, a nie stałego związku.
Mam piramidalnego pecha czy po prostu po czterdziestce już tak jest, że większość interesujących panów już dawno kogoś ma...
Doszłam do wniosku, że najwyraźniej podświadomie wybieram samych zajętych! Bo to niemożliwe, żeby na świecie nie został ani jeden pociągający czterdziestoparolatek bez partnerki...
Nie mogę dojść, na jakiej podstawie wybieram właśnie takich facetów! Przecież gdy nawiązuję z nimi kontakt, to z myślą, że są wolni, a tu w stu procentach okazuje się, że to nieprawda.
Mam już dość... Może powinnam mniej od nich i od siebie wymagać, albo w ogóle dać sobie spokój z tym szukaniem i pogodzić się z myślą, że zostanę starą panną...
Karolina