Z życia wzięte - Strona 717
Caroline Arthur ma nieziemską figurę! Jej mierzące ponad 130 cm nogi stanowią aż 69% długości jej ciała. Mierząca 186 cm wzrostu kobieta przez długie lata wstydziła się swoich wyjątkowych wymiarów. Ale dziś czuje się w swoim ciele doskonale!
Sob. 29 kwietnia
"Wracałam właśnie ze sklepu z zakupami. Stałam z siatkami na przystanku, kiedy zobaczyłam po drugiej stronie ulicy Karola. Wypuszczał z samochodu jakąś obcą babę. Na pożegnanie pocałowali się w usta! W tym czasie moja córeczka leżała w połogu z noworodkiem. Na początku nie mogłam w to uwierzyć, ale jak dotarłam do domu, wiedziałam już co zrobić."
Sob. 29 kwietnia
"Jagoda to moja upragniona córeczka. Ma dziesięć miesięcy i wszyscy pytają, kiedy wracam do pracy i czy oddam dziecko do żłobka. Jestem tym przytłoczona. Nie mam zamiaru oddawać mojej pociechy do żadnej placówki. Chcę zrezygnować z kariery, żeby się nią zająć i zapewnić jej należytą opiekę. Boję się, że po żłobku mogłaby mieć traumę. Tyle się teraz słyszy o tych całych opiekunkach"
Sob. 29 kwietnia
"To jest nie do pomyślenia. Jak można w tych czasach zarażać wszami? Przecież jest dostęp do środków czystości, do ciepłej wody. Nie trzeba już nosić jej wiaderkami ze studni. O wszawicy w szkole dowiedziałam się, dopiero gdy placówka musiała zostać zamknięta. Oczywiście córka też te wszy złapała. Ma długie, piękne włosy, jak ja mam teraz pozbyć się tego z jej głowy? Mam ochotę zaskarżyć szkołę o odszkodowanie, a najlepiej to też rodziców dzieciaka, który to rozniósł. Jak można być taką fleją?"
Sob. 29 kwietnia
"Nie mam już siły na tych nowych sąsiadów z dołu... Wprowadzili się pięć miesięcy temu i czują się panami osiedla, coraz głośniejsze imprezy zaczynają doprowadzać mnie do szału. Zupełnie ich nie obchodzą inni mieszkańcy. Wspólnota powinna coś z tym zrobić! W sobotę przed majówką rozpalili grilla na swoim balkonie, dym niósł się na resztę bloków, a jak tylko wiatr powiał, to smród wpadał prosto do mojego mieszkania. Zapukałam do nich i powiedziałam, że rozpalanie grilla węglowego na balkonie jest zabronione przez wspólnotę i przeszkadza innym mieszkańcom... Nie uwierzycie, co usłyszałam w odpowiedzi!"
Sob. 29 kwietnia
"Lubię przeglądać różne profile na Instagramie w celu szukania inspiracji. I faktycznie najczęściej na takie trafiam. Ludzie mają tyle pozytywnej energii, że zarażają nią przez telefon. Ale trafiają się też niestety wieczni cierpiętnicy. To najczęściej osoby otyłe, które publicznie zaczynają swoją przygodę z odchudzaniem, a później się z niej wycofują. Nie podają nawet powodu, choć widać, że ponownie tyją. Wkurzają mnie! Użalają się wiecznie nad swoją tuszą, a prawda jest taka, że wystarczy ruszyć tyłek i wytrwać w postanowieniu".
Sob. 29 kwietnia
"Moja siostra, Katarzyna, zawsze brała mojego kotka Gustawa, kiedy wyjeżdżaliśmy. Jest samotna, nie ma dzieci ani swoich zwierząt. W tym roku planowaliśmy jechać na majówkę na Cypr, ale wycieczka wypadła nam dość nieoczekiwanie w ostatnim momencie. Zadzwoniłam do Kasi i poinformowałam, że jutro podrzucimy jej kota. A ona się nie zgodziła. Skandal! I co ja mam teraz zrobić?"
Sob. 29 kwietnia
"Życie bez mięsa jest przede wszystkim zdrowsze. Niewiele osób to jednak docenia. Przecież obecnie na rynku jest tyle zamienników, że nie ma sensu przyczyniać się do cierpienia zwierząt. Ja jestem wegetarianką od wielu lat i czuję się doskonale. Mąż w domu również je zazwyczaj to, co ja. Teraz mu coś odbiło i stwierdził, że na majówkę zrobi sobie mięsnego grilla. Zaprosił kolegów i myśli, że go to usprawiedliwia. Moje niedoczekanie! Niech zapomni. W moim domu trupów nie będzie"
Sob. 29 kwietnia
„Jak każda matka chcę dla swojego dziecka jak najlepiej, ale moje dziecko, jak każdy niedoświadczony życiowo człowiek, odbiera moją troskę jako wtrącanie się w nie swoje sprawy. Temat jest bardzo delikatny, bo chodzi o dziewczynę mojego syna, której on niebawem zamierza się oświadczyć. Patrzę na nią z boku i już widzę, że nic dobrego z tego nie będzie”.
Sob. 29 kwietnia
"Wiedziałam, że okres dorastania będzie dla mojego dziecka trudny, choć sama niewiele z tego czasu pamiętam. Nie wiedziałam jednak, że te lata i dla mnie będą niełatwe. Zawsze miałam dla córki czas. Starałam się pokazywać jej, jak bardzo ją kocham i ile dla mnie znaczy. Wychowuję ją sama od czasu, gdy poszła do przedszkola. Jej ojciec kompletnie się od nas odciął. Zuza często narzekała na samotność. Pustkę, której ja nie mogłam wypełnić. Kupiłam jej telefon, żeby mogła po szkole rozmawiać ze znajomymi. Już tego żałuję. Ostatnio za namową szkolnego pedagoga postanowiłam przejrzeć jej komunikatory i to, co tam znalazłam, dosłownie mnie zmroziło. Nie wiem co robić".
Sob. 29 kwietnia