Z życia wzięte - Strona 776
Nick Davies jest mężczyzną, który – według niektórych – żyje prawdziwym amerykańskim snem. Nie chodzi o oklepaną historyjkę "od pucybuta do milionera", ale o opowieść "od jednej żony do trzech". Mężczyzna jest dumnym poligamistą, a swoje życie z April, Jennifer i Danielle chętnie relacjonuje na Instagramie.
Śr. 22 lutego
"Pomoc dziadków przy wychowaniu dzieci jest nieoceniona, ale czasem zdarza się, że moja teściowa robi rzeczy, które kompletnie nam mnie pasują. Prosimy ją o to, aby robiła tak jak my byśmy chcieli, a ona ma wrażenie, że robi nam na złość czasami. Co za kobieta!"
Śr. 22 lutego
„Takie historie to ja widziałam chyba tylko w filmach, a najlepsze jest to, że on te filmy ze mną zazwyczaj oglądał. Jestem ciekawa, co wtedy czuł, ale jeśli się nie złamał przez tyle czasu, to jest to dla mnie kluczowym argumentem, że wyszłam za nieodpowiedniego człowieka. A wystarczyło tylko być szczerym...”.
Śr. 22 lutego
"Z Maćkiem jesteśmy po ślubie ładnych parę lat. Znamy się jak łyse konie i gdy już myślałam, że mnie niczym nie zaskoczy..."
Śr. 22 lutego
"Od samego początku nie byłam fanką relacji Mateusza i Sandry, ale dałam dziewczynie szansę, bo była wybranką mojego ukochanego dziecka. Syn mówił, że naprawdę ją kocha. Co ja mogłam na to wszystko poradzić?! Musiałam wierzyć, że jeszcze wszystko się jakoś ułoży".
Śr. 22 lutego
"To już nie ten wiek, żeby skarżyć się na drugą osobę w Internecie, ale może to ukoi mój ból. Poza tym z kim mogłabym porozmawiać? Po odejściu Andrzeja nie został mi nikt bliski na tym świecie, choć do tej pory nie mogę uwierzyć, że już go nie ma. Każdego dnia walczę o to, żeby jakoś żyć, ale nie przypomina to niczego innego jak męczącą egzystencję. Jednak największy ból sprawia mi ostatnio moja teściowa, która nie szczędzi gorzkich słów. Na dodatek nie kieruje ich tylko do mnie, ale rozpowiada je wszystkim wokół".
Śr. 22 lutego
"Od lat nie utrzymuję z moim bratem kontaktu. To nie wydarzyło się bez przyczyny. Filip umiał manipulować naszymi rodzicami — gdy na coś się nie zgadzali, wpadał w szał, krzyczał i wywoływał awantury! Jednak apogeum nastąpiło po śmierci naszego taty. To, co zrobił, do dziś nie mieści mi się w głowie. A teraz, jak gdyby nigdy nic, dostałam od niego zaproszenie na ślub. Jak pójdę, poczuję się jak hipokrytka. Jak grzecznie odmówić?"
Śr. 22 lutego
"Pewnie to moja wina, bo zaufałam bez żadnego dokumentu potwierdzającego moje warunki, ale przecież to mój syn. Byłam przekonana, że sprosta moim oczekiwaniom, a przede wszystkim z miłości do mnie poświęci się opiece nade mną, gdy nadejdzie czas, kiedy będę jej potrzebować. Przepisałam więc na niego nasz rodzinny dom i byłam pewna, że mogę na niego liczyć. On jednak już 2 miesiące później poinformował mnie, że wyjeżdża na jakiś czas za granicę, ale mam się nie martwić, bo niedługo wróci. Niestety tak się nie stało. A chwilę później przyszli do mnie ludzie, którzy podobno kupili dom od syna. Wprawdzie w umowie jest zapis o tym, że nie mogą mnie wyrzucić z budynku aż do mojej śmierci, ale co z tego? On zostawił mnie bez środków do życia, a ja mam mieszkać z obcymi ludźmi. Moje serce rozpadło się na milion kawałków."
Śr. 22 lutego
"Nie wiem, czy dobrze robię pisząc tego maila, ale mimo wszystko postanowiłam podzielić się swoją historią. Nie dlatego, że jest motywująca, a dlatego, że tak rzadko zauważa się w matkach kobiety, przyjaciółki, żony. Odkąd urodziłam Antka, czuję, że dla wszystkich moich bliskich stałam się już tylko matką, która musi kochać swojego syna, opiekować się nim ponad swoje siły, karmić, dbać i zapomnieć o sobie".
Śr. 22 lutego
"Mój Ludwiczek jest moim wymarzonym mężczyzną. Dosłownie jakbym go sobie narysowała i ożywiła. Ma w sobie wszystkie cechy, które są dla mnie wartościowe. Zarabia też niemało i daje mi kieszonkowe. Ja mam tylko ładnie wyglądać i zajmować się domem, ale i tak mamy gosposię. Wiem, że mnie kocha, ale zawsze, gdy gdzieś razem wychodzimy, to widzę jego pożądliwe spojrzenia rzucane na inne kobiety. Zauważyłam, że one wszystkie pracowały nad swoim wyglądem u chirurga plastycznego. Pomyślałam więc, że jeśli i ja powiększę sobie to i owo, to też będę mu się bardziej podobać. Odłożyłam pieniądze z kieszonkowego i powiedziałam, że jadę na wakacje. Wróciłam do domu po 14 dniach. Obolała, ale szczęśliwa. Niestety szybko pożałowałam mojej decyzji".
Śr. 22 lutego