Z życia wzięte - Strona 807
Studniówka to dla większości maturzystów to ogromne przeżycie i każdemu z nich zależy na tym, aby tego dnia wypaść jak najlepiej, biorąc pod uwagę także taniec, który w kulminacyjnym momencie wieczoru wykonują uczniowie. Maturzyści z I Liceum Ogólnokształcącego w Olsztynie zrobili to w sposób, który wzbudził ogromne emocje.
Wt. 24 stycznia
"Gdy odkryłam prawdę, byłam załamana. Jak teraz tak zaczyna to, co będzie później? Nie wiem, jak jej przemówić do rozsądku. Przecież uroda przeminie, a zostanie to, co w głowie. Zosia powinna więc inwestować w naukę, a nie w swój wygląd. Nie mam pojęcia, gdzie popełniłam błąd wychowawczy."
Wt. 24 stycznia
"Posiadanie dzieci nigdy nie było moim życiowym celem, chociaż muszę przyznać, że lubię zajmować się maluchami mojej siostry. Nie mam dzieci z różnych powodów - przede wszystkim dlatego, że ponad rok temu zakończyłam długi związek i na ten moment nie mam ochoty poznawać nowej osoby, chodzić na randki, więc jestem singielką... szczęśliwą singielką, która właśnie obchodziła 29. urodziny. Czy to czas na dzieci? Tak twierdzą moje koleżanki!"
Wt. 24 stycznia
Joan Sumner prowadzi popularne konto na TikToku, gdzie występuje jako Babcia Joan. Publikuje filmiki, na których pokazuje swoje stylizacje, makijaże i dzieli się historiami z życia. Jej fani nie mogą uwierzyć, że kobieta ma już 92 lata!
Pon. 23 stycznia
"Mój mąż od zawsze marzył o dużej rodzinie, bo sam w takiej się wychowywał. Ja z kolei jestem jedynaczką, nigdy nie musiałam zmieniać pieluch młodszemu rodzeństwu i szczególnie nad tym nie ubolewałam. Rodzice mieli czas tylko dla mnie, rozpieszczali mnie i było mi z tym dobrze. Mateusza poznałam na studiach, zaiskrzyło i zostaliśmy parą. Ja od razu wyłożyłam karty na stół - nie śpieszy mi się do ślubu ani do bycia matką".
Pon. 23 stycznia
"Moja żona przesadza! No muszę się wyżalić, bo ona i jej matka są jak taki żandarm. Stoją nad tą moją córą z widelcem i dosłownie wmuszają jej warzywa, a ona tym pluje. Ja się nie dziwię, że nie lubi szpinaku czy brukselki. Sam tym gardzę i nie zamierzam tego kryć. Osobiście jem tylko banany i pomidory - i tak przez całe życie. I co? I żyję! Wprawdzie nie chodzę regularnie do lekarza, bo nie mam takiej potrzeby i dawno też nie robiłem badań, ale czuję się wyśmienicie i nikt mi nie wmówi, że warzywa trzeba jeść! Skoro Zosia nie chce kalafiora czy leczo, to niech zje kanapkę z kremem czekoladowym. Przecież ważne, że cokolwiek do tego jej brzuszka trafi, prawda? Nie rozumiem, w czym problem!"
Pon. 23 stycznia
„Nie zliczę, ile razy zabierałam się za opisanie problemu mojego męża, ale za każdym razem blokował mnie ogromny wstyd. Wstyd przed samą sobą, choć ja nic złego nie robię i nigdy nie robiłam. Już przed ślubem dostrzegałam wiele niepokojących sygnałów, które wtedy ignorowałam, a dziś żyję w permanentnym stresie”.
Pon. 23 stycznia
"Gdy poznawałam mojego męża, obawiałam się, że nie będę miała dobrego kontaktu z jego rodzicami, ponieważ wcześniej też miałam takie doświadczenia, a wszystko przez to, że jestem dość otyłą osobą i nie każdy odbiera mnie w pozytywny sposób"
Pon. 23 stycznia
"W zeszłym roku wprowadziliśmy się do nowego bloku. Obok nas mieszkają bardzo sympatyczni ludzie. Sąsiadka od poniedziałku do piątku pracuje w innym mieście i wtedy sąsiad sam zajmuje się ich trzyletnią córeczką. Powiedziałam mu, że w awaryjnych sytuacjach może podrzucać mi Majeczkę – wiem, jak to bywa, mój mąż często jest w delegacji i czasem po prostu brakuje tej drugiej osoby. Ale sąsiad zaczął przeginać!"
Pon. 23 stycznia
"Zanim zostałam mamą, wydawało mi się, że ludzki organizm nie może się rozładować. Przecież zdarzało mi się w weekendy balować do białego rana i prawie wcale nie spać, a od poniedziałku znów wrócić do szkoły i pracy. Miałam na to siłę zawsze. Rzadko zdarzały się gorsze momenty. Ale wystarczyło, że urodziłam dziecko i zaczęłam dosłownie spać na siedząco. Nie miałam kiedy odpocząć i płakałam ze zmęczenia, a mąż mnie wcale nie wspierał. Ba! On mnie nawet nie rozumiał. Wracał z pracy i nic go nie obchodziło. Pobawił się chwilę z małym, a później znów ja go przejmowałam, bo to przecież mój obowiązek. Naprawdę nie miałam prawa prosić go o pomoc?"
Pon. 23 stycznia