Z życia wzięte - Strona 741
"Też miałam swoje życie. Też miałam marzenia. Chciałam zwiedzać świat i korzystać z codzienności, chwytać każdy dzień. Przecież zawsze jest później, niż nam wszystkim się wydaje. Ale jako najmłodsza z rodzeństwa, zostałam wręcz zmuszona przez braci i siostry do opieki nad mamą, gdy ta ciężko zachorowała. Oni już mieli rodziny, mieli plany. Ja dopiero zaczynałam żyć i oddychać pełną piersią. Zrezygnowałam z marzeń. Poświęciłam się mamie, bo uznałam, że zrobiła dla nas w życiu tak wiele, że teraz zwyczajnie należy jej się opieka. Nikt z rodzeństwa nie pomógł ani razu finansowo, ani nie starał się być z nami w najgorszych chwilach. Dopiero po śmierci mamy, nagle wszyscy się znaleźli, ale tylko po to, żeby rozpętać prawdziwą burzę".
Pon. 3 kwietnia
"Jestem osobą słowną, więc jak ja zapraszam gości do siebie, to ja przyrządzam wszystkie potrawy. W zeszłym roku byliśmy u teściów, więc w tym roku powinniśmy im się odwdzięczyć i zaprosić ich do siebie. Niestety, ceny spożywki w tym roku mnie dobijają! Jak wszytko podliczyłam, załamałam się i stwierdziłam, że stać mnie w zasadzie tylko na jajka! Ale przecież nie podam do stołu jedynie jajek z majonezem! Teściowa by mnie wyśmiała! Jestem w kropce. Nie mam pojęcia, jak wyjść z honorem z tej sytuacji".
Pon. 3 kwietnia
To kolejna wzruszająca historia w programie "Nasz nowy dom". W ostatnim odcinku poznaliśmy panią Dominikę, która nie miała łatwego dzieciństwa. Jej ojciec odebrał sobie życie na jej oczach. Mało tego, zabił również matkę dziewczynki. Ta wraz z rodzeństwem trafiła do domu dziecka. Po latach została mamą. Ma obecnie trójkę dzieci, ale wychowuje je samodzielnie. Dzięki ekipie programu mogła przeprowadzić się z wynajmowanego mieszkania do starego domu, który został odremontowany tak, aby całej rodzinie żyło się tam komfortowo. Zobacz metamorfozę budynku!
Pon. 3 kwietnia
"Ja kompletnie ich wszystkich nie rozumiem. Wiecznie się dopytywali, kiedy ślub, kiedy wesele? Miałam już dość tych pytań! Ale wiedziałam, że nie ma opcji, żebyśmy z partnerem takie wesele urządzili, a jeszcze na tyle osób. Mamy mnóstwo bliskich znajomych i naprawdę dużą najbliższą rodzinę. Wszyscy lubimy się bawić i nie dziwi mnie fakt, że bliscy szukają tu temu okazji. Ale mnie zwyczajnie nie stać na wystawne wesele. Postanowiłam więc znaleźć takie rozwiązanie, żeby i wilk był syty i owca cała. Jednak goście tylko się oburzyli, a ja nie rozumiem dlaczego?"
Pon. 3 kwietnia
"Kiedy skończyłam dwadzieścia lat, babcia zaproponowała mi, żebym z nią zamieszkała. Obiecała, że za pomoc, robienie zakupów, sprzątanie i gotowanie, przepisze na mnie mieszkanie i będę je miała po jej śmierci. Nie myśląc wiele, zgodziłam się. Teraz mam trzydzieści lat, babcia ma się świetnie, a ja cały czas jestem jej służącą. Kiedy pytam o to, kiedy przepisze mieszkanie, ona zdradziecko się uśmiecha i mówi, że na wszystko przyjdzie pora. Ona mnie chyba wykiwa..."
Pon. 3 kwietnia
"Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Bo gdyby tak spojrzeć na moje życie z boku można by pomyśleć, że mam dosłownie wszystko. No i to prawda. Marzyłam, żeby mieć syna i córeczkę i się udało. Chciałam u boku oddanego mężczyznę i też go mam. A piękny dom ze sporym metrażem i dwa psy to tylko dodatek, o którym nawet bałam się marzyć. Kochamy się! I mamy też wokół wiele kochających nas osób. Drzwi naszego domu są zawsze otwarte dla bliskich - a jest ich sporo. Uwielbiamy spędzać rodzinnie czas i takie okazje jak wszelkie święta. W tym roku jednak Wielkanoc będzie inna. Niedawno coś odkryłam i to kompletnie mnie zmiażdżyło. Nie wiem, jak sobie z tym poradzę".
Pon. 3 kwietnia
"Zawsze myślałem, że moja kochana żona pojechała do Paryża, żeby zarabiać na życie moje i naszych dzieci. Niestety, okazuje się, że się myliłem, a żona wcale nie była pielęgniarką we Francji, tylko wykonywała znacznie mniej pochlebny zawód. Nie tego się spodziewałem".
Pon. 3 kwietnia
Czy wieloletnia relacja z synową może być idealna pod każdym względem i pozbawiona jakichkolwiek niesnasek? To jedna z tych więzi, w której nie zawsze możemy sobie pozwolić na całkowitą szczerość, co niestety prowadzi do narastającej frustracji, a finalnie takich sytuacji, jaka spotkała naszą 59-letnią czytelniczkę z okolic Bydgoszczy. Kobieta wciąż nie może uwierzyć, że jej synowa z taką łatwością wypowiedziała w jej kierunku pewne słowa.
Nd. 2 kwietnia
Prawdziwy przyjaciel jest bez wątpienia na wagę złota. Jednak czy to możliwe, aby znaleźć takiego już w dorosłym życiu? Sprawdźmy!
Nd. 2 kwietnia
"Mój brat od zawsze był lekkoduchem. Myślałam jednak, że jest nieco bardziej odpowiedzialny. Kiedy urodziło mu się dziecko, wszystko wskazywało na to, że się zmienił. Bardzo się myliłam. Teraz oddał swoje kilkuletnie dziecko na miesiąc do rodziców. Powiedział, że musi z żoną nieco odetchnąć od małego, który jest bardzo wymagający. Przecież Bartuś ma dopiero trzy lata i przede wszystkim potrzebuje rodzicielskiej miłości"!
Nd. 2 kwietnia