Z życia wzięte - Strona 283
"Za cztery miesiące ślub, a ja tak naprawdę mało znam swoją przyszłą synową. Bruno był z nią u nas kilka razy, ale zazwyczaj wpadali tylko na parę godzin. Tym razem zaprosiłam ich na cały weekend. Upiekłam ciasto, nastawiłam rosół i świąteczny obiad, nawet łóżka pościeliłam, jak dobrej gospodyni przystoi. Chciałam, żeby Marzenka czuła się u nas swobodnie, jak w domu. Dlatego pomyślałam, że zaangażuję ją w drobną pomoc, jak nakrywanie do stołu. W końcu to kobiece zajęcie! Co będzie tak siedziała obok Bruna i się nudziła. Jej zachowanie potem sprawiło mi przykrość".
Pt. 8 marca
„Rodzina nie chce mnie odwiedzać. Mówią, że jestem sama sobie winna i że na to zasłużyłam. Może i byłam zbyt skupiona na sobie i na swoich potrzebach, obrażałam, raniłam. Może i popełniłam wiele błędów, ale nie zamierzam nikogo przepraszać. Moje życie to moje wybory. Mogliby jednak przymknąć oko na niektóre kwestie i zostawić przeszłość za sobą. Przecież czasu nie cofnę. Ja jestem samotna i to jest teraz najważniejsze”.
Pt. 8 marca
"Tak się składa, że moi świadkowie, Ci obecni są biedni jak mysz kościelna. Wiadomo, że oni nie dadzą mi dużo kasy. A mam też w rodzinie córkę mojego wujka. Słabo się znamy, ale laska kasy ma jak lodu, więc idealnie by się na świadkową nadała. Podobnie świadek - taki daleki krewny biznesmen mojego męża, też kasy ma jak lodu i by się nadał. Tylko jak to wszystko ogarnąć?"
Pt. 8 marca
"W tym roku tak się umówiliśmy, że mąż będzie pracował - bo musiał, gdyż nie dostał urlopu, a ja wezmę dwoje naszych dzieciaczków i pojedziemy razem we troje w góry. Tak też zrobiliśmy. Nie ukrywam, że naprawdę świetnie bawiłam się na wyjeździe. Było po prostu ekstra i nie mogłam na nic narzekać. Potem jednak wróciłam do domu i przeżyłam szok. Mieszkanie wyglądało, jakby przeszło przez nie tornado, ale to jeszcze nie wszystko".
Pt. 8 marca
"Nigdy nie chciałam mieć dzieci. Mój mąż bardzo dobrze o tym wiedział, bo nigdy tego przed nim nie ukrywałam. Wziął ze mną ślub, mając świadomość, że nie doczeka się pociech. Ja wolę robić karierę, jeździć w spokoju na wakacje, zwiedzać świat. Moja teściowa jednak tego nie rozumie. Teraz ma do mnie pretensje i cały czas podgaduje o, to kiedy doczeka się wnuków".
Pt. 8 marca
"Chciałam sprawdzić wierność męża i to był strzał w kolano. Tak naprawdę, to nie miałam nawet żadnych podejrzeń co do niego. Był wzorowy, opiekował się dziećmi, kupował mi prezenty, prawił komplementy, pomagał w domu. To małżeństwo było idealne, a mi się zachciało kombinować. Trafiłam w sieci na ogłoszenie testerki wierności. Skusiłam się, wynajęłam ją i to zniszczyło moje małżeństwo. Teraz żałuję".
Pt. 8 marca
"No przyznam, nie spodziewałam się czegoś takiego. Zawsze miałam dobre relacje z rodziną Janka, mojego męża. Czułam się lubiana i akceptowana Jednak teraz wiem, że tak wcale nie jest. Pokazano mi to bardzo dosadnie, ale jednocześnie tak, że nawet jakbym chciała się jakoś do tego odnieść, to nie mam jak. Zrobiło mi się bardzo przykro i do końca spotkania siedziałam jak na szpilkach, czekając aż będę mogła wyjść. Teraz ucięłam kontakt z tymi ludźmi definitywnie".
Czw. 7 marca
„Gośka to moja siostra, więc zawsze chciałam jej pomóc, gdy miała jakiekolwiek problemy. Tak było i tym razem. Straciła pracę, facet ją rzucił, więc przygarnęłam ją na trochę do naszego domu, żeby odżyła, poimprezowała i poczuła, że żyje. Tak się tej mojej siostrzyczce życie w stolicy spodobało, w naszym domu, że postanowiła, że wcale nie będzie szukała pracy. Ale to i tak nie wszystko...”
Czw. 7 marca
"Życie to jest jednak przewrotne. Raz na wozie, raz pod wozem. Kiedyś na studiach miałam takiego kolegę Tomeczka. Ani ładny, ani bogaty. Jeździł starym samochodem, ale smolił do mnie cholewki. A ja wtedy, to byłam królową na uczelni i wcale w głowie nie miałam, aby spotykać się z takimi chłopakami. Śmiałam się z niego pod nosem. A dziś? Niedawno dał mi pracę w swojej agencji nieruchomości. Oj, wstyd mi było. Trzeba było się inaczej zachowywać..."
Czw. 7 marca
„Po niemal 30 latach przyszedł czas na zasłużony odpoczynek, zgodzicie się ze mną? Moja córka jest jednak innego zdania. Postanowiła wręcz „obdarować” mnie koniecznością opieki nad moimi wnukami, które — nie ukrywajmy — są jak małe tornada. Nie zrozumcie mnie źle, kocham ich nad życie. Ich uśmiechy rozjaśniają moje dni, a beztroskie podejście do życia dodaje energii do działania nawet w najtrudniejszych chwilach”.
Czw. 7 marca