"Moi sąsiedzi są nie do zniesienia. Dłużej nie wytrzymam tego, jak się zachowują".

"Moi sąsiedzi są nie do zniesienia. Dłużej nie wytrzymam tego, jak się zachowują".

"Moi sąsiedzi są nie do zniesienia. Dłużej nie wytrzymam tego, jak się zachowują".

canva.com

"Zawsze wydawało mi się, że mieszkanie w bloku jest lepszą, zdecydowanie wygodniejszą opcją. Myślałam sobie, że nie obchodzą mnie wtedy jakieś tam naprawy na zewnątrz, bo zajmuje się tym spółdzielnia. Nie mam też terenu przed domem, którym muszę się zajmować. No i to prawda. Podtrzymuję to swoje zdanie. Jednak nie wzięłam pod uwagę pewnej rzeczy. Tego, że przestrzeń wspólną dzielę z sąsiadami. Przed zakupem mieszkania oczywiście zrobiłam wywiad z poprzednimi właścicielami i oni twierdzili, że sąsiedzi są w porządku. Ale w ostatnich miesiącach większość z nich się wyprowadziła i zamieszkali z nami inni. To, co oni wyprawiają, jak się zachowują, to jest jakaś masakra. Po prostu są nie do zniesienia".

Reklama

*Publikujemy list od naszej czytelniczki.

Ależ mi się trafiło!

Zbierałam na to swoje mieszkanie przez wiele lat. Wszystkiego sobie odmawiałam, żeby nie korzystać z kredytu. Pracowałam bardzo dużo, nawet po 18 godzin dziennie, ale w końcu udało mi się spełnić marzenie o własnych czterech kątach.

Reklama

Szukałam w pięknej dzielnicy, żeby było gdzie chodzić na spacery. Tutaj jest dużo parków, rzeczka nieopodal, a i na grzyby jest gdzie iść w sezonie.

Samo mieszkanie też jest cudne. Bardzo przestronne i jasne. Mam miejsce na domowe biuro, sypialnię i duży salon z aneksem kuchennym. A do tego taras. Muszę przyznać, że cena mieszkania też nie zwalała z nóg, więc naprawdę nie ma na co narzekać.

Reklama

No, może prawie nie ma na co. Bo niestety z sąsiadami trafiłam okropnie.

Reklama

zdenerwowana kobieta na kocyku na kanapie canva.com

Reklama

Oczywiście robiłam najpierw wywiad

Wprawdzie nie chodziłam od drzwi do drzwi, by poznawać współlokatorów, ale zapytałam poprzednich właścicieli mieszkania o to, jak to jest z tymi sąsiadami i mówili, że wszyscy się tutaj znają i lubią.

Reklama

Przez pierwsze miesiące faktycznie układało mi się z sąsiadami super. Ale tak miesiąc po miesiąc po miesiącu ktoś się wyprowadzał, aż w końcu wymienili się praktycznie wszyscy lokatorzy.

Od tego czasu już tak kolorowo nie jest.

Nie dość, że zaczęły się głośne imprezy, nie tylko w weekendy, to ogólnie ci moi nowi sąsiedzi są strasznie głośni. Wiecznie krzyczą, nawet jak się nie kłócą. Nie potrafią chyba normalnie ze sobą rozmawiać.

W dodatku ci z dołu wciąż przesiadują w domu. Mają trójkę małych dzieci, które ciągle płaczą. Dzień i noc. No oszaleć idzie. Wzięłaby je ta matka na plac zabaw, żeby trochę powietrza złapały, to nie. Oni siedzą w domu, a ja dostaję na głowę.

Ale nie to jest najgorsze.

Przeszkadza mi coś jeszcze

Sąsiad z góry co raz schodzi na dół ze swoim psem. Robi to między godziną piątą, a szóstą. Ten pies szczeka jak szalony i mnie budzi, ale no tutaj trudno mieć pretensje. W końcu to tylko pies. Gorsze jest to, że sąsiad sobie gwiżdże pod nosem albo śpiewa. I to też działa na mnie jak budzik.

Wszyscy ci nowi też zapalają papierosy, ledwo wyjdą z domu. Cała klatka jest później tym smrodem, przesiąknięta, a zapach wlatuje też do mojego mieszkania. Nienawidzę papierosów. Nigdy  nie paliła i nie zamierzam tego robić. Także kolorowo nie jest.

Nie wiem już co mam robić. Boję się, że jak zwrócę komuś uwagę, to później ktoś będzie się na mnie mścił.

Justyna

Katarzyna Dowbor przerażona ludzką zawiścią. Sąsiedzi zniszczyli dom wyremontowany w programie!

Reklama
Reklama