Z życia wzięte - Strona 427

"Szkoda mi męża mojej siostry. Ustawia go przy pracownikach i rodzinie jak młodszego kumpla"
"Szkoda mi męża mojej siostry. Ustawia go przy pracownikach i rodzinie jak młodszego kumpla"

"Nie wiem, na jakiej zasadzie funkcjonuje małżeństwo mojej siostry i jej męża, ale moim zdaniem już dawno powinno się to wszystko zakończyć, ponieważ Klara nie szanuje kompletnie Przemka i to widać gołym okiem. Zachowuje się jakby była jego matką, a nie partnerką, a jemu widzę, że to przeszkadza tylko boi się mojej siostry. Zastanawiam się, czy nie porozmawiać z nim i nie okazać mu wsparcia i dodać siły, aby coś zmienił w swoim życiu".

Pon. 4 grudnia

Nie ma rąk i bez problemu zajmuje się niemowlakiem. Ta kobieta to torpeda!
Nie ma rąk i bez problemu zajmuje się niemowlakiem. Ta kobieta to torpeda!

Nanilza Venceslau jest nie tylko lekkoatletyczką, ale przede wszystkim mamą i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że 37-latka nie ma rąk. Świetnie radzi sobie na treningu, ale także w domu, gdy musi sama zająć się synkiem. Jest bohaterką, a jej historia pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Pon. 4 grudnia

"Wstydzę się miejsca, w którym mieszkam. Nigdy nie zaproszę koleżanek z klasy do domu"
"Wstydzę się miejsca, w którym mieszkam. Nigdy nie zaproszę koleżanek z klasy do domu"

„Nigdy, przenigdy nie zaproszę koleżanek z klasy do domu. Zwyczajnie w świecie wstydzę się miejsca, w którym mieszkam. Dlaczego życie jest tak niesprawiedliwe? Dlaczego moi rodzice nie zarabiają więcej? Dlaczego nie stać nas na mieszkanie rodem z katalogu? Co za obciach, mam już tego wszystkiego dość...”

Pon. 4 grudnia

"Byłam z facetem 3 lata i nie doczekałam się pierścionka. Po pół roku oświadczył się innej"
"Byłam z facetem 3 lata i nie doczekałam się pierścionka. Po pół roku oświadczył się innej"

"Klasyka — ktoś by powiedział. Tak, to ja byłam tą dziewczyną, która wiecznie czeka, aż mój facet dojrzeje i wreszcie będzie gotowy na poważny związek. Tak jak Księżna Kate miała przydomek >Katy Waity<, tak na mnie mogliby wołać >Weronika nie wyczekała<. Niestety ja nie doczekałam się szczęśliwego zakończenia i nie poślubiłam swojego księcia z bajki. Zakończenie tej historii złamało mi serce".

Pon. 4 grudnia

"Podejrzewałam, że coś przede mną ukrywa. Schowałam się w szafie i wszystko usłyszałam"
"Podejrzewałam, że coś przede mną ukrywa. Schowałam się w szafie i wszystko usłyszałam"

"Nie powiedziałabym, że wyszło mi to na dobre. Ale teraz już za późno. Podkusiło mnie coś i schowałam się w tej szafie. A wszystko dlatego, że podejrzewałam, że on coś przede mną ukrywa. Zbyt wiele rzeczy w ostatnim czasie mi się nie zgadało. A on też był jakoś bliżej z moją siostrą. Byłam zwyczajnie zazdrosna. No i zrobiłam to. A później wszystko usłyszałam. Dosłownie wszystko".

Pon. 4 grudnia

"Zerwałam kontakt z własną mamą. Przez jej słowa wylałam morze łez"
"Zerwałam kontakt z własną mamą. Przez jej słowa wylałam morze łez"

"Moja mama miała gotowy plan na moje życie. Twierdziła, że po skończeniu studiów muszę znaleźć sobie bogatego chłopaka i wziąć z nim ślub. Była tak zapobiegliwa, że przedstawiła mi kilku poważnych kandydatów! Ja jednak wybrałam inne życie, a ona nie mogła się z tym pogodzić".

Pon. 4 grudnia

"Teściowa zawsze się czepiała. Gdy nagle zaczęła być dla mnie miła, od razu zgadłam, że czegoś chce..."
"Teściowa zawsze się czepiała. Gdy nagle zaczęła być dla mnie miła, od razu zgadłam, że czegoś chce..."

"Z teściową od początku miałam na pieńku. Już przed ślubem nie zaakceptowała mnie i miała za złe Marcinowi, że nie był zainteresowany jej kandydatką na żonę. Uprzykrzała mi życie na wszelkie możliwe sposoby, zwłaszcza gdy Marcin nie widział. Ostatnia jednak zauważyłam, że nie wiedzieć czemu, stała się przemiła i uczynna! Nagle skończyły się uszczypliwości i domysły. Od razu się zorientowałam, że coś jest grane, tylko jeszcze nie wiedziałam co".

Pon. 4 grudnia

"Przestałam czuć się tutaj jak u siebie. Teraz rządzi synowa, a ja nie mam nic do powiedzenia"
"Przestałam czuć się tutaj jak u siebie. Teraz rządzi synowa, a ja nie mam nic do powiedzenia"

"Mam 67 lat i przywykłam do tego, że jestem sama. Mąż zmarł dawno temu, a ja nie szukałam na siłę nowego partnera. Dobrze mi było samej ze sobą. Poza tym nie umiałaby chyba pokochać nikogo nowego. Mam jednego syna, który dopiero niedawno się ożenił. Wziął sobie za żonę kobietę o 20 lat od niego młodszą, za którą ja od początku nie przepadałam, ale przecież nie mogę mu wybierać partnerki. Ostatecznie to on będzie z nią żył i to jemu ma być z nią dobrze. Niestety od pewnego czasu mieszkamy wszyscy razem, oni niby tylko na jakiś czas. Teraz jednak nie czuję się tutaj jak u siebie. Synowa rządzi, a ja nie mam nic do powiedzenia".

Pon. 4 grudnia