Z życia wzięte - Strona 565
"Pracuję jako ginekolog od dwudziestu lat i wciąż nie mogę się nadziwić, jak bardzo pacjentki o siebie nie dbają. Każdego dnia spotykam się z tymi samymi przypadkami. Nie mogę zmusić kobiet do pewnych rzeczy, ale naprawdę wszystkim byłoby łatwiej, gdyby przestrzegały pewnych zasad. Drogie Panie! Zadbajcie o siebie".
Śr. 13 września
"Jestem mistrzem oszczędzania. Ale to dzięki temu, że zawsze mam dokładnie rozpisany cały budżet. Rozdzielam wszystko do różnych kopert, przeznaczając na różnego rodzaju koszty stałe i zmienne. Po każdych zakupach spisuję wszystko w swoim budżetowniku. Wiem, gdzie i ile wydałam i ile pieniędzy powinno mi zostać. No i zawsze tak było. Ale od pewnego czasu cyferki przestały mi się zgadzać. Raz mogłam się pomylić, ale drugi, trzeci i czwarty, a później jeszcze kolejny? Coś było nie tak! Ktoś ewidentnie podbierał mi pieniądze i choć miałam swoje podejrzenia odnośnie tej osoby, nie chciałam o tym głośno mówić i rzucać oskarżeń. Postanowiłam to sprawdzić".
Śr. 13 września
„Rok temu mama rozwiodła się tatą, bo znalazła sobie innego faceta. Rodzice podzielili się opieką nade mną mniej więcej po równo i u każdego z nich spędzam po tygodniu. Kiedy jestem u mamy, czuję się jak piąte koło u wozu. Mam wrażenie, że im przeszkadzam. W dodatku ostatnio usłyszałem coś takiego...”
Śr. 13 września
"Najpierw zachorował tata. Wtedy mama jeszcze dawała jakoś radę i się nim zajmowała. Ale już potrzebowała wsparcia, więc byłam u nich bardzo często. Przywoziłam zakupy, czasem coś ugotowałam, posprzątałam dom. Widziałam, że już było jej ciężko, ale ja miałam własne obowiązki i rodzinę. Byłam w ciąży, gdy moja mama przeszła udar. Teraz już i tatą i nią trzeba było się opiekować. O domu opieki nie było mowy. Po pierwsze, źle bym się z tym czuła. Po drugie to bardzo kosztowna opcja. Zdecydowałam, że przeniosę się do rodziców. Zanim urodziła się córeczka, dużo pomagał mi mój mąż. Ale teraz Kinga ma 3 miesiące, a mąż wrócił do pracy i często wyjeżdża służbowo. Kocham moich rodziców, ale przytłacza mnie nadmiar obowiązków. Mam do siebie ogromny żal, bo często mam tego wszystkiego dość".
Śr. 13 września
"Myślałam, że takie historie przytrafiają się tylko w filmach. I to takich ze scenariuszami z kosmosu. Wciągających, ale nieprawdopodobnych. Nie jestem wcale super ufna. A raczej nie byłam, bo po wydarzeniach ostatnich miesięcy mój poziom zaufania do ludzi zmalał jeszcze bardziej. Poznałam go przez internet. Wcześniejsi partnerzy traktowali mnie źle, a on był dla mnie bardzo dobry i czuły. To wystarczyło, żeby mnie w sobie rozkochał. A później? Zwyczajnie mnie okradł, a słuch po nim zaginął. Choć to nie był koniec tej historii!"
Śr. 13 września
"Pierwszy raz w życiu udałam się na pielgrzymkę do Lichenia. Chciałam pomodlić się w tym świętym miejscu i spędzić czas razem z Bogiem. Nie sądziłam, że w takim miejscu poznam Mieczysława. Jestem pewna, że to sam Bóg zesłał mi tego przystojnego kawalera. Nie przypuszczałam, że jeszcze kiedyś tak zakocham się na zabój".
Śr. 13 września
"Macierzyństwo może być na pewno piękną podróżą, ale wydaje mi się, że większość matek podchodzi do tego niestety zbyt emocjonalnie, czego żywym przykładem jest moja siostra, której totalnie zmienił się światopogląd po tym gdy została mamą Frania. Mój chrześniak ma dopiero 8 miesięcy, a Żaneta zachowuje się tak jakby ona jedyna była matką".
Wt. 12 września
„W życiu każdego z nas prędzej, czy później przychodzi taki moment, w którym jesteśmy zdani na pomoc najbliższych i nie ma od tego absolutnie żadnej ucieczki. Pytanie tylko, kto wyciągnie pomocną dłoń, a kto odwróci głowę i skupi się na własnych problemach. Teraz moja Mama wymaga stałej opieki, ale moi bracia nie widzą problemu. Wszystko jest na mojej głowie, jeśli chodzi o finanse, czy jeżdżenie po lekarzach”.
Wt. 12 września
"Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę się tak czuła. Że los zmusi mnie do tego, bym nazywała się kimś, kim nigdy nie chciałam się nazywać. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Najpierw sama myśl o ciąży wywoływała u mnie gęsią skórkę i przypływ negatywnych myśli, teraz jeszcze dochodzi do tego fakt, że ja obawiam się, że nie pokocham mojego dziecka, a przecież ono będzie ze mną przez wiele najbliższych lat. Nie chciałam go. Robiłam wszystko, żeby nigdy nie zostać matką".
Wt. 12 września
"Dzieci się wychowuje, potem one zakładają rodziny i nierzadko zapominają o starych rodzicach. Tak było z synem pani Marii, która, odkąd zmarł jej mąż, mieszkała sama w starym domu na małej wsi. Jej syn wyjechał do miasta i tam osiedlił się z rodziną. Miał już dorosłą córkę, ale żadne z nich nie odwiedzało pani Marii. Byli zajęci swoimi sprawami. Pani Marii okazała serce tylko jedna kobieta z sąsiedztwa. Przyjęła ją pod swój dach. Gdy staruszka zmarła, natychmiast zjawił się jej syn, chcąc przejąć spadek. Lecz nie tego oczekiwał..."
Wt. 12 września