Z życia wzięte - Strona 250

"Całą rodziną kąpiemy się w tej samej wodzie. Mamy jeszcze inne genialne sposoby, dzięki którym stać nas na drogie wczasy"
"Całą rodziną kąpiemy się w tej samej wodzie. Mamy jeszcze inne genialne sposoby, dzięki którym stać nas na drogie wczasy"

"Cała rodzina dzieli się jedną wodą w wannie, co pozwala nam zaoszczędzić całkiem sporo zarówno na zużyciu wody, jak i energii potrzebnej do jej podgrzania. Dla niektórych może to brzmieć jak prawdziwe wyzwanie, ale dla nas to normalka. Uczymy się empatii wobec siebie nawzajem, bo każdy musi zagęszczać ruchy, żeby ostatnia osoba nie musiała kąpać się w zimnej wodzie".

Sob. 6 kwietnia

"Szef wypunktował mnie za to, co komentuję na Fejsie. Zero prywatności, wszędzie Cię wyszukają"
"Szef wypunktował mnie za to, co komentuję na Fejsie. Zero prywatności, wszędzie Cię wyszukają"

"Normalnie nigdzie w dzisiejszych czasach człowiek nie może czuć się anonimowo. Nawet na Fejsie trzeba się pilnować. Skomentowałam wygląd jednej pani, owszem krytycznie, ale zasłużyła, a szef wezwał mnie na dywanik. Dał mi taką reprymendę, jakby nie wiem, co się stało. No przesada. Zero prywatności, wszędzie Cię wyszukają".

Sob. 6 kwietnia

"Marek dał mi reprymendę, bo kąpałam dzieci w wannie i zmieniłam wodę. Ma mi za złe, że nie jestem oszczędna"
"Marek dał mi reprymendę, bo kąpałam dzieci w wannie i zmieniłam wodę. Ma mi za złe, że nie jestem oszczędna"

"Marek miał do mnie straszne pretensje o to, że ostatnio wykąpałam dzieci w wannie, a potem zmieniłam wodę. On był w szoku i nie mógł tak uwierzyć, że ja w taki sposób się zachowałam i jestem taka nieoszczędna. Już od trzech dni się do mnie nie odzywa i nie wiem, jak to wszystko załagodzić. Nie sądziłam, że to coś złego, że wykąpałam dzieci w wannie w jednej wodzie. Ja chciałam, żeby były czyste po prostu".

Sob. 6 kwietnia

"Wziąłem sobie taką żonę, bo była bogata. Zależy mi tylko na jej grubym portfelu"
"Wziąłem sobie taką żonę, bo była bogata. Zależy mi tylko na jej grubym portfelu"

"Marzena nigdy mi się specjalnie nie podobała. Miała jednak inne zalety. Przede wszystkim była kobietą sukcesu, którą stać było absolutnie na wszystko. Nie ukrywam, że ja też chciałbym żyć, tak jak ona - podróżować, jeździć po drogich hotelach i kupować drogie prezenty. Rozwiązanie było jedno - ślub.

Sob. 6 kwietnia

"Zapraszaliśmy w Wielkanoc gości na wesele. Rodzina była oburzona naszym pomysłem. Słusznie?"
"Zapraszaliśmy w Wielkanoc gości na wesele. Rodzina była oburzona naszym pomysłem. Słusznie?"

"Święta wielkanocne spędzaliśmy zarówno u mojej rodziny, jak i u mojego narzeczonego, po równo na każdy jeden dzień. Tak więc już wcześniej pomyśleliśmy, że to dobra okazja do tego, aby zaprosić swoich najbliższych na nasz ślub. Podczas świąt byli wszyscy Ci, którzy widzielibyśmy na ślubie, więc dlaczego nie oszczędzić czasu i pieniędzy? Niestety, nasza rodzina nie podzielała naszej opinii i zrobił się ogromny kwas".

Pt. 5 kwietnia

"Nie podobał mi się, ale ujął mnie boską jajecznicą na bekonie. Gotujący facet to jest to"
"Nie podobał mi się, ale ujął mnie boską jajecznicą na bekonie. Gotujący facet to jest to"

"Remigiusz nie był w moim typie. Niski, z zarostem, nie miał obłędnych mięśni, ale miał w sobie coś, co sprawiało, że każdy go uwielbiał. Był takim koleżką z osiedla, do którego można było zawsze przyjść, gdy miało się kłopot. Tak właśnie go traktowałam. Pewnego dnia wyznał mi miłość. Nie chciałam z nim związku, ale on był cierpliwy. Zaproponował mi pewien zakład, w którym do wygrania była randka!"

Pt. 5 kwietnia

"Kaśka przyłapała mnie, jak oglądałem zdjęcia modelek. Przecież to nic złego, a ona ma focha"
"Kaśka przyłapała mnie, jak oglądałem zdjęcia modelek. Przecież to nic złego, a ona ma focha"

"Lubię ładne kobiety. To przecież normalne i zdrowe u faceta, że czasem łypnę okiem na elegancką dziewczynę, co nie? Nie rozumiem mojej Kasieńki, że tak się zezłościła. Z fochem już dwa dni chodzi i o rozwodzie gada! Przecież, gdyby ona pięknością nie była, to bym jej na żonę nie wybrał."

Pt. 5 kwietnia

"Ciągle spotykam księżniczki, które pragną kasy. A ja mam do zaoferowania miłość i wierność"
"Ciągle spotykam księżniczki, które pragną kasy. A ja mam do zaoferowania miłość i wierność"

"Ja to chyba jestem jakiś dziwny. Mama wychowała mnie na dżentelmena, który niczym prawdziwy rycerz na białym koniu dba o swoją wybrankę i jest jej wierny do końca życia. Niestety, żadna z kobiet, które spotykam na swojej drodze, nawet nie chce takich wartości. Liczy się tylko droga fura, skóra i komóra, jak to mawiała babcia. To straszne! Dziewczyny, czemu nie marzycie już o fajnych gościach, którzy uczynią Was swoimi boginiami, tylko mierzycie facetów przez pryzmat drogiego zegarka na ręce?"

Pt. 5 kwietnia