Z życia wzięte - Strona 594
"Zawsze byliśmy ze sobą blisko. To taka przyjaźń jeszcze od piaskownicy i to dosłownie, bo tam właśnie się poznaliśmy. Gdyby nie wyjścia z mamą na plac zabaw, raczej nie byłoby szans na naszą przyjaźń, bo chodziliśmy do innych szkół i przedszkoli. Nasi rodzice zawsze mówili, że jesteśmy jak takie dwie przylepy. Nie rozstawaliśmy się prawie. Często zostawaliśmy u siebie na noc i wyjeżdżaliśmy razem na wakacje. Od pół roku mam chłopaka i nie mam już tyle czasu dla przyjaciela, ale on mówił, że to rozumie. Niestety ostatnio naprawdę dziwnie się zachowuje. Co to może znaczyć?"
Pt. 18 sierpnia
"W ciąży trochę mi się przytyło, nie ukrywam. Nie miałam ochoty, siły, ani czasu na ruch. Później, po porodzie, było jeszcze gorzej. Mój ukochany synek okazał się być bardzo absorbujący. Teraz mąż zwrócił uwagę na to, że mam tyle pięknych sukienek, a w żadną się nie mieszczę".
Pt. 18 sierpnia
"Trochę inaczej wyobrażałam sobie rodzinę. Mamy pięcioletnie dziecko, a mąż w ogóle nie chce spędzać czasu we troje. Ciągle chce chodzić do znajomych albo zaprasza ich do nas. Ostatnio wściekł się, że musieliśmy wcześniej wrócić do domu z grilla, bo syn miał gorączkę".
Pt. 18 sierpnia
"Nie należę do osób, które uważają, że na wesele powinno się zapraszać całą rodzinę, bliższą i dalszą i wszystkich znajomych i sąsiadów. Ja sądzę, że na tego typu uroczystość zaprosić należy tylko i wyłącznie te najbliższe osoby, ale nie pod względem stopnia pokrewieństwa, a tego, co czujemy. Na moim weselu miało nie być między innymi mojego brata. Rodzice nie mogli się z tym pogodzić, ale ja nie chciałam go widzieć w tak ważnym dla mnie dniu. Wstydzę się go i byłam pewna, że jeśli przyjdzie, to na pewno zepsuje mi całe wesele. Nie zaprosiłam go, on jednak i tak poczuł się zaproszony. Przyszedł i zniszczył wszystkim gościom imprezę. A ja, zamiast się cieszyć tym dniem, płakałam przez całą noc".
Pt. 18 sierpnia
"Kompletnie nie ogarniam tego, co zadziało się podczas naszej ostatniej wizyty u teściów. Teściowa miała imieniny i zaprosiła na nie najbliższą rodzinę. Przyszliśmy z prezentem wybranym już miesiąc wcześniej. Przy okazji mąż namówił mnie na pewien zakup, który zupełnie niechcący sprowadził na mnie kłopoty, o jakich mi się nie śniło... Nic takiego nie zrobiłam, a teraz ona nie chce mnie widzieć w swoim domu! Co za kanał!"
Pt. 18 sierpnia
"Damian tak bardzo nie miał ochoty na ten wyjazd służbowy! Chodził i narzekał, że to nie dla niego, że to go męczy, że te konferencje są niepotrzebne. A ja, głupia, pocieszałam go, że to tylko parę dni, że szybko zleci i ani się obejrzy i będzie z powrotem w domu. Kiedy wyjechał i wysyłał smutne SMS-y, stwierdziłam, że zrobię mu niespodziankę. Szybko zebrałam najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszyłam do miejscowości, w której rzekomo cierpiał mój mąż. Hotel znalazłam bez trudu, był tam tylko jeden taki przybytek. Problem pojawił się, kiedy przekroczyłam jego próg..."
Czw. 17 sierpnia
"Mój facet postawił mi wczoraj warunek: w mieszkaniu zostaje on albo pies! A zaczęło się od tego, że pół roku temu wynajęliśmy razem mieszkanie... i choć początkowo wszystko było OK, to od pewnego czasu coraz bardziej czepia się zachowania psa. Piesek ma niewiele ponad rok, został mi z poprzedniego związku. Jacek dał mi tydzień do namysłu, który z nich więcej dla mnie znaczy... No to siedzę i się głowię..."
Czw. 17 sierpnia
„Swoje lata już mam, a po raz kolejny dałam się nabrać na przyszywany uśmiech, który ewidentnie był przykrywką dla prawdziwego oblicza małżonki mojego syna. Tak to już w życiu bywa i człowiekowi wydaje się, że zna drugą osobę na wylot, a tu nagle feler. Chyba nikt nie sprawił mi nigdy takiej przykrości jak synowa. Aż mi wstyd, że kiedyś wychwalałam ją na prawo i lewo”.
Czw. 17 sierpnia
"Od początku wiedziałam, że zamiast kariery, chcę mieć rodzinę, na której kiedyś będę mogła polegać. Mój mąż miał takie samo podejście, więc szybko dorobiliśmy się trójki słodziaków. Nie spodziewałam się jednak, że przez to stracę tylu swoich dawnych znajomych i przyjaciół... Początkowo byłam tym załamana i przełykałam gorycz samotności, ale uświadomiłam sobie, że to wcale nie wina dzieci..."
Czw. 17 sierpnia
"Uwielbiam moją żonę. Kocham w niej tę ciekawość świata i jej roztrzepanie. Ma 30 lat, a wciąż jest czasem jak mała dziewczynka. Lubi wiedzieć, że jestem obok i może na mnie liczyć i zdecydowanie nie tupie nogą. Ufa mi i ja to wiem. Doceniam. I nie chcę tego zmieniać. Dlatego okłamuję ją w pewnej kwestii. Bo nie wiem, czy gdybym powiedział prawdę, ona by mnie zrozumiała. Na pewno byłoby jej przykro, a ja tego nie chcę. Tylko że nie wiem, jak długo jeszcze dam radę to robić. To nie jest wcale takie proste".
Czw. 17 sierpnia