Reklama
"To ja wychowywałem Alę. Teraz ona chce, żeby do ślubu poprowadził ją jej rodzony ojciec"
Opublikowano: Niedziela, 29 grudnia 2024, 12:39
"To ja wychowywałem Alę. Teraz ona chce, żeby do ślubu poprowadził ją jej rodzony ojciec"
4/8
Źródło:
AKPA
Kiedy Agnieszka postanowiła spróbować szczęścia w Australii, Marek został w kraju, a ona — no cóż, nie była tam sama. Na Antypodach czekał na nią młodszy o 10 lat Wojciech Przybyłowicz – wspólnik, przyjaciel, złota rączka i jak się później okazało, pełnoprawny członek tego miłosnego trójkąta. Zaciągnął razem z Agnieszką kredyt na dom, który chcieli odrestaurować i sprzedać z zyskiem.
Reklama
"Wychowywałem Alę od jej najmłodszych lat. Byłem przy niej, gdy stawiała swoje pierwsze kroki, gdy nie spała po nocach przez ząbkowanie, gdy po raz pierwszy poszła do przedszkola, a później do szkoły. To ja siedziałem z nią przy biurku, pomagając odrabiać lekcje, i trzymałem ją za rękę, gdy bała się wizyty u dentysty. Przez lata budowaliśmy relację pełną zaufania, wsparcia i miłości. Jednak ona chce, żeby do ślubu poprowadził ją jej rodzony ojciec. Jest mi ogromnie przykro".
Reklama
Zobacz kolejne zdjęcia: "To ja wychowywałem Alę. Teraz ona chce, żeby do ślubu poprowadził ją jej rodzony ojciec"