Z życia wzięte - Strona 485
Frank Scout to kobieta, która po śmierci swojej mamy postanowiła ją uhonorować. W tym celu zdecydowała się wykonać sobie tatuaż, który powstanie nie tylko z typowego tuszu, ale będzie on wymieszany z... prochami jej mamy! Theresa Pendleton zanim umarła, została skremowana, dzięki czemu jej prochy mogły zostać użyte do procesu tatuowania. W ten oto sposób powstała gołębica w dolnej części nogi. Zobacz zdjęcia w naszej galerii z całego procesu.
Sob. 4 listopada
"Moja siostra przechodzi samą siebie. Nie zarabia mało, jest singielką, nie ma rodziny, a tak skąpi mojemu dziecku? Jak ona mogła? Przyniosła mojej nowo narodzonej córeczce używane zabawki w prezencie. Co to w ogóle ma być za prezent? Jestem tym wstrząśnięta".
Sob. 4 listopada
"Bardzo chciałabym dożyć takiego dnia, że będzie mnie stać na wszystko, a przede wszystkim na rzeczy, które kupuje z myślą o innych. Jestem samotną mamą z trójką dzieci. Gdy nadchodzi dzień Wszystkich Świętych, kilka tygodni wcześniej chodzę po cmentarzu i przegląd na śmietniki".
Pt. 3 listopada
"Moja ukochana mama odeszła po ciężkiej walce z chorobą, mimo że byliśmy przygotowani na to, jak potoczą się jej losy i naszej rodziny, to i tak serce krwawi i nie potrafię sobie znaleźć miejsca. Do tego wszystkiego dochodzi kłótnia z mężem naszej mamy, która rozłożyła mnie na łopatki".
Pt. 3 listopada
"Gdybym wiedziała, jak się to wszystko potoczy, to w życiu bym się na to nie zdecydowała. Jednak byłam młoda i głupia, a to wiąże się z naiwnością. Właśnie dlatego myślałam, że wszystko będzie dobrze, a moja przyszłość ma jasne barwy. Teraz już wiem, że każdy troszczy się jedynie o siebie i nie ma czegoś takiego jak silna prawdziwa miłość. Szkoda tylko, że jedną błędną decyzją zniszczyłam życie mojej córce. Czy ona kiedyś mi wybaczy?"
Pt. 3 listopada
"Mam na imię Lucyna i mam 78 lat. Mój mąż nie żyje już od 9 lat i mieszkam sama w mieszkaniu w centrum. Z Tadkiem zawsze korzystaliśmy z możliwości, jakie daje miasto. Nie zaniechałam tych zwyczajów nawet po jego śmierci, bo wiem, że mąż chciałby dla mnie wszystkiego, co najlepsze. Często chodzę z koleżanką do restauracji, kina, do opery, a ostatnio nawet na kręgle. Czasem wybieram się też sama na przykład na kawę i ciastko. Synowa ma z tym duży problem. Zarzuca mi, że przez moje fanaberie roztrwonię majątek i za mało zostawię pieniędzy jej dzieciom. Ona już rozdysponowała spadek po mnie".
Pt. 3 listopada
"Moja teściowa znowu pokazała różki. Od dawna planowaliśmy z mężem urlop, ale w tym roku przez nawał pracy nie mieliśmy zupełnie czasu dla siebie. Postanowiliśmy, że Boże Narodzenie spędzimy z dala od karpia, kompotu ze śliwek i rodzinki. Tylko my we dwoje, plaża i palmy. I tak aż do 2 stycznia! Niestety sielankę całkowicie zepsuła nasza teściowa, która uważa, że święta bez rodziny to grzech ciężki i, że jak pojedziemy to możemy się do niej nie odzywać... Chyba oszalała! To nasze życie w końcu i mamy prawo spędzać święta jak chcemy! Jak jej wytłumaczyć, że jesteśmy nowocześni i od świątecznych porządków wolimy relaks nad szmaragdową wodą?"
Pt. 3 listopada
"Gdy chciałem przytulić moją żonę wieczorem, to ciągle słyszałem, że ma jeszcze mnóstwo pracy. Byłem cierpliwy i zajmowałem się całym domem. Miarka się przebrała, gdy zapomniała o moich urodzinach i jak gdyby nigdy nic pojechała w delegację. Myślałem, że spędzimy miło czas, a tu taki zawód. Miałem tego dość i tej nocy zrozumiałem, że Kaśka to już nie ta sama osoba, którą pokochałem kiedyś. Postanowiłem, że będę jeszcze szczęśliwy i złożyłem papiery rozwodowe..."
Pt. 3 listopada
"Zawsze lubiłam buszować po stronach internetowych w poszukiwaniu używanych perełek, które mogę później nosić. Robię to od lat i udaje mi się kupić używane rzeczy w świetnym stanie za grosze. Jednak czasem kreatywność i oszczędność zarazem sprzedających mnie śmieszy. Miałam już różnorakie opakowania, w których przysyłano mi ubrania, ale to jedno przebiło wszystkie! Kiedy odbierałam paczkę, zastanawiałam się czy to jest jakiś żart. Mina kuriera, gdy mi ją wręczał też była nieprzeciętna".
Pt. 3 listopada
"Mogę śmiało powiedzieć, że moje ukochane dwie kotki, które zmarły w zeszłym roku, były najdroższymi dla mnie istotami i moimi kocimi przyjaciółkami. W Dzień Zmarłych wspominam je i myślę o nich szczególnie. Gdy to powiedziałam w pracy, koleżanka mnie wyśmiała! Mam jej kilka słów do powiedzenia, ale ona pewnie i tak nie zrozumie, dlatego piszę ten list. Tylko ludzie, którzy naprawdę kochali swoje zwierzęta, to zrozumieją".
Pt. 3 listopada