Z życia wzięte - Strona 282
"W życiu trzeba umieć się ustawić i ja to wiem doskonale. Śmieszy mnie to, że mężczyźni wysyłają swoje kobiety do pracy. Ze mną jest inaczej. Ja, zamiast pracować, wolę po prostu leniuchować. Nie jestem przecież głupia, żeby tyrać, skoro mąż ciężko pracuje, helloł. Wiem, że wiele osób bardzo mi zazdrości, bo laski są zawistne strasznie, ale prawda jest taka, że po prostu w życiu trzeba potrafić się ustawić i ja bez dwóch zdań ustawić się umiałam, i tyle".
Sob. 9 marca
"Mój partner dziwnie się zachowuje. Nie wiem, co się z nim dzieje, ale on normalnie boi się naszego dziecka. Mówi, że to dlatego, że on nie ma doświadczenia w opiece nad dzieckiem i boi się, że zrobi coś źle. Z jednej strony to rozumiem, ale z drugiej kompletnie nie mogę na niego liczyć. Chciałabym zostawić dziecko pod jego opieką, ale on mówi kategoryczne nie".
Sob. 9 marca
"Mój mąż pracuje fizycznie. Nigdy nie należał do czyścioszków, ale mył się codziennie. Ostatnio stał się bardziej leniwy i coraz częściej chodzi spać bez prysznica. Czuć od niego nieprzyjemną woń, a ja co chwilę muszę zmieniać pościel, bo ją brudzi. Nawet zaczął rzadziej myć zęby. Jak go przekonać do regularnych kąpieli? Żaden słowa nie pomagają".
Sob. 9 marca
W najnowszym sezonie niemieckiej edycji programu „Top Model” pojawił się uczestnik z Polski, który szybko zdobył serca jurorów oraz widzów nie tylko swoją wzruszającą historią, ale też urodą, która zdecydowanie wyróżnia go na tle innych uczestników. Ma szanse na zwycięstwo?
Pt. 8 marca
"Jej wyznanie było dla mnie szokiem. Powiedziała mi to w dniu swojego wyjazdu do internatu, do którego bardzo chciała pójść. Przez miesiące utrzymywała, że chce się rozwijać i mieszkać przez chwilę w większym mieście, aby poznać nowe rzeczy. Niby dlatego wybrała szkołę średnią 100 km dalej od naszego domu. Nigdy nie odczułam, że za tą decyzją stoi coś innego. Teraz wiem, że skrzywdziłam córkę i nie mam pojęcia, jak to naprawić".
Pt. 8 marca
"Już nie mogę wytrzymać tego nieustannego tupania. Przecież to jest nie do wytrzymania. Ja wiem, że dzieci są żywotne i muszą się wyszaleć, że mieszkamy w bloku i blok ma specyficzną akustykę, że niesie. Ale czy to dziecko musi od rana biegać w te i z powrotem? Czy nie można wziąć pod uwagę tego, że właśnie mieszkamy w bloku i dźwięk się niesie? Przecież można zwrócić dziecku uwagę, przypilnować. A nie żebym ja wpadał w coraz większą frustrację. Już trzy razy byłem u sąsiadów i ostatnio wręcz błagałem, żeby znaleźli dziecku inne zajęcie niż nieustanne biegi. Ale sąsiadka w kółko ma tę samą odzywkę. Co mogę zrobić, żeby przegadać sąsiadom? Przecież wprowadziłem się do bloku zaledwie rok temu, nie chcę zmieniać mieszkania".
Pt. 8 marca
"Na początku w ogóle zapomniałem, że dzisiaj Dzień Kobiet. Rano nie złożyłem Agnieszce życzeń, gdy wstawaliśmy z łóżka... Zrobiłem jej za to śniadanie i latte, takie, jakie lubi. Dopiero w pracy mnie olśniło, że dzisiaj jest święto, a nie zwykły piątek. W przerwie na lunch poleciałem do kwiaciarni tuż obok i za stówę kupiłem największy bukiet. Dopiero potem usłyszałem rozmowy koleżanek z pracy, które chwaliły się, jakie dostały prezenty od swoich facetów! Aż otworzyłem szeroko oczy ze zdziwienia. Pytam potem takiego Darka, co kupił żonie na Dzień Kobiet... Teraz już rozumiem, czemu wszędzie są dzisiaj promki."
Pt. 8 marca
"Jest wiele prawdy w tym, że dobrych ludzi poznajemy w biedzie. Mój Sławek poważnie zachorował, a ja jedyne, o czym myślałam, to żeby wyzdrowiał. Niestety moja teściowa w tym czasie zabezpieczyła się na wypadek jego śmierci. Mąż odszedł, a ja z dnia na dzień zostałam z niczym. Nic nie było na mnie. Teściowa chciała się mnie pozbyć, bo podobno za bardzo jej przypominałam o stracie syna. Przy okazji odrzuciła też własnego wnuka. Sławuś nigdy by jej tego nie wybaczył."
Pt. 8 marca
"Wiem, że zawsze mu mówiłam, że choć raz mógłby o mnie pamiętać z okazji Dnia Kobiet. Ale szczerze mówiąc, to po tym co mi dał, wolałabym, żeby jednak znów o mnie zapomniał. On był cały szczęśliwy, że coś dla mnie ma i ja też się ucieszyłam, ale gdy otworzyłam prezent, zrobiło mi się tylko bardzo przykro. Może źle to odebrałam? Nie wiem".
Pt. 8 marca
"Mój chłopak obiecał mi wczoraj, że przed południem zawiezie mnie do przychodni na wizytę. Do pracy szedł dopiero na drugą zmianę, więc luz. Sam to zaproponował... Przyjechał pod mój blok punktualnie. Byliśmy na miejscu w 20 minut. Gdyby nie on, musiałabym jechać zbiorkomem z przesiadką, a nie bardzo miałam na to siły w moim stanie. Wszystko było świetnie, dopóki nie okazało się, że do gabinetu jest spora kolejka. Paweł nie chciał ze mną wejść, czekał w aucie i wysyłał mi SMS-y".
Pt. 8 marca