Z życia wzięte - Strona 521
"Myślałam, że wychowałam córkę na porządną kobietę, a teraz wyszło szydło z wora. Wszystkie moje starania poszły na marne. Jako nastolatka zaczęła się buntować, a mi jest po prostu wstyd przed znajomymi i rodziną. Wybiera takie stroje i wrzuca do sieci takie zdjęcia, że aż się za głowę łapie! Oj, kiepsko to wygląda".
Pt. 13 października
"Z Karolem byłam tylko rok. Wszystko ekstra i super, ale jak Karol miał się brać do łóżkowej roboty, to chyba emocje go przerastały. Tylko poczułam ten zapach i już nie dawałem rady. Ten okropny zapach natychmiast mnie odtrącał. No gdzie ja do takiego chłopaka, który nie radzi sobie w takich sytuacjach. Może być ideałem pod każdym, ale jak TAM jest kiepski, to nie zdobędzie mojego serca".
Pt. 13 października
"Moja teściowa nie należy do miłych i dobrych osób. Czasami przesadza i zachowuje się wobec mnie gburowato. Jakoś to wszystko tolerowałam, ale wczoraj przeszła samą siebie. Powiedziała, że za dużo jem. Na obiedzie w ich domu! Zwróciła mi uwagę i przy wszystkich skomentowała mój wygląd i wagę. Oj... Tak to nie będzie! Pora na odwet".
Pt. 13 października
"Kocham mojego synka, ale synowa też jest dla mnie ważna. W końcu to ona urodziła moje ukochane wnuczęta. Nie wyobrażam sobie, żeby miało jej nie być w naszym życiu. A Maciek chyba do tego dąży. Teraz zdradził mi sekret, którego wolałam nie znać. Co ja mam teraz zrobić? Jak się zachować wobec jego żony? To dla mnie zbyt wiele".
Pt. 13 października
"Są takie chwile, które determinują nasze życie, wpływając na to, kim jesteśmy. Są błędy, które popełnione za młodu, wpływają na to, kim później jesteśmy. Jadwiga nie tylko nie była ideałem. Więcej nawet. Miałbym opory powiedzieć, że była dobrym człowiekiem. A jednak ktoś przyszedł na jej pogrzeb, na ostatnie pożegnanie. Tym kimś byłem ja".
Czw. 12 października
"Kornel jak zwykle naopowiadał mamie bzdur, że każdy jest winny tylko nie on. Mama znów mu uwierzyła, że on jest taki biedny, że nikt nie rozumie jego pomysłów i zapewne jest zbyt genialny dla tego świata. Ja jednak postawiłam sprawę jasno, że jeśli brat nie odda mi pieniędzy, zrywam z nim kontakt, raz a dobrze! Spełniłam tę obietnicę. Kosztowało mnie to wiele nerwów, ale zyskałam coś znacznie cenniejszego — spokój życiowy. Już nigdy nikt nie będzie mi wciskać takiego kitu, jak mój młodszy brat".
Czw. 12 października
"Mój mąż odszedł młodo, nie miał nawet 45 lat. Od tego czasu kilka razy próbowałam się z kimś związać, ale te relacje nie nie trwały długo. Najpierw problemem było to, że mam troje dzieci. Kiedy dorosły i wyprowadziły się z domu, ja byłam już przed pięćdziesiątką, więc w oczach sporej grupy mężczyzn stałam się niewidzialna... Bardzo pragnęłam mieć kogoś, z kim mogłabym dzielić życie, ale po kilkunastu latach w samotności straciłam już nadzieję na miłość. I wtedy, tuż po moich siedemdziesiątych urodzinach, pojawił się Adam. Nasze pierwsze spotkanie absolutnie nie zapowiadało takiego obrotu sprawy, ba, było naprawdę niemiło, ale los bywa przewrotny. Jesteśmy już dwa lata razem i mam ogromną nadzieję, że tak już pozostanie do końca naszych dni..."
Czw. 12 października
„Gdy poznałam Tomka, to mój świat zawirował. Byłam szczęśliwa i na maxa zakochana! Spodziewamy się dziecka i powoli planujemy ślub. Niedawno zapytałam siostrę mojego chłopaka, czy nie zostałaby matką chrzestną. To, co odpowiedziała było po prostu przerażające!”
Czw. 12 października
„Sąsiadka z drugiego piętra jest niemożliwa i niereformowalna. Przez kilka ostatnich tygodni bacznie ją obserwuje i widzę, że nie segreguje śmieci. A przecież spółdzielnia napisała wprost ogłoszenie, że jeśli dalej nie będą segregowane odpady, to będziemy płacić wyższą stawkę za wywóz śmieci. Co mam robić? Nie uśmiecha mi się płacić jeszcze więcej, bo i tak już wiąże koniec z końcem".
Czw. 12 października
"Mam 79 lat i coraz trudniej mi mieszkać samemu... Żona zmarła kilka lat temu, od tamtej pory zostałem sam jeden w naszym wiekowym domu. Te ściany i dach stawiałem własnymi rękami, kocham to miejsce i nawet do głowy by mi nie przyszło, żeby je kiedyś opuścić, chyba że w dębowej trumnie. Zresztą, zdrowie już mi się sypało... Ale Agata postawiła na swoim. Zadecydowała inaczej. Przywiozła mi walizkę, kazała ją spakować i wsiadać, bo nie mamy czasu..."
Czw. 12 października