Z życia wzięte - Strona 560
"Maciek wydawał mi się mężczyzną idealnym. Intligentny, przystojny, pracowity i zaradny. Doskonale się nam rozmawiało. Byliśmy narzeczeństwem przez dwa lata, aż sformalizowaliśmy nasz związek. To dopiero wtedy odkrył wszystkie karty. Kiedy na jaw wyszły te wszystkie dziwactwa, przecierałam oczy ze zdumienia".
Pon. 18 września
"To od rodziców i od dziadków słyszałam wciąż pytanie o to kiedy wreszcie wyjdę za mąż. Wiecznie marudzili, że tyle czasu już jestem z tym Tomkiem, a wciąż żyjemy tak na kocią łapę. No więc w końcu (specjalnie dla nich, nie dla nas) się zdecydowaliśmy. Oczywiście do pomocy w organizacji uroczystości nie było nikogo, więc musieliśmy wziąć dodatkowe pół etatu, każde z nas. Postanowiliśmy zorganizować wesele w czasie adwentu. I tak bierzemy tylko ślub cywilny. Ale kiedy moi bliscy o tym usłyszeli, od razu stwierdzili, że oni się nie pojawią. Mało tego - obrazili się na mnie, a tata stwierdził, że mnie wydziedziczy".
Pon. 18 września
"Dbam o to, żeby mojemu dziecku niczego nie brakowało. Jak każda matka. Każdy rodzic. Czasami on nawet o coś nie prosi, ale ja i tak mu to kupuję. Wysyłam go na zajęcia dodatkowe jeśli widzę, że coś go szczególnie interesuje i wysyłam na wycieczki szkolne. Zdarza się, że marudzi, że nie chce jechać, ale kiedy wraca, zawsze pozytywnie o tych wycieczkach opowiada. Mój syn ma chyba wszystko, o czym może marzyć chłopiec w jego wieku. Nic dziwnego, że dy zapytałam, co chce dostać na urodziny, nie potrafił odpowiedzieć. Gdy jednak tę odpowiedź od niego dostałam, rozpłakałam się. Nic dawno mnie tak nie rozczuliło".
Pon. 18 września
Myślę, że nie powinno tak być, że małym dzieciom daje się prezenty za coś, a raczej daje się je, bo chce się wywołać na ich twarzach uśmiech. Niestety moi teściowie widzę, że mają kompletnie inne podejście, które sprawia, że jest mi autentycznie przykro.
Pon. 18 września
"Moja teściowa była bardzo ekscentryczną osobą. Chodziła z głową w chmurach. Cudowny człowiek, ale życie z nią nie należało do łatwych. Gdy dała Szymkowi na chrzciny tajemniczy prezent, wszyscy myśleliśmy, że to kolejny jej odjechany pomysł. Po czasie okazało się, że ten pakunek skrywa wielki skarb".
Nd. 17 września
"Miesiąc temu urodziła mi się córeczka. Mila do tej pory ładnie przesypiała noce. Jednak od jakiegoś tygodnia zaczął się prawdziwy Armageddon. Córka całymi dniami i nocami płacze. Ja sama jestem już na granicy obłędu. Jak się okazuje – nie tylko ja! Moja sąsiadka, kiedy tylko słyszy płacz Milki, zaczyna walić w ścianę. Czy ona jest normalna? Przecież dziecko musi się wypłakać!"
Nd. 17 września
"Minęły dopiero dwa tygodnie, a mój syn już zapisał się na szkolnej liście zasłużonych inaczej... Dostał uwagę do dzienniczka elektronicznego i jej treścią pochwalił się kolegom w SMS-ach, bo podobno nie był jedynym, u którego pojawił się identyczny wpis. Pech chciał, że jeden z chłopców pokazał to nadgorliwej mamie, a ta rozpaplała na Whatsappie. Nie trzeba było długo czekać, żeby trafiło to do dyrektora... I teraz wybuchł szkolny skandal o nieuprawnione rozpowszechnianie dokumentów, a ja z synem trafiłam na dywanik. Nie do wiary..."
Nd. 17 września
"Jak teraz o tym myślę, to wydaje mi się, że mój syn został przeze mnie rozpieszczony. Za dużo mu pozwalałam. A teraz tak to właśnie wygląda. Nigdy nie przyjdzie, nie pomoże, nawet nie zadzwoni i nie zapyta jak się mam. A starość coraz bardziej zagląda mi w oczy…"
Nd. 17 września
"Mama jest już na emeryturze. Tata odszedł od niej wiele lat temu, ja od dawna mam swoją rodzinę... Od jakiegoś czasu mama coraz częściej skarżyła się na samotność. Ma wprawdzie całkiem spore grono koleżanek, ale wiadomo – nawet regularne spotkania to nie to samo, co codzienne życie pod jednym dachem. I nagle stało się coś nieoczekiwanego. Mama niemal przestała do mnie dzwonić, a kiedy ja chciałam z nią porozmawiać, zbywała mnie pod byle pretekstem. Przyznaję, zaczęłam się niepokoić. W końcu wybrałam się do domu rodzinnego, żeby sprawdzić, co spowodowało taką zmianę zachowania rodzicielki. Okazało się, że za wszystkim stoi... Bezik. Mama adoptowała kota! I zwariowała. A ja ze smutkiem odkryłam, że ten słodki zwierzak ma wszystko, czego ja kiedyś nie miałam..."
Nd. 17 września
"Niestety mój Marek często wykorzystuje przeszłość podczas kłótni. Ja wtedy czuję się, jak ta mała dziewczynka, która chowała się za szafą. Momentalnie kulę się i staję się bezbronna. Tracę język w buzi i milknę zawstydzona. Odżywają we mnie te emocje, ten wstyd i strach. Wiele w życiu przeszłam i echa przeszłości nadal wiszą mi nad głową. Niestety nie mamy wpływu na to, z jakiej rodziny pochodzimy. Moja była okropna. Wyrwałam się i stworzyłam cudowny dom dla mojego męża i dzieci".
Sob. 16 września