Z życia wzięte - Strona 759
„Często żyjemy zamknięci w wyimaginowanych przez siebie bańkach z przekonaniem, że nasze postępowanie oraz decyzje są jedynymi, które trzeba uznawać za słuszne. Właśnie tak przez wiele lat tak funkcjonowałam, wychowując dziecko, ale dziś wiem, że teściowa miała rację, a ja długo nie widziałem tego problemu. Byłam złą matką, choć w mojej głowie kreowałam zupełnie odmienny obraz siebie w tej roli”.
Pon. 13 marca
"Myślałam, że moja mama zmarła wskutek ciężkiej choroby, z którą zmagała się przez dwa lata. Okazuje się, że to niestety tylko część prawdy, która jest przerażającą. Wreszcie wiem, dlaczego moja mama odeszła".
Pon. 13 marca
"To już jest koniec, nie ma już nic, wreszcie jestem zupełnie wolny i nikt nie truje mi głowy. Możecie mi gratulować, bo właśnie rozwiodłem się z żoną. Dawno nie byłem aż tak szczęśliwy jak dzisiaj!"
Pon. 13 marca
"Loczek to mój prawdziwy, najlepszy przyjaciel. Uwielbiam tego psa! Nie wyobrażam sobie bez niego życia. Mieszkamy razem już od kilku lat. To typowy schroniskowy kundelek. Jego wygląd nie powala, ale dla mnie jest najwspanialszy i chcę z nim spędzać każdą wolną chwilę - również wieczory w barze. Tego nie rozumieją moi przyjaciele, którzy uważają, że wtedy powinnam zostawiać go w domu..."
Pon. 13 marca
"Przepełnia mnie wielki smutek. Po 46 latach wspólnej drogi moja ukochana Marysia zmarła. Córka omówiła ze mną szczegóły pogrzebu. Choć nie, przepraszam, ona zakomunikowała mi, jak pochowa swoją mamę. Mojego zdania nie chce słuchać. Łamie mi się serce, gdy widzę, co ona wymyśliła".
Pon. 13 marca
"Cały czas jestem wzburzona i szukam jakichś wyjaśnień, które zaprzeczą tej najbardziej oczywistej prawdzie. Romek mnie kocha, to pewne, ale po tym, co odkryłam, już sama nie wiem, czy mogę mu ufać. Muszę zapytać wprost i na samą myśl, aż robi mi się słabo".
Nd. 12 marca
"Ja i mój mąż mamy szybkie tempo życia, ale mamy też duże wymagania i ktoś musi na nie zarobić, samo nic się nie zrobi! Mam własną firmę, a mąż mi pomaga, choć sam też pracuje. Stasiek po swojej robocie nosi ciężkie paczki i je rozładuje, a później jeszcze pomaga mi w rozliczeniach. Niestety ostatnio zdrowie mojego męża się pogorszyło, a nasi znajomi twierdzą, że to moja wina, bo zmuszam męża do nadludzkiego wysiłku, a wręcz, że przeze mnie wkrótce wykituje! Twierdzą, że mąż jest moim niewolnikiem! Przecież Stasiek pomaga mi dla naszego wspólnego dobra! Jak oni śmieli tak na mnie naskoczyć?!"
Nd. 12 marca
"Mówią, że w tych sanatoriach takie się niebywałe rzeczy dzieją - że kobiety takie wyzwolone, a mężczyźni tacy chętni do wiadomo czego. Mówią też, że to właśnie w sanatorium są najciekawsze imprezy i jest to miejsce, gdzie zakazany owoc kusi najbardziej. Tak mówią. I wiecie co? To wszystko prawda".
Nd. 12 marca
"Wieczór panieński mojej przyjaciółki Anki zorganizowały jej koleżanki z pracy. To światowe dziewczyny, czuję się przy nich jak szara myszka. Są przebojowe, świetnie zarabiają – zresztą tak samo jak moja Anka. Moja nauczycielska pensja to dla nich pewnie miesięczny budżet na ciuchy. Kiedy zabrały się za organizowanie wieczoru panieńskiego, czułam, że to nie będzie impreza dla mnie. I nie pomyliłam się. Nie mogłam sobie pozwolić na tak kosztowny wieczór. Kiedy Anka się o tym dowiedziała, zrobiła coś, czego nigdy nie zapomnę..."
Nd. 12 marca
"Na początku wydawało mi się to nawet urocze, że Sebastian jest aż tak zazdrosny o mnie i opowiadałam to koleżankom z dumą, ale po czasie zauważyłam, że niestety jest to bardzo niepokojące zachowanie, którego ja się wręcz boję. Nie chcę tak dalej żyć".
Sob. 11 marca