Z życia wzięte - Strona 656
„Mam trójkę dzieci i wychowałam najlepiej, jak tylko potrafiłam. Wiadomo, że każdy rodzic chciałby pokierować swoje pociechy taką ścieżką kariery, która zagwarantuje im dostatnie życie, a tym bardziej, kiedy sam nie zarobił milionów. U nas biedy nie było, ale nie mogliśmy sobie z mężem pozwolić na zakup mieszkania dla każdego dziecka. Nasz syn kupił je sobie sam, a nie ma nawet trzydziestu lat”.
Pon. 26 czerwca
"Patryk skończył właśnie trzecią klasę liceum, niedawno obchodził osiemnaste urodziny. Teoretycznie dorosły chłop. Ale gdzie tam! Zaproponowaliśmy mu z żoną, żeby część wakacji poświęcił na dorobienie sobie do kieszonkowego – prowadzimy małą sieć sklepików z pamiątkami, więc nawet nie musiałby sobie tej pracy szukać. Nie spotkało się to jednak z zainteresowaniem naszego panicza. Wyjaśnił nam, że czasy się zmieniły i że teraz młodzi ludzie jak najdłużej korzystają z wolności. Ręce mi opadły..."
Pon. 26 czerwca
"Wojtek chorował od dłuższego czasu, ale oboje nie potrafiliśmy pogodzić się z tym, że kiedyś może go zabraknąć. Niestety ten dzień nastał, a moje życie legło w gruzach. Bardzo go kochałam i nie wyobrażałam sobie, że będę musiała kroczyć przez życie sama".
Pon. 26 czerwca
Christine Dawood — żona milionera, który wspólnie z synem wybrał się na ekskluzywny rejs, aby zobaczyć wrak Titanica, udzieliła wywiadu dla BBC. W czasie rozmowy ujawniła, że to ona miała płynąć łodzią Titan, ale odstąpiła miejsce swojemu synowi. Pogrążona w żałobie kobieta do końca łudziła się, że życie jej męża i syna uda się uratować.
Pon. 26 czerwca
"Nigdy nie miałem problemu z poczuciem własnej wartości. Potrafiłem doceniać swoje zalety. Oczywiście widziałem wady, nad którymi starałem się pracować, ale ogólnie miałem o sobie dobre zdanie. Aż spotkałem pewną kobietę, moją obecną partnerkę. Wtedy wszystko się zmieniło. Od samego początku sprawiała, że czułem się niewystarczający i po pewnym czasie zauważyłem, że zacząłem się postrzegać w zupełnie inny sposób. Kiedyś pewny siebie, dziś przestaję siebie lubić. Bliscy uważają, że sposób, w jaki traktuje mnie partnerka, jest wystarczającym powodem do zerwania z nią. Tylko że ja mimo wszystko ją kocham i staram się ją za każdym razem tłumaczyć. Również przed sobą".
Pon. 26 czerwca
"Zawsze marzyłam o tym, aby stworzyć idealny dom z partnerem i dać miłość dzieciom, ale nie spodziewałam się, że szybko moja bajka się skończy, a wszystko najprawdopodobniej jest moją winą. Nasza relacja zakończyła się tak naprawdę w momencie gdy urodziłam drugie dziecko. Miało być idealnie, a nie jest nawet fajnie".
Pon. 26 czerwca
"Bardzo chcieliśmy mieć z mężem dziecko. Staraliśmy się o nie długo, ale nie udawało mi się zajść w ciążę. W pewnym momencie odpuściliśmy, choć ja wciąż miałam nadzieję, że kiedyś zostanę mamą. Namówiłam męża na badania, żeby sprawdzić, w czym tkwi problem. Okazało się, że u mnie to wina hormonów, ale wszystko było do naprawienia. No i faktycznie kuracja hormonalna poprawiła moje wyniki. Znów zaczęliśmy się starać, a tym razem poszło szybko. Po kolejnych 9 miesiącach zostaliśmy rodzicami, ale moje szczęście nie trwało zbyt długo. Zanim mały skończył pół roku, mąż wystawił mnie za drzwi, z synem na ręku. Dosłownie! Powód, dla którego to zrobił, był naprawdę żałosny".
Pon. 26 czerwca
"Jesteśmy rodzicami rocznej córeczki. To wspaniałe dziecko, ale czasami musimy gdzieś wyjść sami. Oboje pracujemy i mamy sporo na głowie. Ja też muszę zadbać o swój wygląd - fryzjer, kosmetyczka. Przecież do salonów nie zabiorę córeczki. Teściowa powinna w tym czasie zająć się wnuczką, ale ona wcale nie chce tego robić. Uważam, że to jej obowiązek".
Pon. 26 czerwca
"Moja córka nigdy nie była szczególnie religijna. Ja i mój mąż co niedzielę chodzimy do kościoła, bo uważamy to za nasz chrześcijański obowiązek, ale robimy to też z potrzeby serca. Z nią zawsze był problem. Mimo iż wybieramy późniejsze msze, ona wolała spać, niż iść z nami, ale ciągnęłam ją tam na siłę, o co często się kłóciłyśmy. Z wiekiem było łatwiej, choć wciąż traktowała wyjście do kościoła jako karę i twierdziła, że nienawidzi przez to niedzieli i wszystkich świąt. Ale ostatnio coś się zmieniło. Klara sama czuła potrzebę wyjścia na mszę i to nie tylko przy okazji świąt oraz niedzieli, ale dosłownie codziennie. Czasami bywała w kościele nawet dwa razy dziennie. Wreszcie odkryłam, dlaczego naprawdę to robiła. Aż mnie zmroziło!"
Pon. 26 czerwca
"Synowa wydawała się być kochana. Na początku była bardzo miła, troskliwa i uczynna. Chętnie mi pomagała, zmywała naczynia po obiedzie, sprzątała ze stołu. Myślałam, że mój syn świetnie trafił. Zwłaszcza, że Andżelika jest nie tylko piękna, ale też wykształcona i inteligentna. Okazało się jednak, że ta kobieta jest bardzo podstępna. Teraz chce przekabacić na swoją stronę mojego męża".
Pon. 26 czerwca