Z życia wzięte - Strona 552

"Nie dzwonią, nie piszą, nie odwiedzają mnie. Mają swoje życie. O mnie nie pamiętają"
"Nie dzwonią, nie piszą, nie odwiedzają mnie. Mają swoje życie. O mnie nie pamiętają"

"Nie uważam, że dzieci są rodzicom coś winne. Nie oczekuję od nich, że będą mi oddane i poświęcą dla mnie swoje życie. Na razie sobie radzę, choć nie zawsze jest łatwo. Ale jeśli już przestanę sobie radzić, to pójdę do domu opieki. Odkładam na to już teraz. Przykro mi tylko, że dzieci nie zadzwonią, nie napiszą, nawet mnie nie odwiedzą. Ja wiem, że mają swoje życie, ale dlaczego zapomnieli o matce, gdy przestałam im być potrzebna? Bo chyba naprawdę tak jest. Chyba mnie już po prostu nie potrzebują".

Nd. 24 września

"Znalazłem kota na ulicy. Uratowanie mu życia było najlepszą decyzją, jaką mogłem wtedy podjąć"
"Znalazłem kota na ulicy. Uratowanie mu życia było najlepszą decyzją, jaką mogłem wtedy podjąć"

„Po śmierci żony moje życie zupełnie straciło sens. Dzieciaki od dawna mieszkają za granicą i nie mają czasu, żeby mnie odwiedzać. Koledzy już też odeszli i zostałem sam jak palec. Miałem w głowie naprawdę czarne myśli i planowałem je zrealizować, ale po drodze spotkałem bezdomnego kota. Uratowanie mu życia było najlepszą decyzją, jaką mogłem wtedy podjąć”.

Nd. 24 września

"Brat nie przyszedł na mój ślub. Gdy poznałam powód, pożałowałam zamążpójścia"
"Brat nie przyszedł na mój ślub. Gdy poznałam powód, pożałowałam zamążpójścia"

"To był jeden z najważniejszych w moim życiu dni. Bardzo chciałam mieć przy sobie wszystkich swoich bliskich, a wcale nie ma ich tak wielu. Należą do nich moi rodzice, kuzynka z rodziną oraz mój brat. Reszta to dalsza rodzina, na której oczywiście również mi zależało, ale nie przeżyłabym ich nieobecności tak bardzo, jak nie stawienia się na ślub mojego brata. Do końca nie wiedziałam, że go nie będzie. A żałuję, bo gdybym dowiedziała się o tym przed ceremonią, na pewno nie wzięłabym ślubu".

Nd. 24 września

"Cieszę się, że mój syn odnalazł miłość swojego życia. Moje sąsiadki nie mogą uwierzyć, że to zaakceptowałam"
"Cieszę się, że mój syn odnalazł miłość swojego życia. Moje sąsiadki nie mogą uwierzyć, że to zaakceptowałam"

„Mój Robercik to przystojny i mądry facet. Jednak nigdy nie miał szczęścia do kobiet. A właściwie, to nawet się nimi szczególnie nie interesował. Szkoda, bo dziewczyny zawsze za nim szalały. Nie dość, że dobrze wygląda, to i dobrze zarabia. Po trzydziestce w końcu odnalazł miłość swojego życia, a ja odetchnęłam z ulgą. Jedyny problem to moje sąsiadki, które nie mogą uwierzyć, że potrafiłam to zaakceptować”.

Nd. 24 września

"Mój mąż zdradził mnie z 30 lat młodszą kobietą. Gdy na nią dzisiaj patrzę, tylko się uśmiecham"
"Mój mąż zdradził mnie z 30 lat młodszą kobietą. Gdy na nią dzisiaj patrzę, tylko się uśmiecham"

"Mój mąż zdradzał mnie z inną kobietą. Na początku mu wybaczyłam, myśląc, że jednorazowy wybryk. W końcu jednak zostawił mnie na kompletnym lodzie i do niej odszedł. Na początku bardzo to przeżywałam, ale teraz sytuacja się zmieniła".

Nd. 24 września

"Dopiero co urodziłam, a znowu jestem w ciąży. Jak to się mogło stać? Mąż dostanie szału!"
"Dopiero co urodziłam, a znowu jestem w ciąży. Jak to się mogło stać? Mąż dostanie szału!"

"Od dwóch miesięcy jestem szczęśliwą mamą Amelki. Oprócz tego mamy z mężem jeszcze 4-letniego synka Kubusia. Stwierdziliśmy, że na tym skończymy nasze starania o dzieci. A tu nagle okazało się, że jestem w kolejnej ciąży. Jak to jest w ogóle możliwe?! Dopiero co urodziłam, a tu znowu wpadka? Boję się powiedzieć mężowi – jak się dowie, wpadnie w szał!"

Nd. 24 września

"Żona nie chce robić prania. Mówi, że moje skarpety za bardzo śmierdzą"
"Żona nie chce robić prania. Mówi, że moje skarpety za bardzo śmierdzą"

"Żona kiedyś była dobrą kobietą. Ostatnio przeżywa chyba jakiś kryzys. Rzuca jakimiś dziwnymi tekstami i czepia się mnie o wszystko. Stwierdziła, że nie będzie prać mi ubrań, bo nie może znieść zapachu moich skarpet. Pracuję fizycznie, to mają pachnieć fiołkami?" 

Nd. 24 września

"Chcę przenieść dzieci do edukacji domowej. Mąż się nie zgadza – i wcale nie chodzi mu o dobro naszych córek!"
"Chcę przenieść dzieci do edukacji domowej. Mąż się nie zgadza – i wcale nie chodzi mu o dobro naszych córek!"

"Nie kupuję jego argumentu o tym, że nauka w domu zrobi z naszych dziewczyn odludki! Chodzą przecież na zajęcia dodatkowe, mają koleżanki i kolegów na osiedlu... Ale system szkolny wyjątkowo im nie służy – są zmęczone wczesnym wstawaniem, przeładowanym planem lekcji, hałasem na korytarzach. Nauczycielki w ogóle nie rozumieją ich potrzeb! Mój mąż to wszystko doskonale wie, ale mimo to nie wyraża zgody na przeniesienie naszych córek do edukacji domowej. Jestem pewna, że znam prawdziwy powód!"

Sob. 23 września