Z życia wzięte - Strona 250
"Większość moich sąsiadek, to podobnie jak ja starsze panie. Niestety niedawno do mieszkania obok wprowadziła się pewna młoda para. Ja ogólnie jestem bardzo spokojna i staram się nie czepiać innych, ale to, co moi nowi sąsiedzi wyprawiają za ścianą, to przechodzi ludzkie pojęcie! Jestem załamana i nie wiem, co zrobić. Nie wiem, za jakie grzechy Pan Bóg pokarał mnie na stare lata takimi sąsiadami".
Nd. 7 kwietnia
"Miesiąc temu dostałam nową pracę i pierwszą konkretną wypłatę. Tradycja mówi, że powinnam to roztrwonić albo przeznaczyć na balety, ale miałam ciut inny plan niż imprezowanie. Postanowiłam, że wydam wszystko do ostatniego grosza na siebie! Już widziałam się tych wszystkich markowych ciuchach, koleżankom kopary opadną. W końcu raz się żyje i raz jest się młodym... Pożyczyłam od taty kluczyki i pojechałam. Długo będę tego żałować..."
Nd. 7 kwietnia
"Cała rodzina dzieli się jedną wodą w wannie, co pozwala nam zaoszczędzić całkiem sporo zarówno na zużyciu wody, jak i energii potrzebnej do jej podgrzania. Dla niektórych może to brzmieć jak prawdziwe wyzwanie, ale dla nas to normalka. Uczymy się empatii wobec siebie nawzajem, bo każdy musi zagęszczać ruchy, żeby ostatnia osoba nie musiała kąpać się w zimnej wodzie".
Sob. 6 kwietnia
"Normalnie nigdzie w dzisiejszych czasach człowiek nie może czuć się anonimowo. Nawet na Fejsie trzeba się pilnować. Skomentowałam wygląd jednej pani, owszem krytycznie, ale zasłużyła, a szef wezwał mnie na dywanik. Dał mi taką reprymendę, jakby nie wiem, co się stało. No przesada. Zero prywatności, wszędzie Cię wyszukają".
Sob. 6 kwietnia
"Marek miał do mnie straszne pretensje o to, że ostatnio wykąpałam dzieci w wannie, a potem zmieniłam wodę. On był w szoku i nie mógł tak uwierzyć, że ja w taki sposób się zachowałam i jestem taka nieoszczędna. Już od trzech dni się do mnie nie odzywa i nie wiem, jak to wszystko załagodzić. Nie sądziłam, że to coś złego, że wykąpałam dzieci w wannie w jednej wodzie. Ja chciałam, żeby były czyste po prostu".
Sob. 6 kwietnia
"W dzieciństwie wystarczająco napatrzyłam się, jak moi rodzice pracowali po nocach, jak żmudnie pięli się po szczeblach kariery i jak życie przeleciało im przez palce. Dlatego ja podjęłam świadomą decyzję, że nie chcę żyć jak oni. Od kilku lat mam spokojną i bezstresową pracę. Mam dużo wolnego czasu i święty spokój, co jest dla mnie najważniejsze. Minus jest taki, że nie dostaję za nią kokosów i niestety nie stać mnie na wynajem mieszkania. To właśnie dlatego, mimo że mam już 35 lat, wciąż mieszkam z rodzicami, jednak nie zamierzam tego zmieniać".
Sob. 6 kwietnia
"Marzena nigdy mi się specjalnie nie podobała. Miała jednak inne zalety. Przede wszystkim była kobietą sukcesu, którą stać było absolutnie na wszystko. Nie ukrywam, że ja też chciałbym żyć, tak jak ona - podróżować, jeździć po drogich hotelach i kupować drogie prezenty. Rozwiązanie było jedno - ślub.
Sob. 6 kwietnia
"Święta wielkanocne spędzaliśmy zarówno u mojej rodziny, jak i u mojego narzeczonego, po równo na każdy jeden dzień. Tak więc już wcześniej pomyśleliśmy, że to dobra okazja do tego, aby zaprosić swoich najbliższych na nasz ślub. Podczas świąt byli wszyscy Ci, którzy widzielibyśmy na ślubie, więc dlaczego nie oszczędzić czasu i pieniędzy? Niestety, nasza rodzina nie podzielała naszej opinii i zrobił się ogromny kwas".
Pt. 5 kwietnia
"Remigiusz nie był w moim typie. Niski, z zarostem, nie miał obłędnych mięśni, ale miał w sobie coś, co sprawiało, że każdy go uwielbiał. Był takim koleżką z osiedla, do którego można było zawsze przyjść, gdy miało się kłopot. Tak właśnie go traktowałam. Pewnego dnia wyznał mi miłość. Nie chciałam z nim związku, ale on był cierpliwy. Zaproponował mi pewien zakład, w którym do wygrania była randka!"
Pt. 5 kwietnia
"Lubię ładne kobiety. To przecież normalne i zdrowe u faceta, że czasem łypnę okiem na elegancką dziewczynę, co nie? Nie rozumiem mojej Kasieńki, że tak się zezłościła. Z fochem już dwa dni chodzi i o rozwodzie gada! Przecież, gdyby ona pięknością nie była, to bym jej na żonę nie wybrał."
Pt. 5 kwietnia