Z życia wzięte - Strona 567
„Czuję się jak w dniu świstaka. Codziennie to samo. Od kilku lat wydaje mi się, że stoję w tym samym miejscu, a każdy mój dzień wygląda identycznie. Wszystko zaczęło się, odkąd skończyłem studia. Dostałem pracę, poślubiłem wybrankę mojego serca, a na świat przyszły nasze córeczki. Żeby uciec od monotonii życia, spróbowałem pewnej rzeczy, ale mam wyrzuty sumienia. Gdyby moja żona się o tym dowiedziała [...]”
Pon. 11 września
"Początek roku szkolnego i od razu w klasie mojego syna są same problemy, ponieważ rodzice uważają, że wrzesień powinien być miesiącem bez prac domowych i klasówek. Denerwuje ich to, że nasza wychowawczyni ma zupełnie inne podejście. Ja z kolei sądzę, że pani Ania jest świetnym pedagogiem i wychowawcą".
Pon. 11 września
„Fafik to piesek, którego wziąłem ze schroniska, gdy miałem 16 lat i bardzo marzyłem o posiadaniu czworonożnego przyjaciela. Niestety, po 12 latach wspólnego, pieskiego życia, Fafik odszedł za tęczowy most. Od tamtej pory nie potrafię się pozbierać. Ostatnio odkryłem, że moja żona ma z tego niezły ubaw i dokucza mi za plecami. Wyobrażacie to sobie?”
Pon. 11 września
"Mój mąż odszedł ode mnie z własnej woli. Uznał, że nie potrzebuje takiej kobiety. Jestem zbyt nudna i za mało dla siebie dbam jak na jego wymagania i pozycję. Nie zdradzał mnie, ale miał większe ambicje. Błagałam go, żeby został, ale nie chciał zmienić zdania. Jednak po roku zjawił się znów i przeżył szok..."
Pon. 11 września
"Gdy urodził mi się pierwszy wnuk, z wielkim zdziwieniem odkryłam, że niektórym rodzicom, konkretnie mojej córce, nie chce się przyrządzać domowych posiłków dla dziecka i korzysta głównie z gotowych słoiczków i tubek... Długo starałam się nie komentować. Ale to, co od pewnego czasu widuję podczas odwiedzin u córki i jej męża, już nie na moje nerwy... Oni nie potrafią normalnie dać dziecku jedzenia! Okazuje się, że niezbędnym elementem śniadania, obiadu i kolacji jest pilot od telewizora... Czy to moja wina?"
Pon. 11 września
"Kochałam Rafała na zabój. To był mój ideał. Kiedy się poznaliśmy, od razu rozpaliła się między nami jakaś iskra. Szybko wzięliśmy ślub i zamieszkaliśmy w jego mieszkaniu. Niestety, pięć lat później mój ukochany zmarł w tragicznym wypadku. Teraz moja teściowa chce to wykorzystać i wykurzyć mnie z domu. Jak ona może być taka okrutna?"
Pon. 11 września
"Nigdy nie sądziłam, że będą tą drugą, ale stało się. Zakochałam się w żonatym mężczyźnie. Dopiero po czasie dowiedziałam się o jego zobowiązaniach, ale już było za późno. Okazało się, że jestem w ciąży. Na moje nieszczęście, powiedział o wszystkim swojej małżonce. To, co zrobiła niemal pozbawiło mnie dziecka. Jak ona mogła?"
Pon. 11 września
"Nigdy nie byłam fanką trzymania w domu zwierząt. Raz, że moim zdaniem pupil męczy się, kiedy jest sam i jeśli dwoje ludzi pracuje i wychodzi z domu na cały dzień, to każde z nich krzywdzi tego zwierzaka. Dwa, że latająca po domu sierść, którą można znaleźć też w jedzeniu, też jest średnio przekonująca. Nie chciałam się zgodzić na psa. Proponowałam już jakiegoś królika, albo świnki morskie, ale partner był nieugięty. Sam sobie odłożył na beagla i ostatecznie się zgodziłam. Ale jak to się potoczy dalej, nie spodziewałam się wcale".
Pon. 11 września
"Pół roku temu urodziła się ta nasza mała księżniczka. Pokochałam ją od razu i nie spodziewałam się, że to będzie aż tak silna miłość. Zupełnie inna niż ta, którą znałam do tej pory. Rodzicielska. I to prawda, że babcie są od rozpieszczania, bo ja też mam przyjemność z wydawania na moją wnusię każdego grosza. Nawet tego ostatniego. Niestety moja synowa tego nie docenia i potrafi wyśmiać wszytko, co przyniosę wnusi. Jest mi z tego powodu zwyczajnie przykro".
Pon. 11 września
"Jak ktoś mi powie, że planowanie to w każdym przypadku coś wspaniałego, to powiem mu, żeby postukał się po głowie. Mój partner planuje dosłownie WSZYSTKO. Oczywiście w pewnych sytuacjach to dobre rozwiązanie, bo na przykład płacimy teraz dużo mniej za zakupy. Nie wychodzimy poza listę, która jest przygotowana na cały tydzień z góry. Dużo wcześniej wiemy gdzie i kiedy pojedziemy na wakacje i mamy pieniądze odłożone na czarną godzinę, w specjalnej kopercie w domowym budżetowniku. Jednak ja jestem bardzo spontaniczną osobą i są rzeczy, których planować po prostu nie chcę. A on wpisuje w zeszyt nawet coś takiego. Dla mnie to już gruba przesada".
Pon. 11 września